środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Wychowawczyni stanie przed sądem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 września 2008, 20:30

Lublin. Dziś do sądu trafi akt oskarżenia przeciwko pracownicy "Pogodnego Domu” w Lublinie, podejrzanej o pobicie 15-letniej wychowanki.

Prokuratura zarzuca jej naruszenie nietykalności cielesnej wychowanki.

Bulwersującą sprawę ujawniliśmy kilka tygodni temu. Pod koniec kwietnia do dyrektora Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych "Pogodny Dom” zgłosiła się wychowanka, 15-letnia Agnieszka i powiedziała, że poprzedniego dnia została pobita przez wychowawczynię Beatę T. - Opowiadała, że wieczorem, gdy zszywała spodnie, Beata T. zaczęła okładać ją pięściami - mówi Paweł Frączek, dyrektor "Pogodnego Domu” w Lublinie.

Policję powiadomił o zajściu brat Agnieszki. Sprawa trafiła do prokuratury. - Postawiliśmy wychowawczyni zarzut naruszenia nietykalności cielesnej wychowanki - wyjaśnia Ewa Bondaruk, szefowa Prokuratury Lublin-Południe.

Beata T. od początku zaprzeczała, że pobiła Agnieszkę. Dyrektorowi wyjaśniła, że poślizgnęła się i oparła o dziewczynę. Jej zdaniem to wychowanka zachowywała się wulgarnie i agresywnie. - Zostałam wmanipulowana w przykry incydent - powiedziała nam Beata T.

Zupełnie inną wersję przedstawiła wolontariuszka (studentka psychologii), która była świadkiem zdarzenia. Opisała je szczegółowo w sporządzonej na polecenie dyrektora notatce: "Zobaczyłam panią Beatę okładającą Agnieszkę pięściami. Czyniła to w sposób niezwykle agresywny”.

Dyrektor Frączek jeszcze nie otrzymał oficjalnej informacji o prokuratorskich zarzutach wobec wychowawczyni. - Jeśli dostanę pismo z sądu, to zawieszę ją w pełnieniu obowiązków służbowych na czas trwania postępowania - zapewnia.
Gdy prokuratorzy sprawdzali, co wydarzyło się w "Pogodnym Domu”, do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego dotarły sygnały o przemocy w Domu Dziecka w Puławach. Urzędnicy przeprowadzili anonimowe ankiety. Dwoje dzieci wyznało, że zostały uderzone przez wychowawcę lub innego pracownika. Troje stwierdziło, że było świadkiem przemocy ze strony wychowawcy. Jedno napisało, że kolega dostał od dyrektora po twarzy za wagarowanie. Dyrektor Lech Piekarz w rozmowie z nami zaprzeczył przypadkom stosowania przemocy wobec dzieci w jego puławskiej placówce.

Kontrola urzędników wojewody, choć wykazała nieprawidłowości, skończyła się jedynie zaleceniem, aby "zapewnić wychowankom stabilne środowisko wychowania, w którym będą odczuwały, że ich prawo do ochrony przed poniżającym traktowaniem i karaniem jest przestrzegane”. - Można zawiadomić prokuraturę, ale skąd wiadomo czy dzieci mówiły prawdę? - pyta Andrzej Borys, zastępca dyrektora Wydziału Polityki Społecznej LUW.
(pab, ali)

• Więcej o tym, co wydarzyło się w Puławach, w jutrzejszym wydaniu Dziennika Wschodniego
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
witka
gośc
Edward Ącki
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

witka
witka (4 października 2008 o 17:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~gość~ napisał:
oj chyba niewarto interesować się wątkiem mobingowanego wychowawcy i pani redaktor znalazła sobie temat zastępczy czyzby nie było pani stac na więcej .................Pani redaktor?!

Widocznie wychowawca sie otrząsnął a 15 letnia dziewczynka może mieć uraz na całe zycie po pobiciu przez wychowawczynię.
Rozwiń
gośc
gośc (4 października 2008 o 17:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wychowanka, Wychowawczyni, Dyrektor, Wolontariuszka, Prokuratura, Braciszek, zostawcie wychowawczynie w spokoju, niech dziewczyna zmieni zawód, a w pobicie nie wierzę jak obdukcja nic nie wykazała, poprostu zamknąc ten budynek, bo domem nigdy nie był i nie będzie,
p.s. poniżanie, upodlenie, słuzalczosc, - facet jak się podda to jajcenta mu wysychają,
pozdro dla prac. socjalnego - kobicinka aż się poci na twarzy, galareta
przykre jest patrzenie na brak ludzkiej godności, na pozwalanie aby z dorosłego człowieka zrobiono galarete, i aby na to wszystko patrzyły dzieci, dzieci bierzcie puchy i żebrajcie, pieniążki zbierajcie, zamiast dzieci uczcie sie i pracujcie, miejcie własną godnosć, nie proście aby wam dawano a nauczcie się zdobywać nauka i pracą.
Ale róbcie to wszystko, bo kiedys ktoś sobie przypnie medal.
Pedagodzy jednoczcie sie, spoglądajcie w lustro jak dacie radę znieśc ten widok.
Rozwiń
Edward Ącki
Edward Ącki (4 października 2008 o 16:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oj Piękny Pogodny Domie!!!, dzis piękność Twą opisuję ... bo tęsknię po Tobie....
dziś miłościwie Panujący syn wielmożnej wszechmogącej naszej Matki starającej, budującej, władającej, on tak stara się co niemiara. Cuda sie w tym świecie dzieją, dzieci małe w domu leją. Ojciec sobie z tym nie radzi więc po głowach dzieci gładzi. Odpowiada że prokuratura rada jak zarzuty wnet postawi too ją wywali. Jakżesz możesz niewdzięczniku kiedy byłes na świeczniku ja tak bardzo Cię broniła pisałam, krzyczałam, wszystko poświadczałam, czy to prawde czy nie prawde w twej obronie zajeździłam wszystkie konie, tyś był wielkim dla mnie wzorem dzis się stałeś dla mnie potworem, jam Cie chciała na mym ślubie bo ja Ciebie bardzo lubie, kiedy patrzysz na mnie swoim wzrokiem cos mi się robi z krokiem, dzisiaj nie moge tego już znieść, więc cześć...
p.s. ale cóż tipsy w górę!!!
Rozwiń
~gość~
~gość~ (1 października 2008 o 15:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie do końca prawdą jest to co pani redaktor napisała, nawet pisze co innego niż w poprzednim artykule o którym tu wspomina.
"Policję powiadomił o zajściu brat Agnieszki" w poprzednim artykule było napisane, że to brat złożył doniesienie do prokuratury (wtedy to pani redaktor nie napisała, że brat przebywa w więzieniu teraz zresztą też bo może to mało istotne ale dla mnie nie).
"Opowiadała, że wieczorem, gdy zszywała spodnie, Beata T. zaczęła okładać ją pięściami - mówi Paweł Frączek, dyrektor "Pogodnego Domu” w Lublinie" ładne bajki na opowiadała dyrektorowi a on w to uwierzył.
"Zupełnie inną wersję przedstawiła wolontariuszka (studentka psychologii), która była świadkiem zdarzenia. Opisała je szczegółowo w sporządzonej na polecenie dyrektora notatce: "Zobaczyłam panią Beatę okładającą Agnieszkę pięściami. Czyniła to w sposób niezwykle agresywny”." Tylko wolontariuszka tego nie widziała, przebywała w pokoju gdy zajście miało miejsce na korytarzu, a jak widziała to dlaczego nie udzieliła pomocy? nie zawołała drugiej wychowawczyni, która była niedaleko, nawet nie krzyknęła? To też trzeba jej postawić w takiej sytuacji zarzut nie udzielenia pomocy!!!
"Dyrektor Frączek jeszcze nie otrzymał oficjalnej informacji o prokuratorskich zarzutach wobec wychowawczyni. - Jeśli dostanę pismo z sądu, to zawieszę ją w pełnieniu obowiązków służbowych na czas trwania postępowania - zapewnia." To niech zapewnia ale niech nie zapomina, że gdy pracownik zostanie uniewinniony będzie miał prawo podać dyrektora o odszkodowanie i ja tak radzę tej wychowawczyni aby nie była głupia i dochodziła swoich spraw ale najpierw niech jej postawią zarzuty bo prokuratura jeszcze tego nie zrobiła, a dyrektor zapomniał o domniemaniu niewinności i już uznał winną zamiast bronić wychowawczyni, która w placówce ma bardzo dobrą opinię.
Nie mogę się doczekać końca sprawy
Rozwiń
~gość~
~gość~ (30 września 2008 o 17:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
oj chyba niewarto interesować się wątkiem mobingowanego wychowawcy i pani redaktor znalazła sobie temat zastępczy czyzby nie było pani stac na więcej .................Pani redaktor?!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!