niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wielki Brat u wojewody

Dodano: 12 stycznia 2003, 19:45

Monitoring, dzięki któremu wiadomo, czy sieć komputerowa wykorzystywana jest wyłącznie w celach służbowych, działa od niedawna w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim

System kontroli pracowników, którzy mają dostęp do Internetu działa od początku roku w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Zdaniem przełożonych chodzi wyłącznie o wzmocnienie dyscypliny. Zdaniem pracowników o śledzenie ich każdego kroku.
W LUW dostęp do Internetu ma 150 osób, czyli niemal co trzeci zatrudniony. Od początku roku po raz pierwszy w dziejach urzędu, każdy z nich jest objęty monitoringiem, czyli systemem kontroli, dzięki któremu można sprawdzić, do kogo wysyła pocztę elektroniczną czy na jakie wchodzi strony. - Komputer, jak i cała sieć, jest własnością urzędu. Chodzi o to, by pracownicy wykorzystywali ten sprzęt wyłącznie w celach służbowych - mówi Mirosław Wyłupek dyrektor Biura Dyrektora Generalnego LUW.
Zdaniem dyr. Wyłupka dzięki monitoringowi urząd znacznie ograniczy koszty. - Jakiego rzędu? Nie robiliśmy symulacji. Ale głównie zaoszczędzimy na tym, że pracownicy nie będą tracili czasu na siedzenie przed monitorem komputera i oglądanie stron, które nie mają nic wspólnego z wykonywanymi przez nich obowiązkami czy zadaniami - tłumaczy.
Urząd ma podpisaną umowę ryczałtową na korzystanie z Internetu. To oznacza, że tyle samo się płaci bez względu na to, ile osób w danym miesiącu korzysta z tej usługi. Miesięcznie kosztuje to LUW 1,5 tysiąca złotych.
Dlaczego monitornig został wprowadzony właśnie teraz? - Wcześniej nie było na to pieniędzy - przekonuje Piotr Stefaniak, informatyk wojewódzki. - By system zaczął działać musieliśmy zakupić oddzielny komputer za 3 tysiące złotych. Do tego trzeba jeszcze doliczyć program, który sami napisaliśmy w godzinach pracy - wylicza Stefaniak.
Jest jeszcze jeden powód. - Dyrektorzy niektórych wydziałów sygnalizowali, że ich pracownicy marnują czas na surfowaniu. Jednak, by kogokolwiek ukarać, trzeba mieć na to dowód. Dzięki monitoringowi obecnie będzie to możliwe - mówi dyr. Wyłupek. I zaraz dodaje: - Nie chcemy nikogo inwigilować czy też naruszać jego sfery prywatności. Chodzi wyłącznie o wzmocnienie dyscypliny. Tak samo było np. z telefonami służbowymi, na które wprowadziliśmy bilingi - zapewnia.
Innego zdania są pracownicy, którzy uważają, że ich szefowie chcą wiedzieć o każdym ich kroku. - A także uciąć wszelkie słowa krytyki - dodają. Na dowód przytaczają wydarzenia sprzed kilku tygodni. - Jeden z naszych kolegów jeszcze przed świętami wszedł na strony jednego z ogólnopolskich dzienników. Wziął udział w czacie, w którym niezbyt pochlebnie wyraził się o lubelskich szefach SLD. W urzędzie wybuchła awantura. Stąd ten monitornig - argumentują. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!