sobota, 3 grudnia 2016 r.

Lublin

Wierzyciele stracili cierpliwość


Czterdziestoletni mieszkaniec Świdnika został wciągnięty do samochodu. Porywacze wywieźli go do lasu. Zażądali zwrotu pieniędzy. Podczas przekazywania gotówki wpadli w ręce świdnickiej policji. Dzisiaj będą doprowadzeni do prokuratury.

Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem w pobliżu kina Wyzwolenie przy ul. Peowiaków w Lublinie. Do przechodzącego chodnikiem mężczyzny podjechał samochód. Ze środka wyskoczyła trójka mężczyzn. Siłą wciągnęli zaskoczonego pieszego do auta. Z piskiem opon ruszyli w kierunku ul. Kołłątaja. Zatrzymali się na Górkach Czechowskich. Wyciągnęli uprowadzonego mężczyznę z auta. Zażądali zwrotu długu – 10 tys. zł. Wymienili nazwisko jednego z wierzycieli. Porwany kilkakrotnie dostał cios w twarz. Przy sobie miał niewielką kwotę pieniędzy. To nie zadowoliło napastników.
– Dali mu swoją komórkę – mówi Ryszard Nalewajko, rzecznik prasowy świdnickiej policji. – Poszkodowany zadzwonił do swojej siostry mieszkającej w Świdniku. Powiedział, że został porwany i że jest torturowany przez porywaczy. Kazał siostrze przywieźć do Lublina 1000 złotych. Miała to być pierwsza rata wypłacona wierzycielowi. Jako miejsce przekazania pieniędzy wyznaczyli lubelską Pocztę Główną.
Kobieta przygotowała gotówkę. Miała jechać autobusem do Lublina. W ostatniej chwili zdecydowała się powiadomić policję o porwaniu brata. Funkcjonariusze natychmiast przystąpili do działania.
– W pobliżu miejsca przekazania okupu pojawiło się ośmiu policjantów ubranych po cywilnemu – wyjaśnia rzecznik świdnickiej policji. – Obserwowali ulicę przez okno jednej z restauracji. Wkroczyli w chwili przekazywania pieniędzy. Zatrzymani nie stawiali oporu. Byli kompletnie zaskoczeni.
Zatrzymani to mieszkańcy Lublina w wieku od 30 do 38 lat. Byli już wcześniej karani za rozboje i kradzieże. Zostali wynajęci prawdopodobnie przez wierzycieli. Policja sprawdza, którzy z nich stracili „cierpliwość”.
Porwany dłużnik zajmował się od dłuższego czasu transakcjami na Giełdzie Papierów Wartościowych.
– Znajomi dawali mu pieniądze, które inwestował – mówi komisarz Nalewajko. – Nie zawsze były to transakcje udane. W ostatnim czasie mężczyzna więcej tracił, aniżeli zarabiał.
Uprowadzony od dłuższego czasu zajmował się podejrzanymi interesami. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jego osobą od pewnego czasu interesuje się policja. Był już notowany za oszustwa. Trudności finansowe, w które rzekomo wpadł, nie przeszkodziły mu w budowie domu pod Lublinem. Lista jego dłużników jest spora. Mówi się o kilkunastu osobach. Jednej z lubelskich firm reklamowych zalega od kilku lat ponad 25 tys. zł. Takich firm jest więcej. Niektóre złożyły już pozwy do sądu. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO