środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Weterynarz po alkoholu przyjmował w klinice na Głębokiej

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 lipca 2011, 21:08

Terry jest już po operacji (Maciej Kaczanowski)
Terry jest już po operacji (Maciej Kaczanowski)

Być może puściłbym to płazem. Ale mój pies ledwo stał na łapach, w każdej chwili mógł umrzeć – żali się pan Tomasz* z Lublina, właściciel 11-letniego mieszańca boksera.

– Uniwersytet Przyrodniczy to chyba poważna instytucja. Wydawało mi się, że pomogą mojemu psu, dlatego od razu pojechałem na ul. Głęboką. Nie sądziłem, że zostanę tak potraktowany.

Pan Tomasz ma za złe, że weterynarz, który go przyjął był po alkoholu i odesłał go z kwitkiem. Nasz Czytelnik przyjechał do kliniki chirurgii UP przy Głębokiej w miniony czwartek ok. godz. 17. – Brzuch psa był bardzo rozdęty, wyglądał jak balon – opowiada właściciel zwierzęcia.

Lekarz z Głębokiej odesłał pana Tomasza do prywatnej kliniki. – Rzeczywiście, oglądałem tego psa – potwierdza weterynarz. Nie zgadza się na podanie nazwiska. – Pies miał powiększone powłoki brzuszne i było podejrzenie skrętu żołądka. Mogłem zrobić diagnostykę, ale i tak sam bym go nie zoperował. Potrzeba do tego dwóch albo nawet trzech osób. Powiedziałem właścicielowi, żeby jak najszybciej jechał do kliniki przy ul. Stefczyka.

Właściciel chorego zwierzęcia wyczuł od lekarza woń alkoholu. Zawiózł swojego psa do prywatnej kliniki a potem zadzwonił na policję. – Weterynarz został zbadany alkomatem. Miał promil alkoholu – mówi Andrzej Fijołek z KWP w Lublinie.

– Poprzedniego dnia byłem na imieninach. W czwartek miałem do pracy na popołudnie. Myślałam, że wytrzeźwieję. Oczywiście, że mi wstyd. Teraz mam nauczkę – mówi lekarz. Twierdzi, że nie miał tego dnia wielu pacjentów. – Ten mężczyzna z psem był jedyny. Może były też były jeszcze jakieś zastrzyki do zrobienia? – zastanawia się.

Pies jest już po operacji. Rzeczywiście miał skręt żołądka. Ta przypadłość może bardzo szybko doprowadzić do śmierci i wymaga szybkiej pomocy.

Inni pytani przez na weterynarze potwierdzają, że w przypadku skrętu żołądka nie można przeprowadzić operacji w pojedynkę.

W piątek nie udało się nam skontaktować z rzecznikiem Uniwersytetu Przyrodniczego.

* imię bohatera zostało zmienione
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Marcel
Magda
Magda
(21) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Marcel
Marcel (27 października 2014 o 22:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dlatego ja chodzę do sprawdzonych placówek jak np. przychodnia weterynaryjna lublin

Rozwiń
Magda
Magda (8 lipca 2013 o 00:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

głupota ludzka nie zna granic.... na stefczyka gdyby brali za wizytę 150 zł wcale nie byłoby wygórowane, czy ktoś widział ten (jak by nie było prywatny obiekt) na oczy.... własne laboratorium, najnowocześniejszy sprzęt diagnostyczny, oiom, sale operacyjne, leczenie komórkami macierzystymi, 20 lekarzy.... sprawdziłam ... jeden z dwóch takich ośrodków w Europie !!!!! Ja mieszkam w Warszawie i mam 2 zdrowe koty ale dałabym się pociąć by ich mieć pod bokiem (na wszelki wypadek)..... a wszystkie pretensje jakie widzę w necie to albo żal po stracie pupila, którego nie dało się uratować albo konkurencja..... bo ja na własne oczy widziałam jak oni walczą o każdą żywą istotę, nie raz ocierając łzy po kątach... apeluję o szacunek bo należy im się....

Rozwiń
Magda
Magda (19 maja 2013 o 16:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pomijam już fakt, że ceny są odgórnie narzucone a nie że lekarz sobie wymyśla że od jednego klienta weźmie 30 zł za konsultację a od innego 50 zł bo jeździ lepszym samochodem więc go stać ...
weterynarz jak każdy pracuje żeby zarabiać ... nie wiem czemu ludziom się wydaje, że powinien to robić charytatywnie ... jak kogoś nie stać to niech się nie decyduje na zwierzę. To tak jak z samochodem ... nie sztuka go kupić, ale utrzymać
Rozwiń
BUBA
BUBA (31 października 2012 o 12:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Wika' timestamp='1312187240' post='509461']
Niestety mnie i moją chorą kotkę potraktowano podobnie.Był wieczór gdy przyjechałam z kotką która miała wysoką gorączkę do kliniki na Głębokiej.Pan doktor nawet jej nie dotknął tylko kazał jechać na Stefczyka.Zastanawiam się ile udziałów w klinice na Stefczyka mają weterynarze z Głębokiej.Może ktoś się tym zainteresuje.
[/quote]
Stefczyka to nie jedyne miejsce w Lublinie, nie chcesz nie idź. Ja jestem tylko ciwekaw dlaczego jak jest coś już większym problemem to odsyłają czyżby dlatego że wiedzą czym to może grosić, mam na mysli fakt że niektórzy mają w d..... ciężkie przypadki i nie chcą się ich podąć dlatego też wolą odesłać gdzieś indziej niech ktoś inny się martwi. LCMZ ma tyle wspólnego z UP ile np. LuxMed z Uniwersytetem Medyczym. A co do kasy jaką robią, no sorry bardzo ale to prywatne miejsce jak sklep jak w Tesco za drogo to idę do Reala no to chyba prosete że my własciciele nie mamy za bardzo wpływu na ceny. I jeszcze jedno czy to pies, samochód, dziecko, mieszkanie trzeba myśleć o tym że na to wszystko potrzebna jest kasa to chyba normalne.
Rozwiń
felczer
felczer (2 sierpnia 2011 o 16:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='renia' timestamp='1312221051' post='509690']
NIE "weterynarz" tylko "lekarz weterynarii" ANALFABETO, COŚ TO PISAŁ!!!
[/quote]
Jeśli już poprawiasz-to trzeba poprawić właściwie:lekarz medycyny weterynaryjnej
No i pytanie:który lekarz nie może ożenić się ze swoją pacjentką?-oczywiście weterynarz
A tak wogóle-to był u niego pacjent czy pacjentka?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (21)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!