sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

W cukrowni Lublin przerwano pracę (wideo)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 grudnia 2007, 14:37

Pracownicy cukrowni i fabryki cukierków "Pszczółka” zgromadzili się o godz. 13 przez zakładem. - Będziemy strajkować aż do skutku - zapowiadają.

Pracownicy protestują przeciwko planom likwidacji lubelskiego zakładu. Zapowiadają, że jeśli Krajowa Spółka Cukrowa nie zmieni swojej decyzji, strajk będzie się zaostrzał.

- Trzy lata temu przyszedłem do cukrowni Lublin ze zlikwidowanej cukrowni w Opolu, gdzie przepracowałem 16 lat - opowiada Grzegorz Kramek. - Wtedy władze spółki mówiły, że w Lublinie jest rozwojowy, że to będzie nasz docelowy zakład. I co się okazuje? Że kolejny raz przeżywamy z kolegami likwidację cukrowni.

Pracownicy, którzy przerwali pracę i zgromadzili się o godz. 13 przez cukrownią w Lublinie, żeby przez godzinę strajkować nie kryli rozgoryczenia. Tydzień temu dowiedzieli się, że ich zakład zostanie zlikwidowany, a oni na pocieszenie dostaną odprawy. Postanowili bronić swojego miejsca pracy, w którym większość z nich przepracowała kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat.

- W lubelskiej cukrowni pracuję ja i mój mąż. Mamy dwoje dzieci. Z czego je utrzymamy, kiedy obydwoje stracimy pracę? - martwi się Małgorzata Małocha. - Niewesołe święta nam się szykują. Wolę nie myśleć, co nas czeka.

Członkowie Komitetu Obrony Cukrowni, który przewodził strajkowi nie mieli dla swoich kolegów dobrych wieści. - Nie dotarł do nas żaden sygnał, by Krajowa Spółka Cukrowa odstąpiła od planów likwidacji - mówi Artur Kotyra, przewodniczący KOC. - Mało tego: sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która obradowała w naszej sprawie nie przekaże żadnego komunikatu z tych obrad. Nasza sytuacja się nie zmienia. Dlatego będziemy strajkować aż do skutku. I w coraz ostrzejszej formie.

Komitet Obrony Cukrowni nie zamierza poprzestać na proteście.
Dziś cukrownicy złożyli wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o zajęcie się sprawą likwidacji zakładu. Drugi wniosek poszedł do prokuratury, by zbadała, czy zarząd KSC nie działa na szkodę spółki podejmując decyzję o zamknięciu jednej z najlepszych w Polsce cukrowni.

- Tegoroczna kampania cukrownicza była w Lublinie rekordowa, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym. Dlatego to, co robi KSC to zwykły sabotaż gospodarczy! - denerwuje się Grzegorz Ryczek, członek KOC. - Nie poddamy się bez walki.

Co na to wszystko kierownictwo KSC? - Ekonomiści mówią jasno: likwidacja lubelskiej cukrowni to uzasadniona i racjonalna decyzja - twierdzi Łukasz Wróblewski, rzecznik KSC. - Nie możemy ugiąć się pod naciskiem protestujących pracowników, bo to nieuczciwe wobec innych cukrowni w KSC.







  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kowal
sweet
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kowal
kowal (7 stycznia 2008 o 17:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie płaczcie nad Lublinem!!! Oprócz długów (ok. 50 mln) nie wniosła nic do K.S.C. Reszta cukrowni spłacała sumiennie ich długi kosztem siebie a oni mówią że są pokrzywdzeni. To jakaś paranoja!!! Druga sprawa to brak surowca i względy ekonomiczne. Jednym słowem dobra decyzja!!!
Rozwiń
sweet
sweet (27 grudnia 2007 o 22:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wroblewski nie jest zadnym ekonomistą .
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!