piątek, 24 listopada 2017 r.

Lublin

Uratował nas telefon

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 stycznia 2002, 19:54

Młode małżeństwo wróciło z Zakopanego. Zmęczeni, po ciężkiej podróży, położyli się. I mogli się już nigdy nie obudzić. Przez kratkę wentylacyjną do ich pokoju przedostawał się czad. Bezbarwny, bezwonny, cichy zabójca. Przez sześć godzin stężenie tlenku węgla przekraczało dopuszczalną normę blisko 10-krotnie. Do zdarzenia doszło kilka dni temu. Teraz – po wyjściu ze szpitala – chcą wiedzieć, jak do tego doszło.
– Lekarze mówili, że jeszcze trochę i już by nas nie było – opowiadają. – Uratował nas telefon mamy, która chciała się dowiedzieć, jak minęła podróż.
Sprawą zajęła się policja i nadzór budowlany.
– Z zakładu fryzjerskiego na parterze przedostawały się spaliny starym, zniszczonym przewodem kominowym do pokoju małżeństwa. Nie stwierdzono umyślnego działania – mówią policjanci z komisariatu nr I. – Przyczyną najprawdopodobniej był zły stan przewodu.
– Ta sprawa trafiła do mnie dopiero w środę – mówi Wiktor Przeniosło, z-ca powiatowego inspektora nadzoru budowlanego Lublina. – Teraz sprawdzamy, czy w zakładzie fryzjerskim zmian w instalacji gazowej dokonywano zgodnie z przepisami. Mamy pewne wątpliwości. Co prawda na parterze wszystko jest zgodnie z przepisami, ale tam gdzie znajduje się piecyk, dokonałem oględzin i widzę podstawy do wszczęcia urzędowego postępowania wobec zakładu.
– Leżeliśmy w szpitalu dwa dni, mieliśmy dziesięć kroplówek i ledwo uszliśmy z życiem. Chcemy znać przyczyny – mówią poszkodowani. – My nie mogliśmy w swoim mieszkaniu zamontować piecyka gazowego, kominiarze nie wydali zgody. A w tym zakładzie jest. Dlaczego?
Szefowa zakładu fryzjerskiego nie zgodziła się na rozmowę i odmówiła jakichkolwiek wypowiedzi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!