wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

W lubelskim sklepie nie pozwolili rozpakować towaru. To łamanie prawa

Dodano: 3 stycznia 2011, 19:59

Lidia Oleszek i jej córka Dorota straciły trochę nerwów, ale zyskały cenną wiedzę: bez dokładnego ob
Lidia Oleszek i jej córka Dorota straciły trochę nerwów, ale zyskały cenną wiedzę: bez dokładnego ob

Zanim cokolwiek kupisz, masz prawo to obejrzeć. Chociaż ta zasada może wydawać się czymś oczywistym, to w niektórych sklepach ekspedienci o niej zapominają.

Przekonała się o tym nasza Czytelniczka Lidia Oleszek, kiedy razem z córką odwiedziła jeden z lubelskich sklepów z elegancką, męską odzieżą. Chciała kupić koszulę na imieninowy prezent. Jak twierdzi, ekspedientki były dla niej na początku bardzo miłe. Pomogły wybrać koszulę na podstawie rozmiaru kołnierzyka i wzrostu solenizanta.

Przed zakupem pani Lidia chciała koszulę dokładnie obejrzeć, więc poprosiła o wyjęcie jej z opakowania.

– Usłyszałam na to, że nie wolno ekspedientkom rozpakowywać pięknie zapakowanych koszul – relacjonuje pani Lidia. Ponieważ pracownice sklepu zapewniały, że koszula będzie pasowała na solenizanta, więc nasza Czytelniczka zdecydowała, że ją kupi.

Razem z córką rozpakowała koszulę dopiero w domu i wtedy okazało się, że jest dużo szersza, niż można się było spodziewać.

– Mając paragon, pełne optymizmu udałyśmy się ponownie do sklepu, żeby przedstawić problem – opowiada pani Lidia. – Tym razem nie było już tak miło. Ekspedientki absolutnie nie chciały słyszeć o żadnej wymianie czy zwrocie pieniędzy. Twierdziły, że rozpakowana koszula nie podlega reklamacji – wspomina.

Nasza Czytelniczka nie dała jednak za wygraną. Skonsultowała się z rzecznikiem konsumentów i dowiedziała się, że nie tylko może zareklamować rozpakowaną koszulę, ale również, że miała prawo rozpakować ją jeszcze przed zakupem.

Wróciła zatem do sklepu, i powołała się na tę rozmowę.

– Pani ekspedientka trochę straciła na swojej stanowczości i przyniosła zgłoszenie reklamacyjne, nie szczędząc przy tym komentarzy – relacjonuje Lidia Oleszek. – Pracownicy sklepu wręcz odwrócili sytuację, mówiąc, że gdybym chciała rozpakować koszulę, to oni nie mieliby nic przeciwko temu. 
Ekspedientka przekonywała też, że wszystkie wymiary koszuli były podane na metce. Jednak, jak twierdzi nasza Czytelniczka, ubranie było tak zapakowane, że metki po prostu nie było widać.

W rozmowie z nami, Lidia Baran-Ćwirta, lubelski rzecznik konsumentów, potwierdza to, czego dowiedziała się wcześniej nasza Czytelniczka: koszulę można było rozłożyć, nawet jeśli była fabrycznie zapakowana.

– Sprzedawca ma stworzyć takie warunki, żeby klient mógł obejrzeć, zmierzyć, sprawdzić towar przed zakupem. W przeciwnym wypadku naraża się na konieczność uwzględnienia reklamacji – tłumaczy Lidia Baran-Ćwirta. Po stronie konsumenta stoi w tym wypadku art. 3 ust. 3 ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie kodeksu cywilnego.

Ekspedientki łamią prawo!

Postanowiliśmy sami sprawdzić, czy ekspedientki sklepu, który odwiedziła nasza Czytelniczka rzeczywiście nie stosują się do tych przepisów. Odwiedziliśmy je w sylwestrowe przedpołudnie. Tłumaczyliśmy, że szukamy koszuli dla mężczyzny, na którego rzadko pasują typowe rozmiary. Pytaliśmy, czy możemy rozpakować jedną z koszul lub czy mógłby przyjść tutaj i osobiście którąś przymierzyć.
Ekspedientka bardzo uprzejmie wyjaśniła nam, że... takiej możliwości nie ma, bo rozmiar jest opisany na metkach.

– Jeśli ten pan jest bardzo niewymiarowy, to powinien szyć sobie koszule na zamówienie – doradziła.

Ps. Czy właściciele sklepu są w tej sprawie tego samego zdania, co pracownicy? Nasza Czytelniczka, zgodnie z prawem, powinna otrzymać odpowiedź w sprawie swojej reklamacji najpóźniej za niecałe dwa tygodnie. I wtedy, zależnie od tego, jaka to będzie odpowiedź, może podjąć stosowne kroki w celu wyegzekwowania praw konsumenta.
Czytaj więcej o:
jooo
Gość
nosek
(56) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jooo
jooo (6 stycznia 2011 o 12:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dokładnie, potwierdzam to, co napisał/a poprzednik/poprzedniczka:) Znam te Panie od kilkunastu lat i wiem, że blond Doroty jest w 1000000000% naturalny:) geny i już także nie oceniajcie ludzi po pozorach:) pozdrawiam
Rozwiń
Gość
Gość (6 stycznia 2011 o 08:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
haha, rozbawił mnie ten komentarz! Akurat znam te obie Panie i wiem,że nie maja "tapety" na twarzach tylko ciemną karnację, a do tego ta z pierwszego planu jest naturalną blondynką o ile mi wiadomo, a nie wytapetowaną pindzią o farbowanych włosach.
Rozwiń
nosek
nosek (5 stycznia 2011 o 22:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Ewek' timestamp='1294257168' post='417512']
A co boisz się???też nie potrafisz obsługiwać klientów i wychodzisz z założenia że jak nie wpuścisz do sklepu Pań z tego zdjęcia to co juz problem z głowy?

A tak w ogóle co to za jakieś pomówienia że te konkretnie osoby są konfliktowe??? macie jakies na to dowody? Każdy ma prawo do obejrzenia towaru który kupuje...jak już ktoś wcześniej napisał nie było mowy o przymiarce...chciały ją tylko obejrzeć...nawet nie było wglądu do metki bo była tak schowana że nie dało rady zobaczyc wymiarów!!! za niekompetencje ekspedientek kare ponosi sklep...traci klientów taką obsługą!!! gratulacje:)
[/quote]

Nie sądzę, że nie potrafię obsługiwać klientów, bo na rynku całkiem nieźle radzę sobie od kilkunastu lat (i nie stosując metod, że nie można przymierzyć, aby była jasność w temacie). Ale kiedyś przytrafiła mi się "dziwna" historia: dwie młode dziewczyny kupiły dosyć drogą sukienkę (pod koniec grudnia). Podobno miał być to prezent dla siostry. Jedna zmierzyła i podobno rozmiar był idealny. Trzeciego stycznia przyszły zwrócić sukienkę, bo "rozmiar się nie zgadza". Nie robiłam problemu, ale sukienka była okropnie przepocona jakby ktoś w niej chodził co najmniej kilka godzin, a w dodatku "usmarowana" make-up'em (może jestem podła, ale patrząc na ilość tapety na paniach ze zdjęcia przypomniała mi się ta historia). Jeśli kogokolwiek uraziłam przepraszam, ale czasami interpretacja sytuacji zależy od tego, ilu jest świadków po każdej stronie
Rozwiń
dfd
dfd (5 stycznia 2011 o 21:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1294177553' post='416954']
litości kobieto, wystarczy w sklepie posiadac poza sprzedażą rozpakowany każdy z rozmiarów sprzedawanych koszul, o czym zresztą już na forum była mowa, wydatek jednorazowy i niewielki, po pewnym czasie wystarczy przecenic taką koszulę jako przymierzaną i z całą pewnością ktoś ją kupi i rozpakowaną - tak się robi z sukienkami z wystaw czy nawet telewizorami z lad firmowych, koszt niewielki a zadowolenie konsumentów duże, tyle, że musi się chciec...
[/quote]
kompletna bzdura,przy ilości rozmiarów i kolorów itp,trzeba wydać majątek na takie postępowanie.Zresztą koszule kupuje się wg rozmiaru kołnierzyka.
Rozwiń
Ewek
Ewek (5 stycznia 2011 o 20:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='nosek' timestamp='1294169724' post='416861']
Jakiś konkrecik? Tak na wszelki wypadek, gdyby pojawiły się w drzwiach sklepu....
[/quote]

A co boisz się???też nie potrafisz obsługiwać klientów i wychodzisz z założenia że jak nie wpuścisz do sklepu Pań z tego zdjęcia to co juz problem z głowy?

A tak w ogóle co to za jakieś pomówienia że te konkretnie osoby są konfliktowe??? macie jakies na to dowody? Każdy ma prawo do obejrzenia towaru który kupuje...jak już ktoś wcześniej napisał nie było mowy o przymiarce...chciały ją tylko obejrzeć...nawet nie było wglądu do metki bo była tak schowana że nie dało rady zobaczyc wymiarów!!! za niekompetencje ekspedientek kare ponosi sklep...traci klientów taką obsługą!!! gratulacje:)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (56)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!