środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Utalentowany piłkarz zapadł w śpiączkę. Niedługo będzie musiał opuścić klinikę

Dodano: 12 listopada 2014, 13:00

Obiecujący piłkarz z Lublina po operacji nie wybudził się ze śpiączki. Od prawie roku 18-letni chłopak walczy w warszawskim "Budziku o powrót do zdrowia. Potrzebna jest pomoc, by zorganizować mu opiekę w domu

Nic nie wskazywało na to, że Marcin zachoruje i z dnia na dzień tak drastycznie zmieni się jego życie. - Pasjonował się piłką nożną. Grał w BKS Lublin, a tuż przed chorobą dostał się do drużyny Podbeskidzia Bielsko-Biała. Miał przed sobą sportową karierę - opowiada zasmucona Anna Hemperek, mama Marcina.

W listopadzie ubiegłego roku 18-latek zaczął narzekać na problemy z oddychaniem i bóle w okolicach serca. Czuł się coraz gorzej, a lekarze długo nie wiedzieli, jak mu pomóc. -  W końcu okazało się, że wszystko przez zator, który blokuje płuca i serce - opowiada Kinga, siostra Marcina.

Śpiączka

- Konieczna była natychmiastowa operacja. Mimo że zakończyła się powodzeniem, już po kilku dniach doszło do kolejnego, poważniejszego zatoru i zatrzymania akcji serca. Konsekwencją było niedotlenienie mózgu - dodaje. Chłopak do dziś nie wybudził się ze śpiączki. W lutym trafił do warszawskiej kliniki "Budzik”, która pomaga przywracać dzieci ze śpiączki. Pani Anna musiała zrezygnować z pracy żeby tam się nim zajmować.

- W klinice z każdym dzieckiem musi być opiekun. Zajmuję się synem sama, karmię go, wykonuję toaletę. Są oczywiście pielęgniarki do pomocy, ale jest ich mało - opowiada pani Anna. Przyznaje, że nie ma czasu ani siły, by jeszcze pracować.

Terapia pomaga

Pani Anna jest jednak pełna nadziei, tym bardziej, że rehabilitacja zaczyna powoli przynosić efekty. - Marcin zaczyna ruszać głową, rękami i nogami. Reaguje na polecenia, wydobywa z siebie pierwsze dźwięki. Powoli zaczyna wracać mu świadomość - opowiada Krzysztof Chmielewski, fizjoterapeuta, który ćwiczy z Marcinem. - Zrobił duży postęp, ale nikt nie potrafi przewidzieć czy wróci do pełnej formy. U niektórych dzieci wybudzanie trwa kilka tygodni, ale są też takie, u których to kwestia lat - wyjaśnia.

Ale pacjenci "Budzika” mogą przebywać w klinice tylko rok. Marcin już w marcu będzie musiał wrócić do domu. - Trzeba kupić przeciwodleżynowe łóżko, specjalną wannę i poszerzyć drzwi. Będzie także potrzebny ktoś do pomocy w opiekowaniu się Marcinem i rehabilitant. Nie mamy na to wszystko pieniędzy - mówi Kinga. - Dlatego tak bardzo liczymy na wsparcie.

Możesz pomóc Marcinowi

wpłacając pieniądze na konto nr 21124025001111001057046348 Anna Hemperek z dopiskiem "Dla Marcina”.

W akcję pomocy chłopcu włączyli się już piłkarze Motoru Lublin:

WIDEO

szwagier
kolega
M
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

szwagier
szwagier (12 listopada 2014 o 21:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A co mają do tej całe sytuacji kibice... Po za tym ten chłopak sympatyzował Legi i był przeciwko Motoru więc jak trwoga to do Boga.


Gdyby Marcin był w stanie odczytać ten komentarz pewnie złapał by się za głowę. Od znaku luzak do kibica Legii jeszcze daleko, poza tym są moralne zasady o których bynajmiej autor tej krytyki nie ma zielonego pojęcia "serce kibica tam gdzie jego dom, a piłkarza na boisku"
Rozwiń
kolega
kolega (12 listopada 2014 o 16:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Marcin nie sympatyzuje Legi. Znak ktory pokazuje na zdjeciach znaczy zupelnie co innego.
Rozwiń
M
M (12 listopada 2014 o 15:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co mają do tej całe sytuacji kibice... Po za tym ten chłopak sympatyzował Legi i był przeciwko Motoru więc jak trwoga to do Boga.
Rozwiń
mieszkaniec lublina
mieszkaniec lublina (12 listopada 2014 o 14:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

nie kibice robią burdy na meczach   :angry:  ,tylko pseudokibice tacy idą po to żeby zrobić zadymę i psują opinię wszystkim kibicom którzy dbają o fajną oprawę i doping na trybunach

kibice Motoru wiele razy brali udział w akcjach które pomagały innym. Tak  trzymać chłopaki,

dzięki

Rozwiń
Lel
Lel (12 listopada 2014 o 13:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nieogranim piłkarze motoru są spoko. Gdy idzie się na mecz to strach być na trybunach bo te kibice ich to zabić mogą

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!