poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Udrożniają żyły bez użycia skalpela. Innowacyjne zabiegi w lubelskiej klinice

Dodano: 4 kwietnia 2017, 21:00

Cztery operacje udrożniania żył głębokich metodą minimalnie inwazyjną z udziałem jej twórcy dr. Petera Neglena wykonali specjaliści z Kliniki Chirurgii Naczyniowej i Angiologii SPSK1 w Lublinie

– Miałam obawy, ale zdecydowałam się na operację, bo dyskomfort, który odczuwałam, był bardzo duży. Po zabiegu czuję się dobrze – mówi Anna Kożuszek z Łabuń, pacjentka u której wykonano jeden z zabiegów.

Kobieta przez 12 lat była leczona tylko farmakologicznie. – Zakrzepica pojawiła się u mnie nagle, po porodzie. Wieczorem byłam zdrowa, rano obudziłam się z siną nogą – opowiada pani Anna. – Lekarze mówią, że po operacji wrócę do pełnej aktywności. Jak tylko wyjdę ze szpitala, mam nadzieję na długie piesze wycieczki i przejażdżki rowerem.

– Przewlekła niedrożność żył głębokich blokuje odpływ krwi z miednicy. Krew wracając do serca nie ma jak pokonać tej przeszkody. To powoduje masywny obrzęk kończyny, ból, zmianę koloru skóry, a w zaawansowanych przypadkach również owrzodzenie – tłumaczy dr Peter Neglen, którzy wziął udział w czterech operacjach w lubelskiej klinice. – To wpływa bardzo negatywnie na jakość życia pacjenta, zaburza jego podstawowe funkcje życiowe.

Innowacyjny zabieg wykonuje się u pacjentów, którzy przeszli zakrzepicę żył głębokich. Jej powstaniu może sprzyjać m.in. brak ruchu, długie podróże, urazy, a u kobiet – ciąża.

– Nie dotyczy to tylko ludzi starszych, ale coraz częściej młodych, nawet w wieku 18 lat. Średnia wieku pacjentów, którzy mają taki problem, to 40 lat – mówi dr Neglen. Zabieg polega na udrożnieniu naczynia minimalnie inwazyjnie, czyli bez nacinania skóry. Najpierw miejsce zwężenia jest rozszerzane balonem. W celu utrzymania drożności zakładamy stent.

Po jednym lub dwóch dniach pacjent wraca do normalnego funkcjonowania. - To jest największa zaleta tego zabiegu, która odróżnia go od metody inwazyjnej czyli zabiegów otwartych – podkreśla Neglen.

Po zabiegu, który trwa od godziny do kilku godzin, pacjent musi być pod opieką specjalistów, chodzić na badania kontrolne i przyjmować leki przeciwkrzepliwe. Powinien też stale ćwiczyć i dbać o prawidłową wagę ciała.

Lubelska klinika od dwóch lat przeprowadza zabiegi minimalnie inwazyjne. Dotychczas wykonano ich 60. Na świecie przeprowadzono tysiące takich operacji.

– W latach 90. zakładano stenty tylko w układzie tętniczym, w żylnym nie. Razem z moim asystentem wpadliśmy na pomysł, żeby to zmienić i zastosować tę metodę również w układzie żylnym - mówi dr Neglen. – Od 2010 roku, kiedy udało nam się przekonać do niej społeczność medyczną zaczęto ją stosować w różnych krajach. Teraz produkuje się stenty coraz nowszej generacji. Jestem pod wrażeniem lubelskiej kliniki. Ma pełną bazę sprzętową i zespół do takiego leczenia.

WIDEO

Czytaj więcej o: Lublin zdrowie szpital zabieg
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 kwietnia 2017 o 07:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Udrożniają panie redaktorze.
Rozwiń
Gość
Gość (5 kwietnia 2017 o 05:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ryzyko zawsze istnieje ale metoda jest rewelacyjna!
Rozwiń
Gość
Gość (4 kwietnia 2017 o 22:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z tego co wiem to dzisiaj jeden pacjent po tym zabiegu dostał zatoru
Rozwiń
Gość
Gość (4 kwietnia 2017 o 21:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gratulacje!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!