niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lublin

W 3 miesiące uzbierali milion zł na walkę z rakiem, mała Amelka z Lublina wraca do zdrowia

Dodano: 27 stycznia 2017, 18:38

Guz, który zagrażał zdrowiu i życiu 3,5-letniej Amelii Dobek z Lublina został pokonany. Dziewczynka, u której zdiagnozowano siatkówczaka, czyli złośliwy nowotwór oka, wróciła właśnie z leczenia w Stanach Zjednoczonych. - Jest dobrze, ale by mówić o całkowitym zwycięstwie jest jeszcze za wcześnie - przyznają rodzice trzylatki, która do nowojorskiej kliniki jeszcze wróci

Wszystko jest na dobrej drodze, ale ja już zawsze będą się o Amelię bała - mówi Marta Dobek, mama 3,5-letniej Amelii. 

- Od lekarza usłyszeliśmy, że guz jest już martwy - dodaje Emil Dobek, tata dziewczynki. - Na świętowanie pełnego sukcesu jest jednak za wcześnie. Kolejną wizytę klinice w Nowym Jorku u doktora Abramsona mamy 22 lutego.

Wtedy Amelia dostanie następny zastrzyk bezpośrednio do oka, kolejną serię chemioterapii, aby zniszczyć pozostałe komórki rakowe w ciele szklistym.

Choroba

„Z jednej strony uśmiechnięta, ufna 3-letnia dziewczynka, dla której życie to dopiero początek wielkiej historii. Po drugiej on - rak, który podstępnie zakradł się w życie Amelki i które próbuje zgasić, siejąc spustoszenie. Ringiem tej walki jest onkologiczny oddział, na którym siatkówczak wysunął się na prowadzenie. Ze starcia cało wyjdzie tylko jedno” - tak zaczyna się wpis na stronie Siepomaga.pl, który opisuje historię Amelii Dobek z Lublina. To między innymi poprzez tę Fundację rodzice Amelii zbierali pieniądze na leczenie swojej jedynaczki za oceanem.

Życie rodziny legło w gruzach 11 sierpnia 2016 roku.

Dziwny błysk

Tego właśnie dnia mama Amelii ubierając córkę zauważyła w jej oku dziwny, przykuwający uwagę błysk. Woła męża. Po chwili zauważają oboje, że coś jest nie tak.

Amelia trafia do okulisty. Od lekarki rodzice dowiadują się o „masywnym wysięku do ciała szklistego, stanie zapalnym oraz o tym, że siatkówka jest częściowo uniesiona”.

Wyniki szczegółowych badań nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Amelia jest ciężko chora. To siatkówczak - nowotwór złośliwy oka.

Zbiórka

Dziewczynka rozpoczyna leczenie - chemioterapię. Jednak kiedy pojawia się silna infekcja, leczenie dziewczynki zostaje przerwane. Amelia dostaje antybiotyk. Rokowania są coraz gorsze.

„Wysięk do ciała szklistego to w Polsce pewna amputacja oka” - mówią rodzice Amelii. „Jeśli dojdzie do przerzutu, Amelka straci wzrok, gdy przerzutów nie uda się zniszczyć - straci życie”.

Rodzice dziewczynki podejmują najważniejszą w ich życiu decyzję, o leczeniu w Stanach Zjednoczonych, w klinice w Nowym Jorku u dr Davida Abramsona, do którego trafiają dzieci w bardzo poważnym stanie, cierpiące na tę samą chorobę co Amelia (w nowojorskiej klinice były już leczone z powodzeniem również dzieci z naszego województwa).

Rodzina Amelii rozpoczyna akcję mającą na celu zebranie pieniędzy na ten cel. Ruszają zbiórki, koncerty, licytacje. W akcję pomocy Amelce włączają się sportowcy, samorządowcy, przedsiębiorcy.

Pomoc

To dzięki anonimowych ofiarodawcom udaje się zebrać ogromną kwotę potrzebną na leczenie dziewczynki za granicą: ponad milion złotych.

- Te pieniądze udało się zebrać dzięki ludziom. I to chcę bardzo mocno podkreślić. Dzięki ogromnej mobilizacji rzeszy osób z różnych środowisk, ale też dużej grupie tych, którzy w intencji Amelii się modliły - mówi Edyta Dobek, ciocia dziewczynki, która koordynowała akcję. - Dla nas to, co się wydarzyło, to namacalny cud. I nie mam na myśli tylko tego, że Amelię udało się wyleczyć, ale też to, że pieniądze potrzebne na jej leczenie udało się zebrać w tak krótkim czasie.

Reakcja

11 października minionego roku Amelia z rodzicami wylatuje do Nowego Jorku. Dwa dni później wizyta w klinice.

- Po zbadaniu Amelii dr Abramson nie dawał nam dużych szans. Powiedział, że mogą być przerzuty - przyznaje tata Amelii. - Lekarz wskazał, że komórki rakowe są dosłownie wszędzie.
Na szczęście już po pierwszej chemioterapii pojawiło się światełko w tunelu.

- Lekarz powiedział, że organizm Amelii bardzo dobrze zareagował na leczenie, co jak podkreślał, rzadko się zdarza. Połowa komórek rakowych uległa zniszczeniu. Dr Abramson powiedział, że jest bardzo dobrze. Przerzutów nie ma i nowotwór uda się wyleczyć - wspomina Emil Dobek.

Leczenie

- W klinice Amelia przeszła krioterapię, czyli zamrażanie guza. Miała również podane trzy chemie dotętnicze. Ponieważ ciało szkliste nie jest ukrwione, chemia musiałby być też podana bezpośrednio - opisuje mama dziewczynki.

- Amelia miała trzy takie chemie celowanie do oka - wylicza tata dziewczynki. I dodaje: Ten wysięk do ciała szklistego to był największy problem, a nie guz sam w sobie.

- Leczenie dało efekty. Stan Amelii jest dobry - cieszy się mama 3,5-latki. – Guz, który miała, jest martwy, ale zostały jeszcze pojedyncze komórki rakowe, które trzeba do końca wyeliminować.
Dlatego też 22 lutego dziewczynka ponownie leci do Stanów Zjednoczonych na kontynuację leczenia.
- Podobało mi się, jak leciałam samolotem. Miałam dwie koleżanki - relacjonuje nam Amelia.

Rehabilitacja

Rodzice dziewczynki przyznają, że o pełnym sukcesie na razie mówić nie można.

- Największe ryzyko nawrotu jest na początku leczenia. Cały czas siedzimy jak na bombie - przyznaje tata Amelii.

Jeszcze w lutym Amelię czeka kolejna chemia podana w nowojorskiej klinice. - Będzie to zastrzyk z lekami bezpośrednio do ciała szklistego - wyjaśnia mama dziewczynki.

- Zdaniem dr Abramsona to wystarczy, aby całkowicie zniszczyć komórki nowotworowe, które jeszcze pozostały - dodaje tata dziewczynki.

Zbiórka pieniędzy na leczenie Amelii jest już zakończona. - Na koncie kliniki są zabezpieczone środki finansowe także na kolejne wizyty - wyjaśnia tata Amelii.

A tych wylotów do Stanów Zjednoczonych będzie zapewne kilka; na wizyty kontrole w klinice. Przeloty i pobyt rodzice opłacają sobie sami. Poza tym Amelię czeka jeszcze rehabilitacja.

Przekaż 1 procent podatku

Na rzecz Amelii można przekazać 1 procent podatku. W formularzu PIT należy wpisać numer:
KRS 0000037904

W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczególny 1 %” należy zaś napisać: 29857 Dobek Amelia

Czytaj więcej o: zdrowie rak siatkówczak Amelia Dobek
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
zol
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (29 stycznia 2017 o 08:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A Jąkała Jurcio śpi czy zbiera finans na Woodctock? O tyłek rozbić Tę nasi orkiestrę gdy rodzina musi żebrać na operację a rzekome zebrane miliony przez orkiestrę kiszą się.... tylko gdzie?
Rozwiń
Gość
Gość (28 stycznia 2017 o 19:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszystkich potrafi połączyć słuszna sprawa. Ludzie którzy pomogli i pomagają są tylko jednej DOBREJ OPCJI. Brunetki - blondynki, miasto-wieś, starsi-młodsi, przedsiębiorcy, urzędnicy, emeryci itd. WSZYSCY SIĘ CIESZĄ!!! SZCZĘSIE RODZICÓW JEST SZCZĘSCIEM LUDZI KTÓRZY NALERZĄ DO JEDNEJ DOBREJ OPCJI.
Rozwiń
zol
zol (28 stycznia 2017 o 08:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Tylko czekać aż pis zakaże zbiórek, bo w końcu nasza służba zdrowia jest najlepsza. Tak jak uparcie walczą niektórzy w WOŚP.
pis niech nie zakazuje tylko leczy chore dzieci a nie zdrowym jak byk rodzicom za to , że leżą i się rozmnażają dają za darmo po 500+, zgroza, żeby rodrzice chorych żebrali o pieniądze na leczenie. 
Rozwiń
Gość
Gość (27 stycznia 2017 o 20:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość zjechany co ma PIS i PO DO RATOWANIA ZDROWIA DZIECKA,ano ma gdzie jest minister zdrowia,na pielgrzymce rozdaje pieniądze podatników,przypodobuje się klerowi jaki jest wspaniały katolicki system,państwo które odwraca się od chorego, to bandyckie państwo i nie pieprz pan dyrdymałów
Rozwiń
Gość
Gość (27 stycznia 2017 o 19:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co ma PIS czy PO do ratowania czyjegoś zycia!!! Qrwa maać !!! Wszedzie debile polityke wkleicie!!! Ja też przekazałem pieniążki na leczenie Amelki chociaz jej nie znam. Zdrowiej dziewczynko.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!