wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Uczniowie "Zamoya" szykują bunt: "Ochrona służy jedynie uciskowi"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 września 2014, 11:00

Inicjatorzy akcji w II LO: Albo będziemy mogli wychodzić z budynku szkoły na przerwach, albo nie zapłacimy składki na ochronę, bo ta służy jedynie uciskowi uczniów. Dyrekcja: Zakaz opuszczania budynku obowiązuje ze względów bezpieczeństwa.

To jest ograniczanie naszej wolności - mówi wprost jeden z uczniów II Liceum Ogólnokształcącego im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Lublinie. - Głównym celem panów z ochrony jest niedopuszczenie do tego, abyśmy wyszli na przerwę na zewnątrz budynku. Dlatego będziemy protestować.

- Mamy jak w więzieniu - wejść łatwo, wyjść trudniej - dodaje kolejny w uczniów.

Wszystko przez to, że licealiści z "Zamoya”, szkoły w samym centrum miasta, nie mogą na przerwach międzylekcyjnych opuszczać budynku. Zakaz obowiązuje od lat, pisaliśmy o tej sytuacji już rok temu, kiedy na kontrowersyjne zarządzenie poskarżyli się nam po raz pierwszy uczniowie.

Teraz problem powrócił. Wielu licealistów z ul. Ogrodowej chce przeciwko zakazowi protestować. Młodzi ludzie organizują się na Facebooku.

- Nie wpłacamy "obowiązkowej” składki na ochronę, bo ta nie zapewnia nam bezpieczeństwa (ze względu na wiek i stan fizyczny ochroniarzy), a służy jedynie uciskowi m.in. pełnoletnich uczniów - czytamy na portalu społecznościowym.

W ciągu doby - dowiadujemy się z facebookowej strony "Amnesty Zamoyski”, ozdobionej grafiką nawiązującą do logo szkoły (otwarta książka) i Amnesty International (żółty kolor i drut kolczasty) - udział w akcji zadeklarowało ponad 40 proc. uczniów liceum. Jeśli poprze połowa - to już będzie "realna karta przetargowa”.

- Składkę w wysokości 45 złotych mamy wpłacić do końca września, ale nie chcemy tego robić - tłumaczą nam kolejni licealiści, z którymi rozmawialiśmy w piątek. - Chcemy iść z petycją do pana dyrektora, że nie zapłacimy, dopóki nie da zgody na wypuszczanie na przerwach pełnoletnich uczniów. Chcielibyśmy też, by umożliwił rodzicom uczniów niepełnoletnich składanie oświadczeń, że zgadzają się, aby ich dzieci mogły wychodzić na zewnątrz.

Do Kuratorium Oświaty w Lublinie skarga uczniów nie wpłynęła. - Jeśli ją otrzymamy będziemy się zajmować tą sprawą, ale pod kątem zapisów w statucie szkoły - zastrzega Krzysztof Babisz, lubelski kurator oświaty. I dodaje: To jest wewnętrzna sprawa szkoły, jak np. kwestie mundurków. Zapisy w statucie opiniuje przecież rada rodziców i samorząd uczniowski.

- Nie jestem pewna, czy taki zapis jest w statucie - odpowiada Iwona Kosiuk, wicedyrektor II LO w Lublinie. Ale też zaznacza: Żeby taka zasada obowiązywała nie musi być koniecznie wpisana w statut.

Sprawdziliśmy: w statucie jest jedynie mowa o tym, że "dyrektor liceum w porozumieniu z Radą Rodziców może zorganizować działalność profesjonalnej ochrony. Ochrona jest opłacana na zasadach określonych przez Radę Rodziców ze środków zgromadzonych na koncie Rady Rodziców”.

Dyrekcja tłumaczy zakaz względami bezpieczeństwa. - Jeśli dziecku coś się stanie na ul. Ogrodowej lub Krakowskim Przedmieściu, to do kogo rodzice będą mieli ma pretensje? Do dyrektora szkoły, który odpowiada ze bezpieczeństwo powierzonych mu uczniów - tłumaczy wicedyrektor Kosiuk.
  Edytuj ten wpis
koralgol
Chris
Chris
(49) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

koralgol
koralgol (5 lutego 2015 o 10:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Odbijając piłeczkę: zapomniał wół, jak cielęciem był!
To musiało być jeszcze za czasów PRL-u, co? Zresztą co Twój głos wnosi do dyskusji? Z rozrzewnieniem wspominasz stare dobre czasy, które mają marne szanse, by powrócić, jaki jest więc sens pisania tej długiej wypowiedzi? Młodzi mają się gorzej poczuć z powodu czegoś, co w ogóle od nich nie zależy, czy o co chodzi?

zgadzam sie. nie mozna porównywac przeszlości do teraźniejszosci, to jest po prostu uwstecznianie sie... dzieciaki maja prawo do głosu, moga protestowac, na ich miejscu zrobilbym to samo

Rozwiń
Chris
Chris (10 września 2014 o 18:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A może po prostu dzieci chcą mieć wszystko za darmo? Ciekawe, czy nie było składki na ochronę, to zakaz wychodzenia podczas przerwy też wzbudziłby tyle protestów.

...czy gdyby nie było...

Rozwiń
Chris
Chris (10 września 2014 o 18:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A może po prostu dzieci chcą mieć wszystko za darmo? Ciekawe, czy nie było składki na ochronę, to zakaz wychodzenia podczas przerwy też wzbudziłby tyle protestów.

Rozwiń
Anka
Anka (9 września 2014 o 23:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

he, he, jajka mądrzejsze od kury...
Problem można rozwiązać w jeden sposób: każdy rodzic podpisuje kwitek o zgodzie o zrzeczeniu się odpowiedzialności szkoły, jeżeli uczeń nie znajduje się na jej terenie w godzinach zajęć lekcyjnych i pozalekcyjnych. I sprawa rozwiązana. Ciekawe, ilu rodziców podpisze taki kwitek...
Swego czasu miałem zaszczyt uczyć się w PORZĄDNEJ szkole. Nie było mowy o wyjściu ze szkoły podczas przerwy w czasie przeznaczonym na naukę. Mało - jeżeli nie zdążyło sie na pierwszy dzwonek, drzwi zastawałeś zamknięte. Trzeba było chwilę odczekać, a potem, kiedy woźny otworzył - szło się nie do klasy na lekcję, a do DYREKTORA. Nie była to przyjemna wizyta (chyba że miało się notatkę z usprawiedliwieniem od rodziców) i konsekwencje były wyciagane z wpisem do dziennika. Ale, że pomysłowośc uczniów była spora, to nawet, jeżeli jednak jakoś ominęło sie woźnych - nie zawsze nauczyciel prowadzący lekcje zgadzał się na wejście spóźnialskiego do klasy po dzwonku. Miał w tym całkowitą swobodę. Zaś nieusprawiedliwiona nieobecnośc na lekcji, bywało - sporo kosztowała - później, czasu i ambarasu, bo, jeżeli nie mialo się notatek z lekcji - często nie znało się odpowiedzi na pytania, podręcznik nie zawsze wystarczał, poza tym dostawało się negatywną ocenę za nieprowadzenie tychże notatek - obligatoryjnie.
Ale "swego czasu" nauczyciel był PANEM PROFESOREM, nie było dyskusji, a oceny były cenne, bo za dwóje na okres można było wylecieć z tej szkoły lub zostać niedopuszczonym do egzaminu maturalnego. NIE BYŁO obowiązku posiadania matury. Nikogo nie obchodził procent "zdawalności matury" w tej szkole. Toteż i nie dziwne, że ponad 95% uczniów tej szkoły, o ile zdali maturę, dostawali się bez problemów na studia do renomowanych uczelni w Polsce, na ogół zjamowując pierwsze miejsca na listach - a były to czasy, kiedy trzeba było zdawać egzaminy wstępne...
Aby być uczniem tej szkoły, TEŻ trzeba było zdawać egzaminy - i, wierzcie mnie, bardzo wielu tego egzaminu - nie zaliczało na tyle, aby znaleźć się na listach przyjętych, bo chętnych było bardzo dużo.
Ostra dyscyplina? TAK, jak najbardziej. Ale sie opłacała, bardzo - uczniowi, później, kiedy wkraczał w dorosłe życie. Świadectwo maturalne tej szkoły to było COŚ. I jeszcze - szkoła nie była szkołą "prywatną" czy prowadzoną przez K.K. Ot, "zwykła" państwowa... o profilu ścisłym. Żadna tam "polityka". "Przynależność", status majatkowy rodziców sie nie liczyły. Protekcje - no cóż, jak wszędzie i jak zawsze było i jest, ale taki uczeń, bywało, miał niewesołe życie w tej szkole, bo liczyło się jeno to, co potrafił, umiał.

Odbijając piłeczkę: zapomniał wół, jak cielęciem był!
To musiało być jeszcze za czasów PRL-u, co? Zresztą co Twój głos wnosi do dyskusji? Z rozrzewnieniem wspominasz stare dobre czasy, które mają marne szanse, by powrócić, jaki jest więc sens pisania tej długiej wypowiedzi? Młodzi mają się gorzej poczuć z powodu czegoś, co w ogóle od nich nie zależy, czy o co chodzi?
Rozwiń
dzidzia
dzidzia (9 września 2014 o 17:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Co za durny artykuł! Za bezpieczeństwo dzieci odpowiada szkoła. Nie ma znaczenia, że niektórzy są pełnoletni. A ochrony życzą sobie rodzice i za to płacą. Uczniom nic do tego. Oni mają się uczyć a nie latać po ulicach.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (49)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!