wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wydał Niemcom żołnierzy Armii Czerwonej. Walczył z komuną?

Dodano: 10 lipca 2011, 19:54

Sąd uznał, że mężczyzna został skazany za przestępstwo, które w żadnej mierze nie miało jakiegokolwi
Sąd uznał, że mężczyzna został skazany za przestępstwo, które w żadnej mierze nie miało jakiegokolwi

Chłop spod Lublina trafił w 1953 r. do więzienia za wydanie Niemcom dwóch żołnierzy Armii Czerwonej. Jego rodzina uważa teraz, że był represjonowany za działalność niepodległościową.

I domaga się unieważnienia wyroku, co jest pierwszym krokiem do wystąpienia o odszkodowanie.

Takich spraw było najwięcej w latach 90. Ci, którzy byli skazywani w latach 1944–1989 za walkę w komunizmem, występowali najpierw o unieważnienie takich orzeczeń, a potem o odszkodowania za wyrządzone krzywdy. Mogli to zrobić również ich spadkobiercy. Pozwy składali członkowie organizacji podziemnych – ścigani i skazywani za to, że wystąpili przeciw komunistom. Dawała im do tego prawo ustawa "o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.

Na te same przepisy powołuje się rodzina Stanisława O., chłopa spod Lublina. W marcu 1953 roku został on skazany przez ówczesny Sąd Wojewódzki w Lublinie na 5,5 roku więzienia i trzyletni okres utraty praw obywatelskich za współpracę z Niemcami.

W 1943 roku wydał żandarmom niemieckim dwóch żołnierzy Armii Czerwonej. Pełnił wówczas wartę tzw. straży obywatelskiej. W nocy we wsi pojawili się dwaj żołnierze Armii Czerwonej, którzy uciekli z obozu jenieckiego. "Strażnicy” zaprowadzili ich do sołtysa, który kazał ich zawieźć furmanką na posterunek policji niemieckiej. Wśród eskorty był właśnie Stanisław O.

Unieważnienie wyroku po latach

Po 10 latach po tym zdarzeniu, chłop trafił do więzienia, a potem pracował przymusowo w kopalni na Śląsku. Po odsiedzeniu wyroku, wrócił do rodzinnej wsi. Kilka lat temu jego rodzina zwróciła się do sądu o unieważnienie wyroku.

Sąd Okręgowy w Lublinie ściągnął dokumenty, które zachowały się do tej pory. I na unieważnienie wyroku się nie zgodził.

– Sąd uznał, że mężczyzna został skazany za przestępstwo, które w żadnej mierze nie miało jakiegokolwiek związku z działalnością na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, bo takiej działalności nie prowadził – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Rodzina rolnika nie dała za wygraną. Odwołała się do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Jego dzieci twierdzą, że nie był zbrodniarzem wojennym, bo nikogo nie zabił. Walczył z Niemcami, a po wojnie był zwolennikiem PSL i Stanisława Mikołajczyka.
Czytaj więcej o:
Puchatek
Gość
młody
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Puchatek
Puchatek (11 lipca 2011 o 18:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czapę powinno chamisko dostać- sąd powinien go skazać jeszcze raz za jawną współpracę z faszystami
Rozwiń
Gość
Gość (11 lipca 2011 o 18:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak oni nie mają wstydu i honoru , pewnie pojęcie honoru jest im zupełnie obce a tak nawiasem mówiac , karą jąka otrzymał była symboliczna , Polskie patriotyczne podziemie dałoby czapę
Rozwiń
młody
młody (11 lipca 2011 o 18:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"...dwaj żołnierze Armii Czerwonej, którzy uciekli z obozu jenieckiego". Popełnił zbrodnię kolaboracji a rodzina jeszcze stara się o odszkodowanie? W jakich czasach przyszło nam żyć. Świat się przewartościowuje.Współczuję tej rodzinie
Rozwiń
crx
crx (11 lipca 2011 o 17:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mam cichą nadzieję,że nie przeczytają tego byli więźniowie obozu "Majdanek",którzy wiedzą przed kim uciekali ich oprawcy!Bo nie uwierzyliby ,że mogą być tak tępe jednostki w społeczeństwie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rozwiń
zorro
zorro (11 lipca 2011 o 16:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Taki wiejski "bohater", wydał Niemcom mojego pradziadka który ukrywał Rosjanina (nie wiem czy ów Rosjanin był czerwony czy nie...), finał był taki że jak przyjechali Niemcy to zastrzelili prababcię i ich córkę. Pan bohatera odnalazła moja rodzina po wojnie w Warszawie, niestety pracował jako wysoki oficer UB i nic nie mogli z tym zrobić. Pan "bohater" pewnie dożył spokojnej starości na mundurowej emeryturce?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!