poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wozili ludzi do Finlandii. Obiecywali pracę, a kazali żebrać. 11 osób oskarżonych

Dodano: 24 maja 2016, 06:52

Grozili mi, że nie wrócę do domu. Byli bardzo agresywni – przyznała jedna z kobiet zeznających w procesie grupy oskarżonej o handel ludźmi. Gang z okolic Łukowa woził ludzi do pracy w Finlandii. Tam miał ich zmuszać do żebractwa

Sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Podczas wczorajszej rozprawy zeznawała m.in. Henryka G., kucharka utrzymującą się z niewielkiego gospodarstwa i świadczeń z opieki społecznej. Kobieta skorzystała z oferty i razem z córką wyjechała do pracy w Finlandii.

– Miałam tam sprzedawać drewniane figurki, kotki i pieski – wspomina Henryka G. – Strachu się najadłam i więcej nic. Bałam się, bo mężczyźni strasznie się między sobą bili. W końcu poszłam na policję.

Po dwóch tygodniach kobieta razem z córką wróciła do kraju. Pomogła im w tym polska ambasada. Z relacji Henryki G. wynika, że nie miała tam szans na większy zarobek. Do Polski wróciła bez grosza.

– Chodziłam z figurkami po domach. Każda kosztowała 20 euro. Musiałam sprzedawać – opowiada Henryka G. –Wszystkie pieniądze oddawałam Pawłowi L. (jeden z oskarżonych - red.). On odliczał za domek i przejazd. Czasem zostawało mi troszkę drobnych pieniążków. Bywało też, że ludzie dawali po 5-10 euro, a nie chcieli figurek. Te pieniądze zatrzymywałam dla siebie.

Sprzedając figurki nosiła ze sobą kartkę z tekstem, który miał ułatwić handel. – Napisali mi tam chyba coś o chorym dziecku. To nie była prawda, ale co mieli napisać, żeby ktoś kupił? – opowiadała na wczorajszej rozprawie kobieta. – Czułam się, jakbym żebrała. W Polsce bym się wstydziła. Ale tam mnie nikt nie znał. Wiedziałam, że nikt nie powie „co ty ze sobą robisz”.

Henryka G. zeznała również, że miedzy handlującymi, a „pracodawcami” często dochodziło do awantur. Chodziło o słabą sprzedaż. – Jak nic nie sprzedałam, to musiałam cicho siedzieć. Mówili mi, że mogę do domu nie wrócić – wspomina Henryka G. – Jak chłopaki nie sprzedawali, to było głośno. Dochodziło do rękoczynów. Bałam się. 

Na ławie oskarżonych zasiadło 11 osób. Większość z nich to mieszkańcy okolic Łukowa i Siedlec. Większość z nich nie ma stałego zajęcia. Wszyscy odpowiadają za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Niektórzy dodatkowo też za handel ludźmi.

Według prokuratury nielegalny proceder miał miejsce w latach 2009-2014. Grupa miała wykorzystać co najmniej 76 osób. Oskarżeni dawali ogłoszenia w mediach, oferowali „dobrze płatną pracę” w Finlandii. Miała ona polegać na sprzedaży drewnianych ozdób za co obiecywali kilka tysięcy złotych miesięcznie. Na ogłoszenia odpowiadali zwykle bezrobotni. Jak dowodzi prokuratura, dopiero w Finlandii dowiadywali się, że muszą chodzić od domu do domu i zbierać datki. Dostawali kartki z wypisaną prośbą o pieniądze, np. na leczenie dla siebie lub bliskich.

Z zeznań składanych w śledztwie wynika że wyjazdy na tzw. „drewniaki” trwały w rejonie Łukowa od dziesięcioleci. – Chodziliśmy po domach i żebraliśmy – przyznał śledczym Robert O., który później sam zaczął organizować wyjazdy.

W sądzie żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Ich zdaniem był to handel, a nie żebractwo.

Czytaj więcej o: Lublin praca sąd
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 maja 2016 o 16:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
lata 2010-2015 to rządy PO. W tym czasie nawet rumuńscy żebracy uciekli z polskich ulic. Jak widać ich fach przejeli Polacy. Prosimy o wsparcie KOD żeby polskich dziadów i żebraków było więcej. PanDa
Rozwiń
Gość
Gość (24 maja 2016 o 12:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
takich grup jest dużo ....wyjazdy na obrazki do szwajcarii...włoch...szwecja....
Rozwiń
Gość
Gość (24 maja 2016 o 09:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Pietra" i "Papugi" mają. vide foto. Ależ to "piękny" zawód.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!