wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Urzędnicy mądrzy po szkodzie

Dodano: 5 sierpnia 2005, 20:56

Spustoszeniom na obwodnicy Piask przyjrzy się prokuratura. W Lublinie zniszczenia byłyby mniejsze, gdyby wcześniej oczyszczono Czerniejówkę. Pretensje do władzy mają też mieszkańcy Zemborzyc, gdzie stanęła przepompownia i woda z fekaliami wdarła się do domów.

- Przecież ja dzwoniłam w lipcu do zarządu melioracji i mówiłam "przeczyśćcie Czerniejówkę, bo dojdzie do tragedii” - przypomina zdenerwowana Eugenia Kamela, właścicielka działki w pobliżu rzeki. - I nic nie zrobili. A koryto rzeki tak zarosło, że zrobił się z niej strumyk. No i po ulewie woda nie miała którędy odpłynąć.
Rzeczka wlała się do kilkuset domów. Wczoraj woda opadła i odsłoniła rozmiary zniszczeń. Rodzina Niedźwieckich z ul. Sokolnicy nie ma gdzie spać. Woda wdarła się do domu na wysokość metra. - Meble, podłogi, ubrania - wszystko zamokło - załamuje ręce Krystyna Niedźwiecka. - Nocowaliśmy u sąsiada.
Za Czerniejówkę odpowiada Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Lublinie. - Pieniędzy starczyło tylko na podkaszanie - tłumaczy Leszek Boguta, p. o. dyrektora. - Teraz napiszemy do ministra rolnictwa o przyznanie dotacji.
W Zemborzycach woda w kilkunastu domach sięgała metra. Tu też mieszkańcy uważają, że skala zniszczeń mogłaby być mniejsza. Wysiadła przepompownia, która odprowadza wodę do zalewu. - Mówią, że przetrzymamy atak terrorystyczny, a wystarczyło parę godzin deszczu i co? Lublin pod wodą! - denerwuje się Stanisław Krzewiński, któremu zalało dom. - O tę przepompownię trzeba było dbać, rozbudować, zatrudnić jakąś obsługę.
Lidia Gołębiowska z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Lublinie tłumaczy, że pompy nie nadążyły z przepompowywanie tak dużej ilości wody. - A potem przestały pracować, bo padł transformator - mówi.
Przyczynom spustoszeń na drogach przy niedawno oddanej obwodnicy w Piaskach przyjrzy się prokuratura. - Zbadamy, czy do zniszczeń nie doszło poprzez błędy w budowie - mówi Justyna Rutkowska-Skowronek, zastępca prokuratora rejonowego w Świdniku.
Trzeba od nowa wybudować kilkadziesiąt metrów drogi dojazdowej, poprawić odwodnienie. - To wina sił natury, a nie grubszych błędów przy budowie - uważa Mariusz Kawa, zastępca dyrektora lubelskiego oddziału dyrekcji krajowych dróg i autostrad.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!