niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Uniwersytet Medyczny: obcokrajowcy pilnie poszukiwani

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 maja 2008, 20:12
Autor: Ewa Stępień

Lubelski Uniwersytet Medyczny zabiega o obcokrajowców jak nigdy dotąd. Ostatnio modna stała się Azja.

W połowie czerwca księżniczka Tajlandii w randze profesora przyjedzie do nas na konferencję naukową. A potem liczna grupa z Tajwanu i Chin, by studiować medycynę.

Szczególnie zaawansowany w kontaktach z egzotycznym Wschodem jest Wydział Farmaceutyczny. Jego dziekan prof. Kazimierz Głowniak mówi o współpracy w zakresie poszukiwań i badań nad lekami naturalnymi pochodzenia roślinnego i zwierzęcego.

- W Polsce mamy około 200 gatunków roślin, z których możemy otrzymywać leki. W Azji są ich tysiące. Interesujemy się tamtejszymi osiągnięciami medycyny tradycjonalnej.

Indie, Mongolia, Chiny, Afryka - tam jeżdżą na konferencje nasi naukowcy, stamtąd przyjeżdżają do nas.

W połowie czerwca do Lublina na kongres poświęcony leczeniu tradycyjnemu przyjedzie księżniczka Tajlandii. Oprócz tego, że jest księżniczką, jest też profesorem w Bangkoku. Wygłosi wykład, otworzy wystawę poświęconą pracy swojego zakładu.

Organizatorzy spodziewają się też profesora z Indii, który przyjedzie szukać wśród naszych firm partnerów dla indyjskich producentów leków roślinnych.

- Uczelnie wyższe zabiegają dziś także o studentów obcokrajowców - mówi Włodzimierz Matysiak, rzecznik prasowy UM w Lublinie.

- Poszukiwania chętnych do kształcenia się w Polsce trwają na kilku kontynentach. Ostatnio modne stały się kraje azjatyckie, takie jak: Tajlandia, Tajwan, Singapur, Malezja. Studia w Lublinie cieszą się w południowo-wschodniej Azji naprawdę bardzo dużym zainteresowaniem.

Obecnie lubelska uczelnia kształci na lekarzy 450 obcokrajowców. Ale niebawem kształcić będzie także na farmaceutów, stomatologów, pielęgniarzy. I to adeptów z krajów egzotycznych.

Uniwersytet podpisał umowę na kształcenie 70 studentów z Tajwanu i Chin. Negocjuje także warunki przyjęcia studentów z Izraela.

Studenci obcokrajowcy kształcący się w języku angielskim to dla polskich szkół wyższych możliwość podreperowania budżetu, bo studenci z zagranicy muszą za studia płacić.

- Szansę w kształceniu studentów anglojęzycznych dostrzegliśmy czternaście lat temu. Wtedy to władze UM podjęły decyzję, której efekty oznaczają dziś prestiż, finanse i kontakty ze światem - komentuje Matysiak.

- Obecność w Lublinie studentów z USA, Kanady, Norwegii i Szwecji jest świetną formą promocji uczelni. Wydział anglojęzyczny opuściło do tej pory 150 lekarzy kilku narodowości, pracujących w różnych zakątkach świata.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
student
Gość
Studentka
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

student
student (8 czerwca 2008 o 23:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe co to za "sprawdzone źródło"...pheh
Rozwiń
Gość
Gość (7 czerwca 2008 o 22:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dobry temat dla Dziennika by to naglosnili
Rozwiń
Studentka
Studentka (7 czerwca 2008 o 19:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
(Ze sprawdzonego źródła)
Połowa akademika Uniwersytetu Medycznego nr. 1 dostała oficjalne wypowiedzenia, by zrobić miejsce dla NOWYCH studentów zagranicznych.
Dodam, ze uczelnia posiada 4 DS, w każdym po 4 piętra, na piętrze 28 pokoi. Studentów POLSKICH na uczelni jest DUŻO.
Mają oni jednak się wynieść, po to by miejsce mieli zagraniczni.
Tak oto UNIWERSYTET dba o własną przyszłą kadrę medyczną
Rozwiń
fred
fred (5 czerwca 2008 o 18:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszystko pięknie,tylko aby ,,anglojęzyczni" mieli gdzie mieszkać,to trzeba usunąć pielęgniarki z hoteli pracowniczych przy ul.Hirszfelda i juz mamy kasę.
Myśli się też o eksmisji byłych i obecnych pracowników SPSK-4,którzy mają umowy najmu na swoje lokale w bloku mieszkalnym,za wszelką cenę uniemożliwiając im wykup tychże lokali.
Ale dla Uniwersytetu Medycznego to żaden problem,ważniejsi są anglojęzyczni no i kasa !
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!