niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Podzielona lubelska Platforma Obywatelska chce się pozbyć swojego przewodniczącego Janusza Palikota – twierdzą niektórzy działacze partii. I mają pierwszy dowód: Palikot został zmuszony do rezygnacji z ubiegania się o urząd prezydenta Lublina.


Że w lubelskiej PO wrze, wiadomo od dawna. Do klasyki konfliktu przeszły kłótnie między zwolennikami Zyty Gilowskiej, niegdyś szefowej lubelskiej PO, a działaczami popierającymi Palikota. Skończyło się na usunięciu z zarządu i z lubelskiej partii Ireneusza Bryzka, który później wypłynął w warszawskiej platformie.
Wydawało się, że zapanował pokój, kiedy ścierające się frakcje wspólnie ustaliły listy wyborcze do lubelskiej Rady Miasta. Ale przedwczoraj ogólnopolski Dziennik opublikował tekst, w którym zarzucił Palikotowi, że już w styczniu opowiadał kolegom partyjnym o teczce, która może wykończyć Gilowską. Dziennikarze powołali się na taśmę, na której ktoś nagrał te słowa. Reakcja Palikota była błyskawiczna – zrezygnował z ubiegania się o fotel prezydenta Lublina zanim gazeta dotarła do kiosków. Palikot jest przekonany, że nagranie to sprawka Dariusza Jedliny lub Ireneusza Bryzka, jego największych przeciwników w organizacji.
– Nie będę tego komentował – odpiera Dariusz Jedlina. Z Ireneuszem Bryzkiem nie udało się nam wczoraj porozmawiać.
Jednak niektórzy członkowie PO uważają, że to osoby o wiele bliższe Palikotowi, przyszykowały „zamach”. Tyle, że chcą go przeprowadzić cudzymi rękami. – Tylko patrzeć, jak władzę w partii przejmie Dariusz Piątek, albo inna blisko z nim związana osoba – przekonują.
Ale Janusz Palikot twierdzi, że nie zamierza rezygnować z kierowania partią. – Następne wybory Zarządu Regionu za trzy lata. Do tego czasu zamierzam prowadzić naszą organizację – zapewnił nas. – I zaangażować się czynnie w kampanię naszego kandydata na prezydenta miasta.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!