niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

W paczce znalezionej na lubelskim dworcu PKP nie było trucizny

  Edytuj ten wpis

Alarm chemiczny przy ul. Pocztowej w Lublinie to na szczęście nie efekt zamachu terrorystycznego. Paczka, która w niedzielę w nocy postawiła na nogi straż, policję i pracowników poczty zawierała substancję ropopochodną nieszkodliwą dla ludzi.
Winny całego zamieszania jest nadawca z Kątów Wrocławskich, który nie oznakował przesyłki.

Przypomnijmy. Przesyłka znajdowała się w wagonie pocztowym na Dworcu Głównym PKP w Lublinie. Z jej wnętrza wydobywał się specyficzny zapach. Pracownicy natychmiast wynieśli paczkę na peron i wezwali straż pożarną. Na miejsce przybyła policja wraz z ekipą pirotechników oraz prokurator. Zablokowano ulicę Pocztową.
- Wyglądało groźnie. Mieliśmy trudności z identyfikacją substancji w przesyłce - mówi st. kpt. Mirosław Hałas, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie. - Stwierdziliśmy wstępnie, że może być to dwusiarczek węgla. Substancja znajdowała się w półlitrowej butelce, która stłukła się podczas transportu.
Większość z kilogramowej zawartości wyparowała. Stąd trudności z dokładną analizą. Późniejsze badania chromatografem gazowym nie potwierdziły jednak podejrzeń, że może to być trucizna.
- W przesyłce znajdował się produkt ropopochodny, tzw. komponent A1, wyprodukowany w rafinerii Czechowice - mówi Marian Siejczuk, szef Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe. - Nie zagrażał ludziom. Sprawcą całego zamieszania był nadawca paczki, który jej czytelnie nie oznakował. Nie był to akt terrorystyczny. Nie popadajmy w psychozę.
Nadawcą przesyłki była firma z Kątów Wrocławskich, która zajmuje się m.in. handlem materiałami pędnymi. Odbiorca to kontrahent z Białej Podlaskiej.
- Paczka miała być przepakowana na lubelskim dworcu do tzw. worka odsyłkowego. - tłumaczy Jacek Piasecki, rzecznik prasowy Dyrekcji Okręgu Poczty w Lublinie. - Nie miała żadnych oznaczeń wskazujących na zawartość łatwo palnego, bądź wymagającego szczególnej ostrożności materiału. Pracownicy poczty zareagowali prawidłowo. W przypadku znalezienia podejrzanie wyglądającej przesyłki mają obowiązek zachować szczególną ostrożność.
O jakie przesyłki chodzi, rzecznik nie odpowiedział, zasłaniając się tajemnicą służbową. - Odmienne, niż zwykłe paczki - stwierdził jedynie.
Według rzecznika poczta w takich przypadkach jest bezsilna. - Nie wiemy, co zawierają przesyłki - tłumaczy J. Piasecki. - Dziwi mnie beztroska nadawcy. Na szczęście mieliśmy do czynienia z niegroźną substancją.
Nadawca może zostać obciążony kosztami akcji. Przed kilkoma laty sprawca fałszywego alarmu bombowego w Lublinie, wskutek którego ewakuowano mieszkańców budynku, musiał zapłacić ponad 20 tys. złotych refundując koszty przeprowadzonej akcji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!