niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Urzędnicy się nie popisali

Dodano: 16 grudnia 2004, 22:34

Potwierdziły się informacje Dziennika. NIK nie zostawiła wczoraj suchej nitki na sposobie prywatyzacji ZOZ w Lublinie. Zarzuty dotyczą urzędników Urzędu Miasta i byłego dyrektora ZOZ Jacka Malmona

Inspektorom Najwyższej Izby Kontroli w Lublinie nie podoba się cały proces prywatyzacji lubelskiego ZOZ. Najpierw urzędnicy miejscy niepotrzebnie wydali prawie 33 tysiące złotych na opracowanie raportu na temat sytuacji lubelskiego ZOZ przez spółkę „Etos”.
– Podobną analizę można było zrobić na podstawie dokumentów dostępnych w Urzędzie Miasta – mówi Marian Cichosz, dyrektor lubelskiej delegatury NIK. – A i wnioski płynące z analizy nie były zbyt odkrywcze.
Potem urzędnicy miejscy na chybcika sporządzili projekty uchwał. – Niekonkretne i zbyt ogólne – oceniają je inspektorzy NIK.
– Uchwała nie sprecyzuje jasnych reguł gry, w przypadku gdy o jedną nieruchomość czy sprzęt po likwidowanym ZOZ ubiega się kilku chętnych – tłumaczy Cichosz. – O tym na bieżąco rozstrzygał prezydent Mazurek.
– Tego się nie dało zrobić inaczej – odpiera zarzuty Janusz Mazurek, zastępca prezydenta Lublina. – Chcieliśmy, aby lekarze pozostali w swoich gabinetach. Ale gdyby taki zapis pojawił się w uchwale, to musielibyśmy się sztywno go trzymać. A to w niektórych wypadkach dyskryminowałoby duże podmioty. Chodziło o elastyczność.
NIK nie oszczędziła też byłego dyrektora ZOZ, Jacka Malmona. Prawie 85 proc. dotacji z budżetu miasta w latach 2000–2003 przeznaczonych na remonty trafiło do przychodni przy ul. Hipotecznej 4. Wtedy Malmon był dyrektorem ZOZ. W pomieszczeniach przy Hipotecznej ma od stycznia działać spółka, której prezesem został... były dyrektor ZOZ.
– Pieniędzy poszło i tak za mało – twierdzi Mazurek. – Powinniśmy po równo? To absurd! Jak się zaczyna remont, to trzeba go skończyć. Podobne kwoty w poprzednich latach przeznaczyliśmy na inne budynki.
 Zły stan techniczny i sanitarny przychodni, nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy oraz procedur udzielania zamówień publicznych – to główne zarzuty NIK wobec byłego dyrektora. Jacek Malmon wciąż nie chce ich komentować.
– Raport widziałem – przyznaje. – Mam zastrzeżenia co do pewnych ustaleń i sformułowań. Ale chcę najpierw odpowiedzieć na nie Najwyższej Izbie Kontroli.
NIK skierowała już zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Nadzoru Budowlanego. Niewykluczone więc, że sprawa trafi do Sądu Grodzkiego.
– Przygotowaliśmy także zawiadomienie do rzecznika dyscypliny finansów publicznych – mówi Ewa Kulej, specjalista kontroli państwowej NIK.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!