poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

W wypadku na ul. Skłodowskiej zginęła Teresa Karbownik z TVP Lublin

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 marca 2012, 16:58

Teresa Karbownik 6 kwietnia skończyłaby 54 lata. (TVP)
Teresa Karbownik 6 kwietnia skończyłaby 54 lata. (TVP)

W czwartek na ul. Skłodowskiej w wypadku samochodowym zginęła Teresa Karbownik, wieloletnia dziennikarka lubelskiej telewizji, autorka wielu programów, producent filmowy. Przez wiele lat związana z alternatywnym teatrem.

Koło 13.15 przechodziła przez przejście dla pieszych, kiedy została potrącona przez fiata pandę jadącego w stronę ul. Lipowej. Mimo reanimacji zmarła.

– To straszna wiadomość, znaliśmy ją od bardzo wielu lat. Pracowała w latach 80. przy spektaklach "Z domu umarłych” i "Ogrodach”. Później przy telewizyjnej realizacji "Ogrodów”. Była menadżerem naszego teatru. Później zajmowała się autorskimi projektami Andrzeja Mathiasza – wspomina Janusz Opryński z Teatru Provisorium. – Była wierna idei teatrów niezależnych. Ich mieszkanie było miejscem spotkań twórców tego nurtu a Ona była duszą tego miejsca. Była współtwórczynią nowej rzeczywistości. Z Andrzejem bardzo się angażowali w tworzenie struktur NZS. Jestem zszokowany informacją o wypadku i Jej śmierci.

Teresa Karbownik pochodziła ze Stąporkowa, kończyła prawo na UMCS, od 1992 roku pracowała w lubelskiej telewizji. Była reżyserem i producentem kampanii promocyjnej telenoweli dokumentalnej "Zupełnie zwyczajne życie” opowiadającej o życiu osób samotnie wychowujących dzieci.

W ostatnich latach była wydawcą takich cyklicznych programów telewizyjnych jak "Lubelskie – smakuj życie”, "Lubelskie uwodzi”, "Lubelskie z pasją” promujące walory turystyczne Lubelszczyzny, a także "Bo byłem przybyszem…” ukazujących losy obcokrajowców w Polsce oraz "Na imię mam…” pokazujących historie młodych ludzi przebywających w ośrodkach kuratorskich.

Była także ekspertem sejmowej komisji ds. Mniejszości Narodowych w zakresie mediów.
Prywatnie żona Andrzeja Mathiasza oraz mama Ewy. 6 kwietnia skończyłaby 54 lata.


– To był rok 1982, może 1983 kiedy spotkałem Ją w Estradzie (instytucja impresaryjna – przy. red.). Pamiętam jak organizowała w Lublinie spektakle poznańskiego Teatru Dnia Ósmego. To były wówczas wielkie wydarzenia w mieście – wspomina Zygmunt Zakrzewski, koordynator działu marketingu w lubelskiej filharmonii.

– Przyjaźniliśmy się wiele lat, jeszcze w lach 80. Poznałem Ją przez brata a potem pracowaliśmy razem w Estradzie, gdzie Teresa zajmowała się między innymi lubelskim kabaretem Loża 44. Niezwykle niezawodna i gruntowna w swojej robocie Osoba. Bardzo się lubiliśmy towarzysko. Ubolewam nad nieszczęściem, bardzo współczuję Andrzejowi i Ewie – mówi Zbigniew Bagiński.

Była świetną szefową, wszystko co wiem o telewizji i pracy z ekipą to dzięki Teresie – mówi Agnieszka Dybek z Dziennika Wschodniego. – W latach 90. współpracowałam przy tworzeniu Jej cotygodniowego telewizyjnego magazynu kulturalnego. Wysyłała mnie z kamerą na koncerty i wernisaże. Cierpliwie korygowała błędy na montażu. Gdy widziałyśmy się kilka miesięcy temu rozmowa zeszła na różnice pokoleniowe, opowiadała o córce, która po angielskiej szkole dla ludzi związanych z produkcją telewizyjną jechała do Bombaju do pracy. Bardzo lubiłam Jej ironiczne poczucie humoru i poglądy na sztukę i teatr.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
osagość
sasiad
folkatka
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

osagość
osagość (30 marca 2012 o 20:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mieszkam bardzo blisko miejsca wypadku i codziennie patrzę na bezmyślność kierowców, pędzących ulicą Skłodowskiej.
Jest tam kilkusetmetrowy, prosty odcinek jezdni - od Domu Nauczyciela do skrzyżowania z ulicą Lipową. Wielu kierowców traktuje ten prosty odcinek jako tor rajdowy - kiedy tylko jest mniej tłoczno, wciskają gaz do dechy.
Kierowca, który zabił Teresę Karbownik zatrzymał się prawie 40 metrów za przejściem dla pieszych (wiem dokładnie, w którym miejscu, bo widziałem gdzie stał tuż po wypadku). Nikt mi nie wmówi, że jechał z prędkością bezpieczną.
Taką samą bezmyślność można codziennie zobaczyć na każdej dłuższej i prostej ulicy Lublina: na Alejach Racławickich, na Zana, Nadbystrzyckiej itd itd...
Niestety, nie wierzę, żeby cokolwiek zmusiło polskich kierowców do myślenia - doniesienia z ostatnich dni pokazują, że w statystyce wypadków Polska przoduje w Unii Europejskiej.
Rozwiń
sasiad
sasiad (30 marca 2012 o 10:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
skladam szczere kondolencje rodzine s.p. zmarlej. kierowcy to wydarzenie bedzie zapewne spedzac sen z powiek do konca zycia. mysle, ze powinnismy poczekac na wyniki sledztwa, a nie bawic sie w domoroslych sedziow i prokuratorow. jestem zarowno czynnym kierowca, jak i pieszym. kazda ze stron ma swoje argumenty. to prawda, ze piesi czesto wpadaja na przejscia bez opamietania.prawda rowniez jest, ze kierowcy nie sa swieci i czesto jezdza jak wariaci. kazdy kij ma dwa konce. wracajac to tego tragicznego zdarzenia - miejmy nadzieje, ze sprawa szybko sie wyjasni (prawdopodobnie juz jest wiadomo co i jak) i sprawiedliwosci stanie sie zadosc. nikt nie zwroci zycia ofierze, ani nie zrekompensuje cierpien rodzinie i sprawcy. tak, on tez cierpi i bedzie cierpial. zwlaszcza jesli okaze sie, ze wina nie lezala w stu procentach po jego stronie. staram sie byc obiektywny, jednak przyznam,ze nie jest to latwe. mieszkam po sasiedzku z pizzeria pauza i od kilku lat obserwuje styl jazdy kierowcow pauzy i indexu. nie oceniam czy to wina wymagajacych szefow, czy tez brawury i glupoty kierowcow. nie wnikajac w przyczyny, faktem jest, ze oni naprawde jezdza jak idioci. godebskiego jest waska i bardzo czesto zastawiona z obu stron samochodami (mimo znakow zakazu) na tyle gesto, ze trudno jest sie tam wyminac. kierowcom pizzeri nie przeszkadza to jednak w jezdzie bardziej rajdowej niz miejskiej.i nikt mi nie wmowi, ze o 3:30 rano chlopakom tak sie spieszy, bo maja milion zamowien. chamowanie na recznym przed samym koncem ulicy tak, ze wpada sie prawie na asflatowy placyk pod lokalem zostawie bez komentarza. jesli cos sie nie zmieni, to ta Pani nie bedzie ostatnia ofiara. utinam falsus vates sim!
Rozwiń
folkatka
folkatka (30 marca 2012 o 10:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Swietka' timestamp='1333094172' post='616187']
nie znałam kobiety ale takich komentarzy sfrustrowanych deb***i moderator nie powinien puszczać na forum. Brak mi słów po prostu, jak można być takim matołem i chamem, gdy ginie człowiek.
[/quote]

Masz w zupełności rację. Problem leży w tym, że ja pracę swoje wykonuję społecznie, w wolnych chwilach, których ostatnio nie mam zbyt wiele. Stąd to opóźnienie, za które przepraszam, aczkolwiek jest ono przeze mnie niezawinione.
Rozwiń
Gość
Gość (30 marca 2012 o 10:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
http://www.fakt.pl/Dostawca-pizzy-zabil-dziennikarke-TVP,artykuly,152954,1.html

"Dziennikarka wybrała się na obiad do pobliskiej filharmonii. Miała do pokonania jeszcze kilkadziesiąt metrów. Niestety kiedy weszła na zebrę, wjechał w nią rozpędzony fiat panda. Siła uderzenia była tak duża, że ciało kobiety zostało odrzucone kilkanaście metrów a w samochodzie pękła przednia szyba.

Przechodnie natychmiast zaczęli reanimować ranną, chwilę później akcję przejęło pogotowie ratunkowe ale dziennikarki nie udało się uratować. Dostawca pizzy (23 l.) był trzeźwy"
Rozwiń
Swietka
Swietka (30 marca 2012 o 09:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie znałam kobiety ale takich komentarzy sfrustrowanych deb***i moderator nie powinien puszczać na forum. Brak mi słów po prostu, jak można być takim matołem i chamem, gdy ginie człowiek.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!