poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Urzędnicy kazali wyciąć drzewa. Bez zgody właściciela działki

Dodano: 22 maja 2011, 18:13

Roman Sękowski zapowiada, że będzie się domagać od miasta odszkodowania za wycięte drzewa (Bartek Żu
Roman Sękowski zapowiada, że będzie się domagać od miasta odszkodowania za wycięte drzewa (Bartek Żu

Z ul. Wspólnej w Lublinie zniknęło kilka owocowych drzew. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że urzędnicy zlecili wycinkę, nie pytając właściciela o zdanie.

Działka należy do mieszkańca Łęcznej. Nie był przy wycince i nie wiedział ani dokładnie kiedy, ani kto to zrobił. O tym, co się stało, powiedział mu sąsiad.

– To były 50-letnie drzewa – mówi Roman Sękowski, właściciel działki przy ul. Wspólnej. – Jeszcze mój ociec je sadził. Pamiętam je z czasów, kiedy byłem dzieckiem, a oni przyjechali i wycięli je bez zgody.
We wrześniu mieszkaniec Łęcznej zgłosił sprawę na policję. Na początku czekał spokojnie na to, co ustalą funkcjonariusze z III Komisariatu. Po Bożym Narodzeniu zaczął się niecierpliwić. Dzwonił do dzielnicowego z Lublina, ale nie dostawał od niego żadnych wyjaśnień. W końcu wysłał pismo do prokuratury, ale tam dowiedział się tylko, że sprawą zajmuje się policja.

Dopiero w kwietniu dostał odpowiedź z komisariatu. – Napisali mi, że czyn nie zawiera znamion wykroczenia i że ja sam mogę podać kogoś do sądu, ale nie wiedziałem kogo – tłumaczy.

Jak twierdzi, policjanci nie chcieli mu powiedzieć, kto mógł wyciąć drzewa. Poszedł w tej sprawie do Urzędu Miasta i chciał umówić się na rozmowę z prezydentem. Dopiero tam dowiedział się, że za taką wycinkę może odpowiadać Wydział Gospodarki Komunalnej.


Policjanci przyznają, że o usunięciu drzew najprawdopodobniej zdecydował magistrat, ale nie mówią wprost, który z jego wydziałów.

– W ramach prowadzonych czynności policjanci ustalili, że drzewa (jabłoń i gruszę) wycięła firma wynajęta przez Urząd Miasta – informuje Anna Smarzak z lubelskiej policji. – Przesłuchano także podinspektora ds. zieleni miejskiej. Ustalono wówczas, że należące do mieszkańca Łęcznej niezadbane drzewa rosły przy pasie drogi, ponadto miały pousychane konary i duże ubytki. Odnotowano też wiele skarg dotyczących powstania w okolicy tych drzew dzikiego wysypiska oraz zatykania studzienek kanalizacyjnych przez porozrzucane na ziemi owoce, zeschnięte liście i gałęzie – tłumaczy.

Właściciel działki przy ul. Wspólnej podkreśla jednak, że drzewa rosnące przy pasie drogowym to nie to samo, co drzewa rosnące w tym pasie. Twierdzi też, że nikomu nie przeszkadzały. – Rosły kilkadziesiąt centymetrów od szosy – podkreśla. – Obok chłopcy zrobili sobie boisko i zawsze im pozwalałem tam grać – dodaje.

Roman Sękowski zapowiada, że po raz kolejny pójdzie w tej sprawie do magistratu i tym razem będzie chciał pieniędzy za wycięte drzewa.

Co na to urząd? – To, co on powie, to powie. My to sprawdzimy i zajmiemy stanowisko – mówi Tomasz Radzikowski, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej.
Czytaj więcej o:
jan lopata
krystyna
mieszkanka
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jan lopata
jan lopata (23 maja 2011 o 12:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w dzisiejszych czasach wyjatkowo latwo wydaje sie pozwolenia nw cyinke zwlaszcza jak ma sie znajomosci.

http://imageshack.us/photo/my-images/88/35786654.jpg/
Rozwiń
krystyna
krystyna (23 maja 2011 o 11:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdyby w Polsce szanowano prawo własności to nie doszło by do takiej sytuacji .Jego działka jego problem .Wysyła się pisma o konieczności wycięcia to raz .czy właściciel musi kosić trawę na swoim nie wiem czy jest taki przymus.Urzędnicy wykorzystują niemoc policji i całej machiny państwowej .Papierowe prawo ,a w rzeczywistości na co dzień łamane są prawa konstytucyjne ,prawa pracownicze ,a obywatel nie ma siły ,ani pieniędzy na dochodzenie swojego prawa .Myślę ,że najgorsze jeszcze przed nami .do tego wszystkiego dochodzi bieda i bezrobocie .
Rozwiń
mieszkanka
mieszkanka (23 maja 2011 o 11:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No tak, obudził się teraz. Jak mu miasto kosiło trawę, to nie przeszkadzało - czemu się wtedy nie upominał, że jego kawałek koszą? Jak dzikie wysypisko było tam zorganizowane to też się nie interesował. Teraz wycięli dwa patyczaki, zaśmiecające wszystko wkoło i afera wielka...
Zacofanie w tym mieście nigdy nie minie. Wiecznie będzie 10 lat za resztą miast w Polsce. Nic nie można tu zrobić, bo z niczego szanowni mieszkańcy nie są zadowoleni. Ławki nowe wstawić- źle, trzeba połamać, wyrwać. Ławek nie wstawiać- jeszcze gorzej, bo przecież "w tych urzędach nic nie robią". Plac zabaw- po dwóch dniach nie ma ogrodzenia a kosz kipi od butelek po piwie. No jak to nazwać?
Rozwiń
annie
annie (23 maja 2011 o 10:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teraz właściciel ubolewa nad drzewkami, bo widzi szansę wyciągnięcia kasy za odszkodowanie, szkoda, że wcześniej się nimi nie interesował, żeby nie utrudniały mieszkańcom i drogowcom życia
Rozwiń
Lubelak
Lubelak (23 maja 2011 o 09:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='anulinka' timestamp='1306109516' post='481292']
Jestem w podobnej sytuacji. W styczniu 2010 wycięto mi z posesji bez mojej zgody i wiadomości 6 drzew. Wydział Gospodarki uzasadnił swoja decyzje tym że topole pyliły. Nie było mowy o odszkodowanie za bezprawne wtargniecie na posesje, zniszczenie mienia i kradzież drzew! Pan kierownik Wydziału Gospodarki zaproponował jedynie chęć posadzenia nowych drzew (śmiech). Sprawa była przedmiotem rozpoznania przez Prokuraturę. Otrzymałam odpowiedz ze jest to czyn dozwolony a Sad nie dopatrzył się przestępstwa uzasadniając to szeregiem omyłek urzędników. Urzędnicy są bezkarni ponieważ w Polsce nie ma procedur egzekucji pomyłek urzędniczych. O odszkodowanie za poniesione straty mogę wystąpić jedynie do Sadu Cywilnego. Nawet jeśli Sad zasądzi odszkodowanie od Miasta Lublin odszkodowanie to zostanie wypłacone z podatków mieszkańców.Urzędnicy nadal pozostaną bezkarni i w dalszym ciągu dopuszczać się będą samowoli, złodziejstwa i rabunku.
[/quote]

No niestety, o policji i prokuraturze zapomnij w takich sprawach, ręka rękę myje, za dużo jest koneksji między urzędnikami różnych instytucji aby chcieli sobie zrobić krzywdę.
Zostaje tylko sąd cywilny (specjalnie pisze mała literą gdyż wg moich kontaktów z nim prawo tam też mają w poważaniu w załatwianiu spraw, a sędziowie to święte krowy, którym należą się coraz większe pensje). Także tylko dobry prawnik i może coś wywalczysz, szczególnie w kontekście przepisów które weszły parę dni temu w życie (odpowiedzialność finansowa urzędników). Słyszałem komentarz do nich, że tylko przez sąd cywilny obywatel może udowodnić szkodliwe działanie lub złamanie prawa przez urzędasa.
Co do Twoich drzew to zapytaj się UM dlaczego nie wycina topoli w ciągu ulicy Krężnickiej z własnej inicjatywy, a jest ich tam ładnych kilkadziesiąt wielkich sztuk. Powołaj się na prawo własności, zrób pomiary wg wytycznych które stosuje ochrona środowiska UM do wyliczenia kary za nielegalną wycinkę i zażądaj takiego odszkodowania.
Wielu będzie Ci zarzucało, że jesteś pieniaczem i takie tam, ale w Polsce ciągle za nic wielu ludzi, w tym urzędasów, ma prawo własności, dlatego trzeba o to walczyć nawet w drobnych i śmiesznie małych sprawach.
Co do topoli to nie chcę skłamać, ale podobno, jest jakiś przepis, nie wiem, czy unijny, że do któregoś roku, trzeba wyciąć topole właśnie z powodu tego, że pylą, a generalnie to lichy gatunek, na którego wycinkę nawet UM wyda Ci bez przeszkód zgodę. Może tu ktoś potwierdzi na forum moje zasłyszenia. Ale robić cokolwiek na nie swoim terenie, już nie mówię nawet o zgodzie, ale o poinformowaniu za wczasu właściciela, to jak to nie złamanie prawa to jesteśmy dalej dzikim krajem.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!