piątek, 9 grudnia 2016 r.

Lublin

W kolejce po dary

Dodano: 28 marca 2002, 20:19

Na śniadanie będzie manna na wodzie, kopytka ze smalcem, chleb, zamiast szynki paprykarz szczeciński i na deser dla 6-letniego syna i 4-letniej córki zetrę jabłko z cukrem - mówi nie kryjąc wzruszenia bezrobotna z Lublina. Gdyby nie pomoc PCK, nawet nie miałaby co dać na święta.

W kolejce po dary przed lubelskim PCK przy ul. Niecałej niektórzy ustawiali się już poprzedniego dnia. Bezrobotni bez prawa do zasiłku, renciści, emeryci pokazują: alimenty, zasiłki rodzinne na 350, 400, 582 złotych. - Muszę opłacić światło, gaz, mieszkanie, wykupić za 200 złotych leki dla synka, bo ma astmę oskrzelową. Na życie nie zostaje nic. Nie mam złotówki na chleb.
Do wejścia do środka szykują się trzy pierwsze osoby. Stały po przydział całą noc. - Przyjechałam ostatnim autobusem z Tatar. Mam pięcioro dzieci, zostawiłam je pod opieką sąsiadów - mówi kobieta.
Sygnał do wejścia. Zaczynają się przepychanki. Słychać przekleństwa. Ale zdarzają się dżentelmeni: Puść człowieku matkę z dzieckiem na ręku - woła jeden z mężczyzn. Porządku pilnuje wolontariusz Daniel Swatek, 19 lat.
- Ile osób na utrzymaniu? - pyta standardowo jedną z interesantek inny ochotnik Grzegorz Wilczek. "Dziewięć” - pada odpowiedź. Kobieta dostaje worek: 4 kg jabłek, 1 kg buraków i 2 kg mąki. To wszystko czym dysponuje w tej chwili PCK. Kobieta ma szczęście. Właśnie ktoś przyniósł trzy słoiczki dżemu z aronii. Dostaje jeden z nich. Czy będzie chleb? - pyta. - Będzie później. Mamy obiecany z Mełgwi - mówi Ewa Kolbe-Topyła z PCK. Nic więcej nie może powiedzieć. Termin i wielkość dostawy zależy od darczyńców.
Lubelski PCK rozdaje żywność w ramach ogólnopolskiej akcji "Wielkanoc PCK”. Na apel o wsparcie potrzebujących odpowiedzieli uczniowie, mieszkańcy Lublina, LSS "Społem” oraz sadownik z Wojciechowa, który oddał tony jabłek. - Paczki wydajemy od wtorku - dodaje E. Kolbe-Topyła. Magazyny powoli zaczynają świecić pustkami. Myślimy, że jeszcze ktoś coś przyniesie. Oczekujących jest wielu.
Mężczyzna w modnie skrojonym płaszczu właśnie przytargał dwie pełne reklamówki. Kawa, czekolady, prince-polo, kakao, konserwy, makaron, olej, cukier, galaretki... Wszystko przechodzi z rąk do rąk. - Ja mam i mogę się podzielić - mówi Jerzy M.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

10-11 grudnia
komentarze (0)0
polubienia (0)0
09-12-2016

10-11 grudnia

Alarm 24

CENEO