czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Urzędnicy zamknęli barek w Ratuszu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 sierpnia 2008, 17:35
Autor: Dominik Smaga

Urzędnicy zamknęli prowadzony przez uczniów barek w podziemiach Ratusza. Nie pasował jadłospis i… zapachy.

Teraz jadłospis ma być lepszy, zapachy znośniejsze i będzie je czuć tylko w czasie sesji Rady Miasta. Karmić radnych będzie firma cateringowa.

Barek w podziemiach Ratusza przez kilka lat prowadzili uczniowie szkoły gastronomicznej w ramach warsztatów Zespołu Szkół nr 5. Młodzież mogła się nauczyć m.in. podawania posiłków i pracy przy kasie. Dość niskie ceny i tradycyjne dania cenili sobie zwłaszcza klienci niezatrudnieni w urzędzie. Za to urzędnicy kręcili nosem.

- Skargi dotyczą dwóch spraw: jadłospisu i zapachów - informował w czerwcu Krzysztof Łątka, sekretarz miasta. Włodarze Lublina tłumaczyli, że ważni goście odwiedzający Ratusz nie powinni być witani wonią mielonego. A sam prezydent miał narzekać na jadłospis. Zresztą nie tylko on.

- Barek powinien być lepiej zaopatrzony. Rozumiem, że to szkolne warsztaty, ale Ratusz powinien być reprezentacyjnym miejscem - mówił nam przed wakacjami Leszek Daniewski, radny PO.

Urzędnicy byli nieubłagani. W czerwcu zapadła decyzja, że po wakacyjnej przerwie barek nie będzie już działał. - Tu są kulturalni klienci, a w szkolnym barku bywa różnie - skarżyła się Monika Piętka, jedna z uczennic.

Kulturalni klienci głodni nie będą, bo za nieco ponad tydzień barek znów wypełnią zapachy. Ale nie dzięki uczniom. - Sala używana do przygotowywania posiłków będzie wykorzystywana przez firmę cateringową, która ma podawać posiłki w czasie sesji Rady Miasta - wyjaśnia Dariusz Koproń, zastępca dyrektora Wydziału Organizacji Urzędu. W dni bez obrad kuchnia będzie zamknięta.

W dużej sali dawnego barku ma stanąć stół konferencyjny, który raz w miesiącu będzie składany, by radni mieli gdzie zjeść. Do małej sali przeniesiona zostanie szatnia z parteru, a w pomieszczeniach po szatni zasiądą pracownicy Biura Obsługi Mieszkańców.

Nie wiadomo jeszcze, która restauracja będzie karmić włodarzy miasta. I nie wiadomo jeszcze, czy Kowalskiemu z ulicy ktokolwiek sprzeda tam posiłek. - Kowalski już się dowiedział, że barek jest nieczynny, więc raczej nie przyjdzie - mówi Koproń.

Urzędnicy zapowiadają, że tym razem zapachy nie będą uciążliwe. Nie tylko dlatego, że kotlety zagoszczą tam raz w miesiącu, bo mniej więcej z taką częstotliwością obradują miejscy radni. Wczesnym latem w barku udrożniano wentylację.

Ratusz zapewniał, że znajdzie szkole inny lokal na barek. - Ale nie było takiej potrzeby - mówi Andrzej Wojewódzki, dyrektor Wydziału Gospodarowania Mieniem w Urzędzie Miasta. - Szkoła stwierdziła jednoznacznie, że ta baza, którą posiada, w zupełności wystarczy do kształcenia młodzieży.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jaaaaa
kashka
Leny
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jaaaaa
jaaaaa (27 sierpnia 2008 o 12:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A to kanapek nie mogą sobie z domu przynosić? Po co im jedzenie jak i tak w godzinach pracy połowa urzędników odwiedza okoliczne sklepy i puby...darmozjady i tyle!
Rozwiń
kashka
kashka (27 sierpnia 2008 o 11:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Artykuł to zapewne jakiś zapomniany fragment " folwarku zwierzęcego".
Na wszystko mniej lub bardziej logiczny argument sie znajdzie. W tym przypadku nie chodzi tu wcale o jadłospis albo zapachy z kuchni. Jadłospis jest b
Powód jest całowicie inny. Nasi rajcy nie za bardzo mają ochotę mieszać sie z miejskim plebsem. Plebs bowiem nie rzadko odwiedza podratuszowy barek( m.in i ja). Jak to może być aby JM.Pan Radny biesiadował z byle kim - z szarym urzędnikiem, policjantem, turystą ? Artykuł powien mieć tytuł "Won chamy - pański stół jest nie dla każdego"
Rozwiń
Leny
Leny (27 sierpnia 2008 o 10:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Chodzilo o to, zeby w ratuszu nie capilo zjaranym kotletem. Trudne do pojecia? Jak widac bardzo.
Zreszta wystarczy wsiasc do mpk, nawet w zimie czuc, ze malo kto sie myje w tym miescie.

co kto jada, gdzie i z kim to jest jego zasrana prywatna sprawa! Nauczcie sie lubelaki zajmowac swoimi sprawami.



Akurat co jedzą radni to nie jest ich "zasrana prywatna sprawa" tylko także moja i innych mieszkańców miasta za których podatki będą się jaśnie panowie stołować. Prawda jest taka że oni praktycznie nic nie robią a jeść chcą jak by co najmniej byli jakimiś prezesami którzy mają duże osiągnięcia. Ciekawe co w domach jedzą że kotlecik ich w podniebienie kole?
Rozwiń
Gość
Gość (27 sierpnia 2008 o 08:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chodzilo o to, zeby w ratuszu nie capilo zjaranym kotletem. Trudne do pojecia? Jak widac bardzo.
Zreszta wystarczy wsiasc do mpk, nawet w zimie czuc, ze malo kto sie myje w tym miescie.

co kto jada, gdzie i z kim to jest jego zasrana prywatna sprawa! Nauczcie sie lubelaki zajmowac swoimi sprawami.
Rozwiń
Piotrek
Piotrek (27 sierpnia 2008 o 08:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hehe mowicie ze klasa proznicza a ja bylem uczniem tej szkoly i mialem praktyki w tym " barku " hmm jadlospis pierogi barszcz rosol od swieta aa jeszcze zapomnialem o wspanialej watrobce ludzie dajcie spokoj wiadomo ze oni nie sa politycy sa jacy sa ale jedzenie i samochody swiadcza o miescie a chyba chcemy zeby nasze miasto bylo postrzegano jako duze i bogate czy jako prowicionlane miasteczko z barem mlecznym w najwazniejszym uredzie w miescie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!