wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Woda stoi, siano leży

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 sierpnia 2005, 20:57

Ponad 100 hektarów łąk na terenie Zemborzyc i okolic zastało zalanych w czasie powodzi, która dwa tygodnie temu przeszła przez Lubelszczyznę. Urzędnicy tłumaczą, że te tereny są do tego przeznaczone. Inaczej woda zalałaby pół Lublina. Problem w tym, że woda na łąkach nadal stoi. Rolnicy zamierzają w tym tygodniu wystąpić do Urzędu Miasta o odszkodowania.

Jednym z poszkodowanych jest Wiktor Krzewiński z Zemborzyc. Woda zalała kilkanaście hektarów jego łąk. Stracił całe tegoroczne siano, które jest dla niego bardzo ważne, bo hoduje konie i bydło. - Teraz czekają mnie same kłopoty - przekonuje pan Wiktor. - Muszę gdzieś kupić paszę. Jeszcze nie wiem, gdzie i za ile. Na razie nie mam na to czasu, bo trwają żniwa - tłumaczy. - Może chociaż uda się wywalczyć trochę pieniędzy na rekompensatę strat.
Krzewiński, razem z innymi poszkodowanymi rolnikami z Zemborzyc, złoży w tym tygodniu w Urzędzie Miasta wniosek o odszkodowanie. W załatwianiu formalności pomoc zaoferowali członkowie Rady Osiedla. - Wszyscy wiemy, ile trzeba czasu i zdrowia, żeby cokolwiek wywalczyć w Ratuszu - mówi Leszek Daniewski, przewodniczący rady. - Ale tym ludziom należy się pomóc.
- Jak będzie trzeba, to zapłacimy - zapewnia Wiesław Piątkowski, zastępca dyrektora Miejskiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. - Rolnikom należą się pieniądze za zniszczone siano - dodaje i zaznacza, że nie ma tu żadnego niedopatrzenia ze strony miasta. - Te łąki są przeznaczone do zalania w chwili, kiedy poziom wody w zalewie się podnosi. W tym roku stan wszystkich wód w Lublinie był bardzo wysoki, dlatego musieliśmy zalać te tereny. Inaczej woda spustoszyłaby połowę Lublina.
- Skoro urzędnicy są tacy spokojni, to niech przyjadą do Zemborzyc i poczują, jak zastana woda teraz śmierdzi - mówią zgodnie mieszkańcy. Rzeczywiście. Na moście na ul. Cienistej, który przecina zalane tereny w poprzek, nie da się wytrzymać dłużej niż kilka minut. - To wina Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który jest odpowiedzialny za osuszenie terenów.
MOSiR tłumaczy to zbyt dużą ilością wody. - Nasze przepompownie nie dają rady - wyjaśnia Stanisław Klepacz, zastępca dyrektora ds. technicznych. - Przy normalnych wiosennych podtopieniach w pełni wystarczają, ale teraz okazały się zbyt słabe, żeby szybko wypompować z łąk wodę. Zapewniam jednak, że woda wkrótce opadnie.
Żeby taka sytuacja nie powtórzyła się w kolejnych latach, MOSiR zarządził przeprowadzenie oceny stanu technicznego urządzeń wokół Zalewu Zemborzyckiego. - Wyniki ekspertyzy poznamy do końca roku. A jeśli się okaże, że trzeba zainstalować nowe pompy, to wystąpimy o środki finansowe na ich zakup - dodaje Klepacz
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!