piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Uniwersytet Medyczny uczy lekarzy, jak rozmawiać z pacjentem

Dodano: 19 grudnia 2013, 21:04

Chodzi o to, żeby lekarze przestali mówić niezrozumiałym i zawiłym językiem, potrafili wszystko wytł
Chodzi o to, żeby lekarze przestali mówić niezrozumiałym i zawiłym językiem, potrafili wszystko wytł

Uniwersytet Medyczny w Lublinie to pierwsza w Polsce uczelnia, na której przyszli lekarze uczą się komunikacji, czyli tego jak rozmawiać i budować relacje z pacjentami. Także z tymi trudnymi.

Samodzielna Pracownia Komunikowania w Medycynie na UM działa od października. Kieruje nią prof. Jacek Dąbała, były dziennikarz i specjalista ds. mediów i komunikowania.

– Kontaktu z pacjentem co prawda uczy się od lat, ale po raz pierwszy w Polsce powstała na uczelni zupełnie nowa, samodzielna jednostka, która zajmuje się komunikacją, stosując nowe metody filologiczno-medialne – mówi prof. Dąbała.

Przezwyciężyć nieśmiałość

Na czym one polegają? Zajęcia to głównie praktyka. Studenci uczą się, jak rozmawiać i budować relacje z pacjentem. Podczas inscenizowanych scenek oceniany jest sposób, w jaki mówią, intonacja, wrażenie, jakie wywierają, a nawet wygląd. Przyszli lekarze uczą się też, jak reagować na agresywnych pacjentów, czego nie powinni mówić, czy jak przełamać nieśmiałość. – Chodzi też o to, żeby lekarze przestali mówić niezrozumiałym i zawiłym językiem, potrafili wszystko wytłumaczyć – dodaje Dąbała.

Pacjenci nie mają wątpliwości, że takie zajęcia są potrzebne, bo – jak twierdzą – wielu nie potrafi z nimi rozmawiać. – Mój lekarz rehabilitant wypisał mi zabiegi, a nawet nie zapytał, jakie mam dolegliwości. Później się okazało, że z wielu ćwiczeń musiałam zrezygnować, bo nie byłam w stanie ich wykonywać – mówi Krystyna Urban z Lublina, którą spotkaliśmy w szpitalu przy ul. Staszica w Lublinie.

– W SPSK lekarzy odbieram bardzo pozytywnie, ale w mniejszych miastach jest o wiele gorzej. Nic nie mówią, a czasem coś odburkną i nie wiadomo, o co chodzi. Takie zajęcia by im nie zaszkodziły – dodaje pani Barbara z Opola Lubelskiego.

Studenci potrzebują praktyki

Według niedawnych badań prowadzonych przez Naczelną Izbę Lekarską i Polską Akademię Nauk wśród 1,6 tys. lekarzy do 35. roku życia, 65 proc. z nich zgłasza potrzebę zwiększania swoich kompetencji w budowie relacji z pacjentami.

Problem znają lekarze z Klinki Ginekologii Onkologicznej i Ginekologii SPSK przy ul. Staszica. – Dlatego u nas są obowiązkowe wizyty wieczorne lekarzy. My tego pilnujemy, bo po pierwsze mamy większy wgląd w wyniki badań pacjentek, a po drugie mogą one o coś nas dopytać – mówi prof. Wiesława Bednarek, zastępca kierownika klinki. I dodaje: – Myślę, że te zajęcia to naprawdę fajny pomysł, bo wielu lekarzy nie wie, jak rozmawiać.

Również studenci oceniają, że zajęcia z komunikacji im się przydadzą. – Mamy dużo nauki, ale taka wiedza jest potrzebna. Szczególnie jeśli jest to warsztat, a nie sama teoria – mówi Michał, student trzeciego roku kierunku lekarskiego.

Zajęcia przewidziane są tylko dla studentów pierwszego roku kierunku lekarskiego. Nie mają ich na przykład studenci stomatologii czy pielęgniarstwa. Nauka trwa przez pierwszy semestr i kończy się zaliczeniem. Zazwyczaj jest to wygłoszenie eseju.
Czytaj więcej o:
Gość
marek
Gość
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 kwietnia 2016 o 22:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co ten pan ma wspólnego z komunikowaniem???? Radzę, żeby najpierw sam wybrał się na warsztaty z tego zakresu. Zapytajmy studentów medycyny, którzy mieli z nim zajęcia w jaki tajemniczy sposób obrzydził im te zajęcia!
Rozwiń
marek
marek (22 stycznia 2014 o 23:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ale Dąbała nie zna się na psychologii czy socjologii medycyny i komunikacji. U niego tylko pisanie powieści sensacyjnych. Strata czasu.

Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2014 o 16:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Rzeczywiscie pomysl świetny i medialny mozna powiedziec.

Nie ma na leki, nie ma na pensje dla lekarzy, nie ma na oplacenie lekarzy specjalistów, to chociaz pogadac będzie można z pacjentem i wytlumaczyc mu, dlaczego nie nalezy mu sie leczenie.

Psychologii lekarskiej uczono na medycynie od czasów powojennych, asle katedr i profesor to rzeczywiscie cos innego.

tez tak mysle

Rozwiń
abc
abc (30 grudnia 2013 o 10:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Student 1. roku medycyny ma tak dużo nauki,że takie zajęcia to tylko zaśmiecanie jego czasu.
Można ewentualnie rozważyć wprowadzanie takich zajęć na 5. czy 6. roku,ale na pewno nie na 1.!

Rozwiń
Sybilla
Sybilla (27 grudnia 2013 o 18:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Temat świetny, tyle tylko, że Dąbała poza dziennikarskim pustosłowiem, niczego senswnego nie jest w stanie nauczyć. A ci, którzy go znają z zajęć, wiedzą, że jest denny. UM zrobił błąd zatrudniając Dąbałę.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!