środa, 22 listopada 2017 r.

Lublin

Po rocznym pobycie we włoskim więzieniu policja sprowadziła do Polski specjalistę od podkładania bomb

Schwytany we Włoszech Jan Ch., ps. "Dżon”, został wczoraj przywieziony do lubelskiej prokuratury. Mężczyzna jest podejrzany o podłożenie ładunków wybuchowych na ul. Grzybowskiej w Warszawie i w Radzicu Nowym pod Łęczną.
- To czołowa postać wątku kryminalnego afery związanej z handlem długami PKP - mówi Andrzej Lepieszko, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie. - Znalazł wykonawcę ładunków wybuchowych. Z otrzymanych od niego części złożył dwie bomby. Osobiście podłożył ładunek w Warszawie.

Wszystko zaczęło się od jednego z największych w ostatnich latach przekrętów gospodarczych na Lubelszczyźnie. Kolej była winna 15 mln zł państwowemu przedsiębiorstwu Budownictwa Kolejowego Exkol w Lublinie. Spłata długu była tylko kwestią czasu. Ale Waldemar G., ówczesny zarządca Exkolu, nie czekał. W 2002 i 2003 roku sprzedał dług za ponad 11 mln zł. Kupili go Jan B. i Piotr B., właściciele firm Kolmex i Avidus. Wkrótce odzyskali od PKP całe 15 mln zł. Zarobili w ten sposób około 4 mln zł.
Waldemar G. za sprzedaż długu wziął 380 tys. zł łapówki. Widząc, jak duży zysk przyniosła transakcja, zażądał od Jana B. i Piotra B. więcej pieniędzy. Wynajął do pomocy bandytów. Najpierw straszyli nabywców długów oślepieniem i wycięciem nerek. Udało im się wymusić 25 tys. dolarów i 150 tys. zł. Ale chcieli więcej. Aby zmiękczyć kontrahentów użyli ładunków wybuchowych. Jesienią 2004 roku w warszawskiej siedzibie Kolmexu - firmy Jana B. wybuchła bomba. W tym samym czasie w Radzicu Nowym koło Łęcznej w powietrze wyleciał domek letniskowy na działce rodziców Piotra B. z Avidusa.

Prokuratura najpierw zajęła się wątkiem gospodarczym afery. Waldemar G. trafił za kratki. W ręce policji wpadli też ci, którzy bezpośrednio zajmowali się podkładaniem i produkowaniem ładunków wybuchowych. Ale nie wszyscy - trzech uciekło za granicę.
W październiku 2005 roku policja zatrzymała Janusza K., który właśnie wrócił do Lublina. Miesiąc później, we Włoszech, dzięki informacjom lubelskiej policji wpadł Jan Ch., ps. "Dżon”. Jednak włoski wymiar sprawiedliwości potrzebował aż roku, żeby go wydać. Kilka dni temu skuty kajdankami "Dżon” wylądował w Warszawie.
Lubelska prokuratura postawiła mu wczoraj zarzut wymuszania pieniędzy przy użyciu ładunków wybuchowych. Nie przyznał się. Ale sąd przychylił się do oceny prokuratury i aresztował "Dżona”.
Wciąż poszukiwany jest ostatni z bandytów, 52-letni Zbigniew Kawęcki.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!