wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Wąglik za parawanem


Oddział Zakaźny Szpitala Neuropsychiatrycznego w Abramowicach, w którym dwóch mężczyzn poddano obserwacji pod kątem ewentualnego zakażenia wąglikiem, nie jest przygotowany do takich hospitalizacji - zaalarmowano nas. Gdyby mężczyźni byli faktycznie chorzy, szpital stałby się źródłem zakażenia dla całego miasta, ponieważ nie spełnia norm sanitarnych.
Jeden z mężczyzn dostał list z Afryki w języku angielskim. Poszedł z nim do tłumacza. Obydwu przestraszyła dziwna treść przesyłki (nie wiadomo, czy była w niej jakaś substancja). Zgłosili się na policję. List wysłano do badania do Państwowego Zakładu Higieny. A decyzją prof. Romy Modrzewskiej, kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych szpitala im. Jana Bożego w Lublinie, mężczyzn położono na oddział zakaźny, ale w Abramowicach. - Wieczorem zadzwonił do mnie na komórkę lekarz dyżurny, mówiąc, że zaleceniem inspektora sanitarnego należy ich przetrzymać na obserwacji - mówi profesor. - Ponieważ warunki lokalowe mojej kliniki są tragiczne, łóżka stoją na korytarzu, poprosiłam o przyjęcie na oddział w Abramowicach. Sprawy nie można było zlekceważyć, choć było podejrzenie, że alarm jest fałszywy.
Od trzech dni mężczyźni są hospitalizowani na oddziale, który nie jest do tego przygotowany. Nie ma specjalnych boksów dla chorych. Szpital nie ma oczyszczalni ścieków (a wedle przepisów szpital ma obowiązek dezynfekować swoje ścieki).
- Zakaźny jest tylko z nazwy - przyznaje dr Artur Kościański, dyrektor ds. lecznictwa w Abramowicach. - Gdyby to był wąglik, zakazilibyśmy pół miasta. Chcemy się pozbyć tego oddziału, bo nikt w niego nie inwestuje, przynosi straty i nie ma obłożenia.
Przymiarki do likwidacji oddziału trwają od 1992 roku i w tym roku mają się sfinalizować. Mowa o tym w tegorocznym programie restrukturyzacji służby zdrowia przygotowanym przez zarząd województwa. W zamian otwarte zostanie Specjalistyczne Centrum Zakaźnictwa w szpitalu im. Jana Bożego, do którego przeniesie się klinika prof. Modrzewskiej. Będą w nim separatki. Do każdej ma prowadzić śluza, w której będzie można przebrać się w odzież ochronną i umyć ręce. Dzięki rozlokowaniu 52 łóżek na dużej powierzchni, bo na ok. 800 mkw. możliwa będzie prawidłowa segregacja i izolacja chorych. Takie warunki wystarczą do leczenia chorych z wąglikiem. Ponieważ, jak mówi Mirosław Starzyński, wojewódzki inspektor sanitarny, w przypadku zachorowania na wąglik muszą być zapewnione jedynie podstawowe warunki bezpieczeństwa sanitarnego. - Chory podlega przymusowej hospitalizacji, ale nie wymaga izolacji od innych chorych, ponieważ wąglikiem nie można się zarazić od drugiego człowieka - dodaje Starzyński.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO