piątek, 9 grudnia 2016 r.

Lublin

Władza się promuje

Dodano: 18 lipca 2002, 18:57

Okazją do sięgnięcia po publiczne pieniądze może być służbowy wyjazd zagraniczny, uroczysta kolacja dla gości, czy spotkanie z dziennikarzami

Złota karta płatnicza z limitem na 20 tys. złotych miesięcznie dla prezydenta Lublina, a dla jego gości uroczysta kolacja za 7 tys. zł. Coraz częściej wydatki reprezentacyjne szefów samorządów wpisywane są w promocję.
Największe lubelskie miasta nie mają specjalnych funduszy reprezentacyjnych. Ale w budżetach są zarezerwowane pieniądze na promocję. W Lublinie jest to blisko 700 tysięcy złotych, w Białej Podlaskiej - 250 tys. zł, Chełmie - 147 tys. zł i w Zamościu - 58 tys. zł. Z tych środków opłacane są m.in. materiały reklamowe, imprezy promocyjne, pobyty zagranicznych delegacji, a także własne podróże służbowe: krajowe i zagraniczne.
Czy 700 tysięcy złotych to dużo? - W porównaniu z innymi miastami to niewiele - twierdzi Piotr Semeniuk, sekretarz prezydenta Lublina odpowiedzialny za promocję. - Na przykład Białystok ma dwa razy więcej, a Wrocław nawet dziesięć razy.
Z pieniędzy na promocję pokrywane są koszty bankietów dla gości. Średnio impreza kosztuje 2-3 tys. złotych. Najdroższy raut wydany w tej kadencji przez prezydenta Andrzeja Pruszkowskiego pochłonął 7 tys. Impreza odbyła się z okazji konferencji Polska-Wschód 2000.
Prezydent Lublina, trzej wiceprezydenci oraz jego sekretarz dysponują też służbowymi kartami kredytowymi. - Głównie do użytku za granicą - zapewnia Semeniuk. Prezydent Pruszkowski ma złotą kartę dla VIP-ów. Limit na niej wynosi 20 tysięcy zł miesięcznie. Pozostali jego podwładni - po 5 tysięcy. Ile z niego wykorzystują? - Średnio około 10 proc. Każda operacja jest skrupulatnie sprawdzana. Dlatego nie może być mowy o żadnych prywatnych wydatkach - zapewnia Semeniuk.
Specjalnego funduszu reprezentacyjnego nie ma też Helena Pietraszkiewicz, przewodnicząca Rady Miejskiej w Lublinie. - W ciągu czterech lat zdarzyło się tylko raz, że pani przewodnicząca sięgnęła do kasy rady. Chodzi o spotkanie dla dziennikarzy z okazji 12. rocznicy działalności samorządu. Poczęstunek w ratuszowym barku kosztował kilkaset złotych - tłumaczy Rafał Dziekanowski, zastępca dyrektora Biura Rady Miejskiej.
Funduszy reprezentacyjnych ani kart płatniczych nie mają też prezydenci Białej Podlaskiej, Chełma i Zamościa. Goście odwiedzający ratusz w Białej Podlaskiej otrzymują upominki w postaci promocyjnych gadżetów. - Sporadycznie wręczane są kosztowne albumy "Bug” - informuje Anna Daniluk, rzecznik Urzędu Miasta Białej Podlaskiej.
W ubiegłym roku Chełm gościł przez pół dnia nieliczną delegację z Sindelfingen (Niemcy), której opłacił obiad i kolację. - Wydaliśmy nie więcej niż 1500 złotych - zapewnia Ewa Bielak, dyrektor Wydziału Promocji.
W budżecie Zamościa nie ma wyodrębnionych środków na cele reprezentacyjne. - W tym roku wydaliśmy już ok. 48 tys. zł. Najwięcej pieniędzy pochłonęła organizacja Posiedzenia Zarządu Miast Światowego Dziedzictwa Kulturalnego - mówi Krzysztof Ziemiński, sekretarz miasta.

•Czy wydatki promocyjne są uzasadnione? - czekamy na telefony: (0-81) 534-06-06


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO