środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

W szpitalnym sklepiku nie kupisz już bułki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 grudnia 2003, 21:40

W szpitalach naszego regionu można kupić sok dla chorego, zagrać w totolotka, zrobić zakupy, wyczyścić dywan, a nawet zamówić ciasto na święta. Niebawem będzie to zakazane. Posłowie chcą zmienić przepisy.


Projekt nowych przepisów określa, w jaki sposób placówki medyczne mają zdobywać pieniądze na swoją działalność. Wynika z niego, że szpitale mogą zarabiać na wydzielonej działalności gospodarczej, ale tylko wtedy, kiedy pozostaje ona w związku z udzielaniem świadczeń zdrowotnych. A takim nie jest prowadzenie np. baru czy sklepiku.
Co to znaczy w praktyce? – Wejście w życie tych przepisów rozumiemy jako kres możliwości prowadzenia na terenie szpitala sklepów, oferowania na zewnątrz usług pralniczych, a także prowadzenia ogólnodostępnego baru. Działalność gospodarczą będziemy musieli pewnie ograniczyć do prowadzenia apteki – mówi z przerażeniem Andrzej Mielcarek, dyr. naczelny szpitala „papieskiego” w Zamościu.
Szpital „papieski” w Zamościu dzięki prowadzeniu działalności gospodarczej (m.in. sklepik, totolotek itp.) zarabia w skali roku ok. 3 mln zł. Pieniądze te są w stu procentach przeznaczane na potrzeby szpitala. Zadowoleni są też pacjenci.
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny przy al. Kraśnickiej w Lublinie zdobywa pieniądze, wynajmując powierzchnię m.in. zakładowi fryzjerskiemu, kawiarni, poczcie i ekspozyturze banku. Szpital wynajmuje nawet dach, gdzie sieci telefonii komórkowych umieszczają nadajniki i reklamy. Niebawem ma ruszyć punkt lotto. Przychody szpitala z tytułu czynszów wyniosły w ub. roku prawie 1,5 mln zł.
– Jeśli to wejdzie w życie, nie będziemy z tego zadowoleni. Nie chodzi przecież tylko o zarobek, ale również o komfort naszych pacjentów – tłumaczy Ryszard Śmiech, zastępca dyrektora ds. administracyjno-technicznych w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie.
Mariusz Paszko, główny specjalista ds. ekonomicznych w zamojskim szpitalu „miejskim” mówi, że barek to zysk i dla szpitala, i dla pacjentów. – Od stycznia do października tego roku dochód z baru to 46 tys. zł – tłumaczy M. Paszko.
Obawia się, że po wejściu w życie tych przepisów może być nawet problem z prowadzeniem ogólnodostępnej stołówki na terenie szpitala. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!