wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Uczniowie pod kluczem

Dodano: 27 listopada 2001, 20:40

Alicja Piasecka z administracji szkoły zamyka drzwi na klucz<br />
 (M. Kaczanowski)
Alicja Piasecka z administracji szkoły zamyka drzwi na klucz
(M. Kaczanowski)

To głupi pomysł! Szkoła jest zamknięta na klucz i niektórzy wychodzą przez okno! - mówią na przemian uczniowie klasy III b LO im. A. Stanowskiego w Lublinie.
- I do sklepu po bułkę też nie można pójść.
- To w ogóle jest niebezpieczne, boję się, że gdyby coś się stało - np. pożar - to nie moglibyśmy uciec - dodaje kolejny.
Ale nie wszyscy są tego zdania. - Można też znaleźć jakieś plusy - twierdzi inny uczeń. - No jakie?! - obrusza się reszta klasy. - Ktoś z zewnątrz nie może wejść - tłumaczy Paweł Ryński, przewodniczący klasowego samorządu. - Też mi ochrona! - ripostują koledzy.
Tylko część z nich uczy się w tej szkole od kilku lat. Niektórzy kontynuują tu naukę rozpoczętą w innych szkołach. Bywa, że dopiero od kilku dni. Są zaskoczeni kłopotami z opuszczeniem placówki i ta sytuacja wcale im się nie podoba.
- Drzwi do szkoły były zawsze zamykane - mówi dyr. Maria Adamska. - Co prawda ostatnio - w trakcie przeprowadzki - nie było to tak rygorystycznie przestrzegane, ale uprzedzałam uczniów, że w tym tygodniu powrócimy do tego zwyczaju. Rodzice o tym wiedzą. Jeśli życzą sobie, aby dziecko zwolnić z lekcji - piszą mu zwolnienie. Gdy uczeń zachoruje - o jego wyjściu ze szkoły decyduje nauczyciel. Jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo powierzonych nam uczniów i jako prawnik z wykształcenia, wiem, że nie naruszamy swobód obywatelskich.
Rodziców - w przeciwieństwie do uczniów - nie martwi, że ich pociechy nie mogą wydostać się ze szkoły przed ostatnim dzwonkiem.
- Mnie zamykanie drzwi wejściowych do szkoły na klucz w ogóle nie przeszkadza, wręcz przeciwnie - mówi Krystyna Błaszczak, matka jednego z uczniów. - Syn uczy się tam od kilku lat, jestem o niego spokojna. To nie ma znaczenia, czy dziecko ma lat 8 czy 18 - kiedy idzie do szkoły, to ma się tam uczyć, a nie wałęsać po okolicy.

Zamknięci na odludziu

Szkoła jest jedną z najstarszych niepublicznych placówek w Lublinie - powstała 10 lat temu. Od połowy października mieści się przy ul. Grygowej, na terenie Daewoo, w odludnej dzielnicy miasta. Wcześniej wynajmowała pomieszczenia w dzielnicy LSM, następnie na Starym Mieście. Jest to jedyna placówka oświatowo-kulturalna w tej okolicy, szkoła liczy więc na zainteresowanie mieszkańców Felina, którzy muszą wysyłać dzieci do odległych szkół. Czesne wynosi od 300 do 400 zł. Obecnie oprócz liceum liczącego 60 uczniów, organizowane są również gimnazjum i podstawówka.

Wojciech Żukowski lubelski kurator oświaty

Uważam, że zamykanie szkoły na klucz niewiele ma wspólnego z bezpieczeństwem uczniów. Wiem, że takie praktyki są stosowane w różnych placówkach, ponieważ do kuratorium telefonowali rodzice, skarżąc się, że nie mogą dostać się do szkoły do własnego dziecka. To nie jest rozwiązanie problemu ochrony uczniów przed patologiami. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO