sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Ula nie wróciła do domu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 lipca 2004, 20:56

Jadąc rowerem nie przypuszczała, że już nigdy nie wróci do domu. Osiemnastoletnia Ula stała się kolejną ofiarą pijanego kierowcy. Zmarła w ramionach ojca. Jej dwa lata starszy kolega jest ciężko ranny.

Do tragedii doszło w piątek ok. godziny 21.30 na drodze z Pełczyna do Trawnik (powiat świdnicki). Pijany, zaledwie 23-letni, kierowca poloneza, pędził jak szalony. Popisywał się przed dwoma swoimi kolegami. Zajęci rozmową i żartami nie zwracali uwagi na to, co się dzieje na ulicy. Nadjechali, gdy Ula i jej dwaj koledzy jechali rowerami poboczem.
– Usłyszałam tylko ogromny huk – opowiada pani Danuta, mieszkanka domu, przed którym doszło do wypadku. – Wybiegłam na ulicę i zobaczyłam ciało. Kiedy podeszłam bliżej, dostrzegłam krew i leżące nieopodal buty. Wiedziałam, że stało się coś strasznego.
Chwilę później tą drogą, nieświadomy jeszcze niczego, jechał ojciec dziewczyny. Śpieszył się do pracy na wieczorną zmianę.
– Wyjechałem z domu kilka minut po niej – ze łzami w oczach mówił nam wczoraj Jan Siudziak. – Może gdybym jechał szybciej...
Pogotowie i policja przyjechali prawie natychmiast. – Trzymałem jej głowę. Czułem jej puls, ale nic nie mogłem zrobić. Wszystkie kości miała połamane – dodaje ojciec Uli. – Zmarła w moich ramionach.
Przestępcy uciekli z miejsca wypadku. – Samochód, którym jechali, aż wbił się w ogrodzenie sąsiada – opowiada pani Danuta. – Ale draniom oczywiście nic się nie stało. Bez problemów wydostali się z samochodu i uciekli. Zawsze cierpią niewinni ludzie...
Kierowca poloneza, mieszkaniec Trawnik, przez pewien czas ukrywał się w miejscowości Kanie. Jednak w sobotę po południu został namierzony i zatrzymany przez policjantów ze Świdnika. – Pobraliśmy mu krew do badań – mówi Ryszard Nalewajko. – Gdy go zatrzymywaliśmy, był trzeźwy.
Funkcjonariusze znaleźli jednak świadków, którzy widzieli, jak 23-latek pijany jeździł samochodem. Zatrzymany był już karany za włamania. Jego wyczyny są też znane mieszkańcom Trawnik. – Nieraz zdarzało się mu narozrabiać. Jego brat siedzi w więzieniu. Ojciec nie żyje. Matka sama go wychowuje – mówią.
– Złapali go, ale pewnie zaraz go wypuszczą. A jak nawet pójdzie siedzieć do więzienia, to co mi po tym. Mojej Uli życia i tak nikt nie odda – dodaje Jan Siudziak.
Dwaj ranni koledzy Uli trafili do szpitala w Świdniku. Jeden już został wypisany. Drugi leży na oddziale chirurgii.Arleta Kubicka, kris


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!