poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wrak Atak: W kolejnej edycji zagrają w piłkę samochodami (zdjęcia, wideo)

Dodano: 29 czerwca 2015, 10:30

W weekend, 27-28 czerwca w Lublinie odbyły się pierwsze wyścigi Wrak Atak: Rozpoznanie. W zawodach wzięło udział blisko 50 załóg. Emocji nie brakowało – było dużo uśmiechu, zderzeń, a nawet kilka dachowań. Ucierpiały tylko auta. Zobacz zdjęcia i filmy z imprezy.

W ciągu dwóch dni, na teren dawnego poligonu przy ul. Męczenników Majdanka w Lublinie przyszło w sumie kilka tysięcy osób. Impreza była połączona z piknikiem rodzinnym i każdy mógł znaleźć coś dla siebie. – Spodziewaliśmy się dużej frekwencji, ale ilość osób, którą przyciągnęła impreza Wrak Atak, bardzo pozytywnie nas zaskoczyła – mówi Dorota Grusiewicz, jedna z organizatorek.

Dużą popularnością cieszył się park maszyn, przez który obowiązkowo przechodził każdy z odwiedzających. Samochody stylizowane zostały w przeróżny sposób. Był samochód przerobiony na Pikachu, słynną postać z kreskówki o Pokemonach, był również samochód, który w całości został oklejony… fragmentami gąbek do mycia.

– Na imprezę przyjechaliśmy volkswagenem polo. To moje pierwsze auto, które stało i czekało na tę imprezę aż 12 lat. Znajomi przyjechali do mnie po opony na tor i zaproponowali mi start w zawodach. Nie zastanawiałem się długo. Od razu się zgodziłem – wyjaśnia Marcin Kowalczyk.

– Początki wyścigu były burzliwe. Nie mogliśmy się zdecydować z moim pilotem Natalią, jaki styl jazdy wybrać. Chcieliśmy puścić wszystkich do przodu, aby się wyszaleli i zrobili nam miejsce. Gdy pierwszy raz zepchnięto nas na bandę, wtedy ruszyliśmy ostro z kopyta – przyznaje Marcin. Marcin wspólnie z Natalią zostali ochrzczeni mianem załogi latającego polo.

Kontakt między samochodami był rzeczą normalną na torze. Nie obyło się również od kilku dachowań. – Gdy auto zaczęło się przewracać, obleciał nas strach – przyznaje Łukasz Misztal, który pilotował kierowcę poloneza.

– Prowadziliśmy i mieliśmy daleko w tyle przeciwników. Jednak chęć wygrania jednego z zawodników była równie duża i postanowił nas wypchnąć z trasy. Chcieliśmy naprawić samochód, ale kraksa urwała półoś i odpadło koło. Na pewno wystartujemy w następnych zawodach – przyznaje Michał Zdunek.

Następne zawody w Lublinie z cyklu Wrak Atak już 12 września. – Miejsce zostaje to samo. Zmieni się natomiast sam tor. Przebudujemy go w całości, bo szykujemy dla kierowców niespodziankę. Jedną z nich będzie konkurencja gry w piłkę nożną. Oczywiście zawodnikami będą auta z Wrak Atak! – mówi Tomasz Wójtowicz z Polskiego Stowarzyszenia Wrak Race.

WIDEO

Czytaj więcej o: Lublin Wrak Race Wrak Atak
Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (14 października 2015 o 14:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to chyba organizator Wąwolnicy pisze ten komentarz
Rozwiń
Gość
Gość (29 czerwca 2015 o 11:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wg opinii widza który był tydzień temu na podobnej imprezie pod Wąwolnicą a teraz w Lublinie: ta pierwsza impreza była fajniejsza, a w Lublinie było nudno.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!