piątek, 24 listopada 2017 r.

Lublin

Okazją do sięgnięcia po publiczne pieniądze może być służbowy wyjazd zagraniczny, uroczysta kolacja dla gości, czy spotkanie z dziennikarzami

Złota karta płatnicza z limitem na 20 tys. złotych miesięcznie dla prezydenta Lublina, a dla jego gości uroczysta kolacja za 7 tys. zł. Coraz częściej wydatki reprezentacyjne szefów samorządów wpisywane są w promocję.
Największe lubelskie miasta nie mają specjalnych funduszy reprezentacyjnych. Ale w budżetach są zarezerwowane pieniądze na promocję. W Lublinie jest to blisko 700 tysięcy złotych, w Białej Podlaskiej - 250 tys. zł, Chełmie - 147 tys. zł i w Zamościu - 58 tys. zł. Z tych środków opłacane są m.in. materiały reklamowe, imprezy promocyjne, pobyty zagranicznych delegacji, a także własne podróże służbowe: krajowe i zagraniczne.
Czy 700 tysięcy złotych to dużo? - W porównaniu z innymi miastami to niewiele - twierdzi Piotr Semeniuk, sekretarz prezydenta Lublina odpowiedzialny za promocję. - Na przykład Białystok ma dwa razy więcej, a Wrocław nawet dziesięć razy.
Z pieniędzy na promocję pokrywane są koszty bankietów dla gości. Średnio impreza kosztuje 2-3 tys. złotych. Najdroższy raut wydany w tej kadencji przez prezydenta Andrzeja Pruszkowskiego pochłonął 7 tys. Impreza odbyła się z okazji konferencji Polska-Wschód 2000.
Prezydent Lublina, trzej wiceprezydenci oraz jego sekretarz dysponują też służbowymi kartami kredytowymi. - Głównie do użytku za granicą - zapewnia Semeniuk. Prezydent Pruszkowski ma złotą kartę dla VIP-ów. Limit na niej wynosi 20 tysięcy zł miesięcznie. Pozostali jego podwładni - po 5 tysięcy. Ile z niego wykorzystują? - Średnio około 10 proc. Każda operacja jest skrupulatnie sprawdzana. Dlatego nie może być mowy o żadnych prywatnych wydatkach - zapewnia Semeniuk.
Specjalnego funduszu reprezentacyjnego nie ma też Helena Pietraszkiewicz, przewodnicząca Rady Miejskiej w Lublinie. - W ciągu czterech lat zdarzyło się tylko raz, że pani przewodnicząca sięgnęła do kasy rady. Chodzi o spotkanie dla dziennikarzy z okazji 12. rocznicy działalności samorządu. Poczęstunek w ratuszowym barku kosztował kilkaset złotych - tłumaczy Rafał Dziekanowski, zastępca dyrektora Biura Rady Miejskiej.
Funduszy reprezentacyjnych ani kart płatniczych nie mają też prezydenci Białej Podlaskiej, Chełma i Zamościa. Goście odwiedzający ratusz w Białej Podlaskiej otrzymują upominki w postaci promocyjnych gadżetów. - Sporadycznie wręczane są kosztowne albumy "Bug” - informuje Anna Daniluk, rzecznik Urzędu Miasta Białej Podlaskiej.
W ubiegłym roku Chełm gościł przez pół dnia nieliczną delegację z Sindelfingen (Niemcy), której opłacił obiad i kolację. - Wydaliśmy nie więcej niż 1500 złotych - zapewnia Ewa Bielak, dyrektor Wydziału Promocji.
W budżecie Zamościa nie ma wyodrębnionych środków na cele reprezentacyjne. - W tym roku wydaliśmy już ok. 48 tys. zł. Najwięcej pieniędzy pochłonęła organizacja Posiedzenia Zarządu Miast Światowego Dziedzictwa Kulturalnego - mówi Krzysztof Ziemiński, sekretarz miasta.

•Czy wydatki promocyjne są uzasadnione? - czekamy na telefony: (0-81) 534-06-06


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!