poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

W szkole dzieci z klas pierwszych się nudzą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 września 2009, 17:39

Uczniowie w pierwszej klasie muszą uczyć się tego, czego już nauczyli się w zerówce. To efekt reformy edukacji. – Dla dzieci to krok wstecz – uważają rodzice.

7-letnia Zuzia Pawłowska tydzień temu rozpoczęła naukę w I klasie jednej z lubelskich "podstawówek”.

– Na pierwszych zajęciach pani powiedziała dzieciom, że w tym roku nauczą się m.in. dodawać i odejmować na palcach do dziesięciu – mówi Anna Pawłowska, mama Zuzi. – A przecież ona to doskonale potrafi. Podobnie, jak pisanie podstawowych słów. I co? Teraz ma się uczyć tego jeszcze raz?

Wszystko przez reformę edukacji, która weszła w życie w tym roku. Rodzice mogli, ale jeszcze nie musieli posyłać 6-letnich dzieci do szkół (taki obowiązek wejdzie w życie w 2012 r.). Efekt? W naszym regionie szkołę rozpoczęło zaledwie 531 uczniów w wieku 6 lat (cały rocznik liczy około 20 tysięcy dzieci), w tym ponad 100 w Lublinie.

A właśnie z myślą o 6-latkach we wszystkich I klasach szkół podstawowych od września obowiązuje nowa podstawa programowa. Według niej muszą się też uczyć dzieci 7-letnie, które poszły w tym roku do szkoły po skończeniu zerówki. I tu pojawia się problem.

Pierwszoklasiści, którzy zaczynali naukę w 2008 r., w pierwszym roku szkoły uczyli się liczyć do stu, dodawali i odejmowali dziesiątki. Tegoroczne pierwszaki będą uczyć się dodawać i odejmować do 10, na palcach lub na patyczkach. Mimo że uczyły się już tego w zerówce.

– Czy to znaczy, że moje dziecko będzie się przez rok nudzić? – pyta Sławomir Bartos, ojciec 7-letniego Michała. – Bo jak długo mogą się uczyć liczyć do 10…

– Jeśli uczniowie opanują jakiś zakres materiału, idziemy dalej. Nie zatrzymujemy się w miejscu – tłumaczy Jerzy Piskor z SP nr 21 w Lublinie. – Mamy do zrealizowania podstawę programową, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją rozszerzyć.

– Sama podstawa jest za łatwa i wiadomo o tym od dawna – dodaje Teresa Sołowiej, dyrektor SP nr 3 w Zamościu. – Ale w tym już rola nauczycieli, żeby tę podstawę rozwijać i rozszerzać.
Podobnie mówią wychowawcy z przedszkoli, gdzie również obowiązuje nowa podstawa. To, czego dzieci uczyły się do tej pory w zerówkach (czyli np. podstaw liczenia i pisania), teraz będą poznawały w I klasie.

– Skoro nie będziemy uczyć pisać, to musimy zatrzymać się na etapie przygotowania do nauki pisania – wyjaśnia Danuta Zdankiewicz z Przedszkola nr 5 w Puławach. – Ale przecież jeśli dzieci będą chciały poznać tę czy inną literę, nie powiemy im "nie”. Wszyscy musimy nauczyć się uczyć w nowych realiach.




  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
monikba
???
Kalinamama
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

monikba
monikba (16 września 2009 o 07:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jestem mamą siedmiolatka, jetesmy w pierwszej klasie w szkole w Łodzi. Syn bardzo chciał iść do szkoły, opowiadałam mu, jak tam jest fajnie, że bęędzie sie uczył, pozna wiele nowego. Po kilku dniach w szkole zapytał : mamo, kiedy będę sie uczył o układzie słonecznym, bo szlaczki i malowanki mnie nudzą? CO mam mu odpowiedzieć?!? Dodam, że nie jest dzieckiem genialnym. Co prawda umie czytać, dodawać, odejmować, mnożyć, ale NIE umie pisać i ja (naiwna) myślałam, że w szkole go tego nauczą. Mam świadomość, że szlaczki są wspaniałym przygotowaniem ręki do pisania, ale czy trzeci rok szlaczków to trochę nie za długo? Odrabianie pracy domowej wygląda tak, że syn "na odwal" koloruje, robi szlaczki i szuka różnic w obrazkach. Gdy sie przyzwyczai, jak będzie odbrabiał :poważne" prace domowe? Ja ze swej strony zachęcam go do dodatkowego wysiłku w postaci "podpisz pokolorowany rysunek" lub opowiedz historyjkę do obrazka i wtedy robi prace domowe z większą chęcią. Jestem przeciwna reformie bo ani dzieci ani tym bardziej rodzice nie są na nią przygotowani i nigdy chyba nie będą gotowi na uwtecznianie swojego dziecka.
Rozwiń
???
??? (11 września 2009 o 07:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
>celowo piszę: będą się uczyć, bo ten rok jest rokiem przejściowym, i rzeczywiście jest nakładka, wynikająca ze zjechania całej podstawy programowej o rok wcześniej (a nie, jak mylnie się mówi, pójściu sześciolatka o rok wcześniej do szkoły).

Zerówek w przedszkolu juz nie bedzie. A to oznacza, że dziecko 6-letnie MUSI iść do szkoły.


>dalej - mnóstwo wydawnictw proponuje książki wspierające prace nauczyciela w przedszkolu, wystarczy wejść do przedszkola i zobaczyć, z czego korzystają i nauczyciele i dzieci. kolorowanki, składanki, wycinanki, książki z obrazkami - jest tego mnóstwo.
jeszcze niedawno dzieci w starszych grupach miały program, który nijak się miał do programu realizowanego później w szkołach


Ciekawe.
Nauczucielki w jedym (z największych) przedszkolu w Lublinie, twierdzą zupełnie co innego. Nie mogą uczyć pisać, nie mogą uzywać podręczników dla dzieci. Żeby wprowadzić dziecim podręczniki potrzeba zgody wszystkich rodziców, a cała akcja ma być w perwnej konspiracji, bo formalnie jak usłyszelismy, mieć to miejsca nie powinno. I wybacz, ale kolorowanki to co innego. Jeśli nauczycielka mówi, że oficjalnie NIE MOŻE uczyć dzieci pisać, nawet jesli dzieci tego chcą i jesli NIE MOŻE wprowadzić książek, to budzi to sprzeciw i oburzenie rodziców. Stąd takie artykuły i takie posty.

Co do wcześniejszego programu. Uważam, że we wspomnianym przeze mnie przedszkolu (może w twoim nie?) dzieci były bardzo dobrze przygotowywane do szkoły i również w wielu przypadkach nudziły się na pierwszych lekcjach w 1 klasie.

<nowa podstawa programowa zakłada, że ostatnim rocznikiem przedszkola jest pięciolatek. sześciolatek rozpoczyna naukę w pierwszej klasie, której program i zakres materiału został przerobiony i dostosowany do poziomu umiejętności i percepcji sześciolatka.>

Jesteś widac zwolenniczką niowego programu. Ok. Wkrótce zobaczymy jak się sprawdzi w praktyce. Oby twój optymizm i wiara w reformę, okazały się słuszne. Czego wszystkim dzieciom oczywiście życzę.
Rozwiń
Kalinamama
Kalinamama (9 września 2009 o 10:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
niki napisał:
wczoraj pani zadała w szkole pytanie (dzieciom z klasy 1) ile kopyt ma koń?!! dzieci w śmiech, wraca dziecko do domu i opowiada nam o tym własnie pytaniu, po chwili dodaje "mamo przecież to takie głupie pytanie..." a tak się cieszyła ze idzie do pierwszej klasy...



ano.

Moja córa wraca z klasy pierwszej i mówi " mamo my ciągle kolorujemy"....

dodam , że dziecko w przedszkolnej zerówce nauczyło się czytać , liczyć i pisać....

sama zresztą po "przemyśliwaniach" jak to ma w zwyczaju mówić powiedziała mi , że jej koledzy i koleżanki z przedszkola z którym jest w klasie powinni mieć inne podręczniki niż 6 latki....

mówi , że nuda.......

dzisiaj poszła do klasy z płaczem..........

Niezła reforma dla nas rodziców...................
Rozwiń
klucha
klucha (8 września 2009 o 21:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
??? napisał:
Z tą refomą to jakiś absurd. W przedszkolu nie wolno (!) nauczycielkom uczyć dzieci pisać i czytać. Kto to wymyslił i w jakim celu? Dalczego można wprowadzić tylko elementy nauki czytania, dlaczego nie można dziecim kupić jakichś książek wspierających ich rozwoj w przedszkolu? Jeszcze niedawno dzieci w starszych grupach miały dostosowane do swojego wieku podręczniki, uczyły się pisać i czytać, mialy jakiś program, nieskomplikowany, ale za to przynoszący korzyść. A czasu na zabawę, spacery itd. było i tak mnóstwo. Dzięki temu dzieci byly lepiej przygotowane do szkoły i zaspakajaly naturalną potrzebę wiedzy. A teraz nauka w przedszkolu to jakieś przestępstwo niemalże. Z jednej strony wysyłają sześciolatki do szkół, a z drugiej zabraniają dzeciom poznawać litery w przedszkolu. W tym wszystkim brak mi zdrowego rozsądku.

takie posty to jakiś absurd. w przedszkolu wolno uczyc pisać i czytać, i nigdzie nie jest napisane, że nie wolno. nauczyciel ma nawet obowiązek dostosować zakres wiadomości przekazywanych dzieciom, oraz metody pracy do możliwości grupy. wprowadza się elementy nauki czytania i przygotowanie do pisania, a nie czytanie i pisanie, bo czytać i pisać dzieci będą uczyć się w 1 klasie.
celowo piszę: będą się uczyć, bo ten rok jest rokiem przejściowym, i rzeczywiście jest nakładka, wynikająca ze zjechania całej podstawy programowej o rok wcześniej (a nie, jak mylnie się mówi, pójściu sześciolatka o rok wcześniej do szkoły). ale któryś rocznik i tak zmiana programowa musiała dotknąć, podobnie 10 lat temu.
dalej - mnóstwo wydawnictw proponuje książki wspierające prace nauczyciela w przedszkolu, wystarczy wejść do przedszkola i zobaczyć, z czego korzystają i nauczyciele i dzieci. kolorowanki, składanki, wycinanki, książki z obrazkami - jest tego mnóstwo.
jeszcze niedawno dzieci w starszych grupach miały program, który nijak się miał do programu realizowanego później w szkołach i dopiero teraz przygotowano dokument, gdzie jedno wynika z drugiego i nie ma powtórzeń i nakładania się. też jest nieskomplikowany, każdy może przeczytać, jest na stronie MEN.
w tym dokumencie zwanym podstawą programową, mowa jest właśnie o podstawach, czyli o rzeczach, które nauczyciel wychowawca musi nauczyć, wpoić ( a przynajmniej musi spróbować). i w żadnym miejscu nie jest napisane, czego nauczyciel nie może robić. gadanie o nauce w przedszkolu jak o przestępstwie to powielanie jakichś przekłamań prasowych.
nowa podstawa programowa zakłada, że ostatnim rocznikiem przedszkola jest pięciolatek. sześciolatek rozpoczyna naukę w pierwszej klasie, której program i zakres materiału został przerobiony i dostosowany do poziomu umiejętności i percepcji sześciolatka.
Rozwiń
renata
renata (8 września 2009 o 17:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta reforma rozłożona na lata to jeden z większych bubli zniechęcający 7 - latków (nudzących się w szkole) to nauki . Uwstecznia dzieci dla jakiejś idei wymyślonej przez ,,reformatorów". Jeśli już trzeba było ją zrealizować to moim zdaniem należało przygotować szkoły do przyjęcia 2 roczników w jednym czasie , zorganizować klasy dzieci 6 - cio i 7 - mio letnich. Dzieci starsze posiadające wiedzę wyniesioną z zerówki uczyć starym programem a maluszki nowym - czy to takie skomplikowane? Tylko kto zapłaciłby nauczycielom ,zatrudnił nowych aby wykształcić zwiększoną liczbę uczniów , znalazłby miejsca w już przepełnionych do cna świetlicach które są ,, przpełnoną przechowalnią nie realizującą żadnych zajęć dydaktycznych bo w takich warunkach się poprostu nie da". Dzięki Bogu że moje jest w 2 klasie bo opine matek siedmiolatków są nie do zacytowania. Kolejny punkt dla PO - za co my Polacy tak ich popieramy - proponuję troche więcej krytycyzmu!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!