sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Więcej piszesz do urzędników w e-mailu, dłużej czekasz na odpowiedź

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 września 2013, 21:25

Wszystko dobrze się skończyło. Śmiecie zniknęły z przystanku (Jacek Świerczyński)
Wszystko dobrze się skończyło. Śmiecie zniknęły z przystanku (Jacek Świerczyński)

Nasz Czytelnik przekonał się, że długo można czekać na reakcję urzędników i służb miejskich. Okazało się, że czekał, bo jego e-mail był wnikliwie analizowany i trafił aż do wydziału audytu w Ratuszu.

– Chodziło o banalna sprawę. Zaśmiecony przystanek przy al. Solidarności, za skrzyżowaniem z al. Sikorskiego – relacjonował nam pan Jacek.

– Wysłałem maila na adres pana prezydenta Krzysztofa Żuka, chyba w połowie sierpnia. Dołączyłem do niego ze 30 zdjęć. Później dzwoniłem w tej sprawie do sekretariatu. W końcu dostałem telefon z wydziału audytu. Poprosili mnie o… uzupełnienie moich danych. A śmieci przy przystanku dalej leżały.

Urząd Miasta prostuje: E-mail od pana Jacka przyszedł, ale nie w połowie miesiąca, tylko 25 sierpnia. A kolejny z pytaniem, jakie podjęto kroki, przyszedł na skrzynkę już dwa dni później. Wiadomości nie trafiły do kosza.

– W mailu pan Jacek poruszał kilka spraw. Podnosił zasadność wydatków na odkomarzanie, zgłaszał zarośnięte ciągi komunikacyjne w swojej okolicy, niewłaściwe utrzymanie dróg w jego okolicy – wylicza Karol Kieliszek z biura prasowego Urzędu Miasta.

– Jego interwencje zostały przekazane Zarządowi Dróg i Mostów, ale że jego mail był formą skargi na opieszałość urzędniczą, wydziałem właściwym do jej rozpatrzenia jest Wydział Audytu i Kontroli.

Telefon do pana Jacka z prośbą o uzupełnienie danych, nie był więc niczym szczególnym. Jak tłumaczy Kieliszek, Wydział Audytu kierował się po prostu przepisami Kodeksu Postępowania Administracyjnego.

A śmieci? Chociaż interwencja pana Jacka była od razu przekazana do Zarządu Dróg i Mostów, a ten przekazał ją firmie odpowiedzialnej z utrzymanie wskazanego terenu, to trochę czasu minęło. Śmieci zniknęły, ale dopiero w tym tygodniu. – W poniedziałek późnym popołudniem ktoś jednak zaczął sprzątać – przekazuje pan Jacek.

– Jako, że zgłaszane interwencje są układane w swoisty harmonogram może minąć jakiś czas od momentu zgłoszenia do momentu realizacji. Nie dotyczy to oczywiście interwencji, które dotyczą zdarzeń zagrażających zdrowiu czy życiu – wyjaśnia nam Kieliszek.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
a
Gość
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (18 września 2013 o 16:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Widzisz i nie grzmisz... Kto tam pracuje w tym ratuszu? A normalni ludzie pracy nie mają...

Rozwiń
a
a (18 września 2013 o 13:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Historia prawdziwa: W pewnej gminie powiatu sandomierskiego dzwoni sołtys do wójta, że ktoś "nasr..ł" na ławkę przystanku PKS... 

Wójt każe młodej urzędniczce się tym zająć. Urzędniczka dzwoni po służbach i nikt nie chce się tym zająć, więc wójt każe pracownicy coś z tym zrobić... zgadnijcie co ona zrobiła?

czy juz mozemy poznac prawidlowa odpowiedz??

Rozwiń
Gość
Gość (18 września 2013 o 13:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Historia prawdziwa: W pewnej gminie powiatu sandomierskiego dzwoni sołtys do wójta, że ktoś "nasr..ł" na ławkę przystanku PKS... 

Wójt każe młodej urzędniczce się tym zająć. Urzędniczka dzwoni po służbach i nikt nie chce się tym zająć, więc wójt każe pracownicy coś z tym zrobić... zgadnijcie co ona zrobiła?

zadzwoniła do sołtysa ??

Rozwiń
Gość
Gość (18 września 2013 o 11:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Sam by posprzątał leń pierdzielony, 30 zdjęć zrobił i jeszcze dzwoni... jak masz tyle wolnego czasu zeby zdjecia pykać na przystanku to worek i w drogę, do czegoś się w końcu przydasz dziadu.

Rozwiń
krzoy
krzoy (18 września 2013 o 09:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Historia prawdziwa: W pewnej gminie powiatu sandomierskiego dzwoni sołtys do wójta, że ktoś "nasr..ł" na ławkę przystanku PKS... 

Wójt każe młodej urzędniczce się tym zająć. Urzędniczka dzwoni po służbach i nikt nie chce się tym zająć, więc wójt każe pracownicy coś z tym zrobić... zgadnijcie co ona zrobiła?

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!