środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wjechał autobusem w drzewo. Już nie chce poddać się karze

Dodano: 10 czerwca 2016, 08:13

Kierowca MPK, który wjechał autobusem w drzewo, zamierza walczyć o swoje dobre imię. Nie chce już dobrowolnie poddać się karze. Za miesiąc zasiądzie więc na ławie oskarżonych

Wczoraj sąd miał zająć się wnioskiem o ukaranie Mariusza S. Podczas śledztwa mężczyzna przyznał się do spowodowania wypadku, w którym ranne zostały trzy osoby. Kierowca uzgodnił z prokuratorem karę roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, 3 tys. zł nawiązki dla poszkodowanych oraz dwuletnią utratę prawa jazdy kategorii D (autobusy).

Kompromis między prokuraturą a Mariuszem S. oznaczał, że kierowca uniknie procesu. Wczoraj sprawa miała zostać zamknięta, ale nastąpił nieoczekiwany zwrot. – Obrońca Mariusza S. oświadczyła, że oskarżony nie zgadza się na dotychczasowe ustalenia – informuje Małgorzata Samoń, szefowa Prokuratury Lublin-Północ.

W tej sytuacji śledczy mogli jedynie wycofać wniosek o ukaranie mężczyzny. Mariusza S. czeka teraz proces. Pierwszą rozprawę wyznaczono na 7 lipca. Idąc na kompromis z prokuraturą, kierowca mógł liczyć na łagodniejszą karę. Obecnie musi się liczyć z wyrokiem nawet do 3 lat pozbawienia wolności. Ma jednak szansę choćby na skrócenie okresu zatrzymania prawa jazdy. Najprawdopodobniej właśnie dwuletni zakaz prowadzenia autobusów okazał się dla kierowcy najbardziej dotkliwą sankcją. Proces Mariusza S. będzie się toczył w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód.

Sprawa dotyczy wypadku, do którego doszło w połowie stycznia, przy ul. Kosmowskiej w Lublinie. Mariusz S. prowadził 12-metrowy autobus linii 29. Jechał pod górę, w kierunku ul. Koncertowej. Niedaleko Szkoły Podstawowej nr 34 nie opanował autobusu, wypadł z drogi, po czym prawą stroną uderzył w drzewo.

Z pierwszych informacji wynikało, że w wypadku mogło ucierpieć nawet siedem osób. Śledczy ustalili jednak, że poważniejsze obrażenia dotyczą trzech pasażerów. Do wypadku doszło po godzinach porannego szczytu. Autobus nie był więc zatłoczony. Stąd względnie niewielka liczba rannych.

Policjanci ustalili, że Mariusz S. nie dostosował prędkości do warunków na drodze. Padał śnieg, jezdnia była oblodzona. Pasażerowie autobusu relacjonowali, że kierowca nie zwracał na to uwagi. Prowadził szybko i gwałtownie hamował.

Ustalono, że Mariusz S. nie przekroczył dozwolonej prędkości. Jechał w granicach 50 km/h. Według śledczych, powinien jednak zwolnić z powodu złych warunków atmosferycznych. Mariusz S. miał jednak niewielkie doświadczenie za kierownicą autobusu. Dwa miesiące przed wypadkiem pierwszy raz samodzielnie wyjechał w trasę. Po kraksie przełożeni z MPK przenieśli go na inne stanowisko.

Czytaj więcej o: wypadek sąd autobus
Filip
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Filip
Filip (10 czerwca 2016 o 17:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
może i zmadrzal ale lubelska mafia prokuratorsko-sedziowska pokaże mu gdzie jest jego miejsce
Rozwiń
Gość
Gość (10 czerwca 2016 o 16:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czego się pastwicie nad człowiekiem? Musiał w miarę szybko jechać bo pod górę by nie wjechał, ślisko było i nie opanował to co zrobić żadnej w tym umyślności. Autobus wygląda jakby się z tirem zderzył ale to złudne jest bo one nie mają stref zgniotu i konstrukcja dachu trzyma się na szybach jedynie. Nikomu nic poważnego się nie stało. Chciał się poddać karze ale jak mu sypneli z grubej rury to odmówił grzecznie w sądzie może ktoś będzie myślący i rozumiejący.
Rozwiń
Gość
Gość (10 czerwca 2016 o 15:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
KOLEGO Z MPK TRZYMAJ SIĘ I NIE PODDAWAJ. Kolego z MPK masz rację - jaka jest TWOJA WINA ? To że było ślisko, czy Twoją winą jest, że odkąd kolesie PO-paprańców zajmują się odśnieżaniem Lublina, to to szybciej słońce stopi śnieg, niż miałby zgarnięty i wywieziony. Kolego - jechałeś z przepisową prędkością, autobus zgodnie z dokumentacją był sprawny technicznie - zapis, że kierowca ma dostosować prędkość do panujących warunków jest tak nieprecyzyjny, że tylko debil czyli prokurator by go traktował poważnie - to tak jak każdy mężczyzna powinien odpowiadać za gwałt, bo ma zawsze ze sobą narzędzie gwałtu. KOLEGO Z MPK TRZYMAJ SIĘ I NIE PODDAWAJ.
Rozwiń
Gość
Gość (10 czerwca 2016 o 13:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobrze że z mądrzał bo debilizmem byłoby ponosić karę za nie swoje winy niech karę za to poniesie szef firmy odpowiedzialnej za stan drogi Ps Niech taki policjant idiota sam zasiądzie za kierownicą autobusu i sam spróbuje wolno w takich samych warunkach wjechać pod tę górkę
Rozwiń
Marek68
Marek68 (10 czerwca 2016 o 11:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z tego co pamiętam, to drogowcy tego dnia byli w czarnej dooopie. Ślisko było jak diabli. A autobus nawet gdyby jechał 20 km/h nie zatrzyma sie na lodowej szklance w miejscu. Kto jeździł po lodzie wie o czym piszę. Na miejscu kierowcy też nie szedłbym na żadne układy. Wina leży też po stronire drogowców. A "świadkowie" z autobusu na zwznaniach powiedzą wszystko, co prokurator chce usłyszeć. W końcu poszkodanemu trzeba pomóc, nie?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!