poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

W trosce o Polskę niszczą nasze mienie

  Edytuj ten wpis
Autor: DOMINIK SMAGA

Kłęby drutów straszą przechodniów niemal na każdym słupie, na którym wisi plakat wyborczy kandydata do Sejmu lub Senatu.

Chociaż do mocowania reklam drutów używać nie wolno. Przepisy przepisami, życie życiem i nic nie wskazuje na to, by ktokolwiek poniósł za to karę.
- Do mocowania plakatów na latarniach i słupach trakcji trolejbusowej wolno używać wyłącznie linek z miękkiego tworzywa, albo obejm ze stali nierdzewnej - mówi Mirosław Kalinowski z Biura Prasowego Ratusza, który to urząd wydaje zgody na wieszanie plakatów. - Kategorycznie zabronione jest stosowanie do tego celu jakichkolwiek drutów - podkreśla.
- Na metalowych słupach takie druty mogą nam zniszczyć powłokę antykorozyjną latarni - wyjaśnia Dorota Szkodziak ze spółki Lubzel Dystrybucja. - Poza tym, gdyby ktoś pokłuł się takim drutem, to my ponosilibyśmy za to odpowiedzialność, bo słup jest naszą własnością.
Tyle, że na lubelskich ulicach próżno szukać plakatów, które zostały przymocowane do słupów inaczej, niż drutem. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Na placu Wolności z plakatu opatrzonego hasłem "Dbamy o Polskę. Dbamy o Polaków” uśmiecha się do przechodniów Lech Sprawka, kandydat PiS do Sejmu. Za jego plakatami kłębią się druty. Przechodzimy na drugą stronę: Joanna Mucha startuje do Sejmu z listy PO. Nie dość, że jej reklama przymocowana jest do latarni drutami, to wisi jeszcze na tym samym słupie, co znak drogowy. A prawo tego zabrania. Dalej plakat Jacka Czerniaka (LiD) i też sterczące druty. Do tej pory Lubzel nie zabierał się za masowe usuwanie drutów. Rzeczniczka tłumaczy, że nie ma tylu ludzi.
Bez żadnego zezwolenia wiszą za to plakaty umieszczane na barierkach oddzielających dwa pasy jezdni lub płotkach między jezdnią, a chodnikiem. Ratusz nie wydaje zgody na wieszanie ich w tych miejscach, bo dostaje sygnały, że zagrażają bezpieczeństwu ruchu. Ordynacja wyborcza mówi jasno: jeżeli tylko plakat może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, mieniu lub bezpieczeństwu w ruchu drogowym to policja i Straż Miejska mają obowiązek usunąć go na koszt komitetu wyborczego.
Ale policja obowiązek ignoruje. - My nie wiemy, gdzie miasto wydało zgodę, a gdzie nie. Nie jesteśmy od zrywania plakatów - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik komendy wojewódzkiej. - Chyba, że plakat będzie leżał gdzieś na środku drogi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
stacho
ariel30
Gumaka
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

stacho
stacho (8 października 2007 o 17:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hipokryzją jest to, ze włąściciele takich słupów i innych budowli wydali zgodę na naklejanie, i teraz narzekają a jesli nie wydali zgody to niech wniosą oskarżenie o niszczeniu a nie płaczą w gazetach
Rozwiń
ariel30
ariel30 (7 października 2007 o 18:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No właśnie jak to jest z tymi karami??? Za takie traktowanie naszego wspólnego dobra to kar nie ma żadnych??? Jak obywatel przyczepi do drzewa ogłoszenie to zaraz Straż Miejska dzwoni i kara!!! Tutaj nawet szukać nie terzeba sprawców, tylko karać, ale widocznie Ci wybierani są po za prawem!!!
Rozwiń
Gumaka
Gumaka (6 października 2007 o 07:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dla jakiego i czyjego dobra?Za przyszle 20 tys/m-c niszcza wspolne mienie a nie dla zadnego dobra Polski.A wadza? a wadza jak zwykle nie potrafi wyegzekwowac poszanowania prawa od kandydatow do pociagania jej za sznurki.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!