piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Wąż wypełzł z paczki w bazie firmy kurierskiej. Szukali go przez trzy godziny

Dodano: 8 września 2015, 06:27

(fot. Maciej Kaczanowski)
(fot. Maciej Kaczanowski)

Pracownicy firmy kurierskiej rozładowywali samochód, który przywiózł do Lublina paczki. To oni pierwsi zobaczyli węża. Dziś, bohatera piątkowego zamieszania przy ul. Chemicznej, zobaczy cała Polska. Wystąpi w porannym programie telewizyjnym, mówiącym o... złym traktowaniu zwierząt.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Lancetogłów mleczny zwany też wężem królewskim wydostał się w piątek z jednej z przesyłek w bazie rozładunkowej firmy kurierskiej DHL. Przerażeni pracownicy wezwali pomoc.

– W celu zachowania bezpieczeństwa pracowników podjęto decyzję o natychmiastowym wstrzymaniu rozładunku i zabezpieczeniu transportu przed dostępem ludzi oraz poinformowano Straż Miejską w Lublinie o zauważonym niebezpieczeństwie – mówi Luiza Arament, z działu komunikacji i PR DHL Express (Poland) Sp. z o.o.

Funkcjonariusze o pomoc zwrócili się zaś do działającego przy lubelskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt egzotarium.

– Akcja odłowienia gada trwała trzy godziny – przyznaje Bartek Gorzkowski, który brał udział w poszukiwaniu węża (na zdjęciu). – Żeby go odnaleźć musieliśmy przerzucić setki paczek. Gdy się udało, okazało się, że był to wąż niejadowity. Ale pracownicy firmy przewozowej mogli się go bać, ponieważ swoim ubarwieniem udaje on jednego z najbardziej jadowitych węży.

Lancetogłów mleczny jest bardzo podobny do koralówki arlekina. Oba mają czarno-czerwone pasy rozdzielone wąskimi elementami kanarkowożółtymi. Lancetogłów jest niegroźny. Arlekin natomiast ma bardzo silny jad o dużej zawartości neurotoksyn, które działają paraliżująco na układ nerwowy. Osoby ukąszone, które nie otrzymałyby pomocy medycznej umierają średnio po ok. 24 godzinach.

– Przesyłanie zwierząt, w tym węży wciąż jest niestety zjawiskiem dosyć częstym – przyznaje Gorzkowski. – Robimy wszystko co w naszej mocy, by informować, że nie wolno ich przesyłać w ten sposób.

– U nas do tego typu zdarzeń dochodzi stosunkowo rzadko, a każdy przypadek jest przez nas szczegółowo badany, ponieważ zgodnie z regulaminem świadczenia krajowych usług przewozowych i pocztowych transport żywych zwierząt jest zakazany – dodaje Luiza Arament z firmy kurierskiej.

DHL pytany o to, kim są nadawca i odbiorca feralnej przesyłki z wężem królewskim w środku – dyplomatycznie milczy.

Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (8 września 2015 o 12:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panu Liuza zapomniała dodać że szczegółowo jest analizowany każdy przypadek transportu zwierząt który zostanie WYKRYTY. A DHL na temat nadawcy i odbiorcy paczki dyplomatycznie milczymy bo nie wiemy kto bo było... A jak byśmy wiedzieli to i tab byśmy nie powiedzieli dziennikarzyno od siedmiu boleści.
Rozwiń
Gość
Gość (8 września 2015 o 07:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tylko dziennikarz po gimnazjum może pytać o dane nadawcy czy odbiorcy...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!