środa, 20 września 2017 r.

Lublin

W Internecie ostrzegają przez dopalaczami

Dodano: 9 lutego 2009, 15:51
Autor: (rp)

Rządowe biuro do walki z narkomanią uruchomiło internetowy serwis o tym dlaczego nie warto zażywać dopalaczy. Na stronie znalazły się również informacje jak w przypadku zażywania ich zminimalizować szkody.

Dopalacze to potoczna nazwa substancji, które działają podobnie do LSD, amfetaminy czy marihuany, ale są w legalnej sprzedaży. Sklep oferujący takie produkty działa w Lublinie od października ubiegłego roku.

- To bezpieczna alternatywa dla narkotyków - mówi Piotr Domański, rzecznik prasowy importera dopalaczy.

Jednak organizacje walczące z uzależnieniami biją na alarm.

Kilka dni temu ruszyła strona internetowa pod wymownym hasłem "Dopalacze mogą cię wypalić” (www.dopalaczeinfo.pl). Są tam informacje o działaniu, zagrożeniach i efektach ubocznych specyfików (np. użytkownicy BZP skarżą się na bóle brzucha, dziwne myśli, stany lękowe czy drgawki). Na stronie zamieszczono również prawdy i mity o dopalaczach, porady jak minimalizować ryzyko skoro już decydujemy się zażyć dopalacza (np. nie pić alkoholu, nie zwiększać dawki, nie siadać za kierownicą, zadbać o towarzystwo trzeźwego opiekuna).

- Naszym celem jest wiarygodne informowanie osób zainteresowanych tzw. dopalaczami. Nie wszystkie informacje krążące wśród młodych ludzi są prawdziwe - mówi Bogusława Bukowska zastępca dyrektora KBPN. I tłumaczy: - Dopalacze nie są bezpieczną alternatywą dla narkotyków. Były badania, ale pod kątem obecności nielegalnych substancji, a nie bezpieczeństwa użytkownika. Istnieje również ryzyko uzależnienia od BZP, substancji wykorzystywanej w wielu dopalaczach.

Z dopalaczami walczą posłowie. Wkrótce zdelegalizują handel produktami zawierającymi substancję BZP. Działa podobnie jak amfetamina, choć jest od niej słabsza. Według Europejskiego Centrum Monitoringu Narkotyków i Narkomanii może powodować uzależnienie.

Nie wykluczone, że na czarnej liście znajdą się również substancje roślinne sprowadzane m. in. z Ameryki Południowej.

Lubelski sklep z dopalaczami przez trzy tygodnie nie mógł handlować, bo zamknął go sanepid. Stwierdził, że skoro w składzie oferowanych tam preparatów znajdują się również witaminy i mikroelementy, to należy je uznać za środki spożywcze. Na ich sprzedaż trzeba mieć zgodę sanepidu. Na początku lutego sklep dopełnił formalności i ma już komplet dokumentów potrzebnych do wznowienia handlu. Jednak sklep nadal nie może sprzedawać ośmiu produktów - zabrakło na nich opisów w języku polskim.

Dopalaczami zajęła się prokuratura. Mieszkanka Lublina złożyła zawiadomienie, że po zażyciu kupionego tam produktu poczuła się bardzo źle.

Sklepy handlujące tymi używkami zostały również skontrolowane przez skarbówkę i celników.
Czytaj więcej o:
.
pijak
archont
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

.
. (13 kwietnia 2009 o 23:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
bóle brzucha, dziwne myśli, stany lękowe czy drgawki ;P
Rozwiń
pijak
pijak (10 lutego 2009 o 14:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
archont napisał:
Kobieta źle poczuła się pod wpływem dopalaczy. Jeżeli taka jest podstawa wszczęcia postępowania to czemu, wracając z suto zakrapianej imprezy, policja zamiast zabrać mnie do szpitala i zgłosić podejrzenie o popełnieniu przestępstwa przez sklep monopolowy, daje mi pałą po nerkach i odwozi na wytrzeźwiałkę? Przecież najzwyczajniej w świecie się tym alkoholem otrułem!

Nie ma u nas wytrzezwialki,cala reszta sie zadza.
Rozwiń
archont
archont (9 lutego 2009 o 20:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kobieta źle poczuła się pod wpływem dopalaczy. Jeżeli taka jest podstawa wszczęcia postępowania to czemu, wracając z suto zakrapianej imprezy, policja zamiast zabrać mnie do szpitala i zgłosić podejrzenie o popełnieniu przestępstwa przez sklep monopolowy, daje mi pałą po nerkach i odwozi na wytrzeźwiałkę? Przecież najzwyczajniej w świecie się tym alkoholem otrułem!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!