sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wydał zgodę na wycinkę drzew. Były dyrektor z Urzędu Miasta usłyszy wyrok

Dodano: 13 grudnia 2015, 21:15

Proces dotyczył zgody na wycinkę ponad 70 drzew, które rosły u zbiegu ul. Walecznych i Unickiej (fot. AS / archiwum)
Proces dotyczył zgody na wycinkę ponad 70 drzew, które rosły u zbiegu ul. Walecznych i Unickiej (fot. AS / archiwum)

Nawet 5 lat pozbawienia wolności grozi Marianowi S., byłemu dyrektorowi z lubelskiego ratusza. Urzędnik dał zgodę na wycięcie drzew ze skweru przy ul. Walecznych.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Śledczy zarzucili Marianowi S., że jako dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w lubelskim ratuszu przekroczył swoje uprawnienia. Dopuścił się tym samym tzw. przestępstwa urzędniczego. Sąd doszedł jednak do wniosku, że były dyrektor mógł poświadczyć nieprawdę. Grozi za to do 5 lat więzienia. Za przestępstwo urzędnicze można zaś usłyszeć wyrok do 3 lat pozbawienia wolności. Dzisiaj sąd ma rozstrzygnąć o winie i ewentualnej karze dla Mariana S.

Proces dotyczył zgody na wycinkę ponad 70 drzew, które rosły u zbiegu ul. Walecznych i Unickiej. Skwer ten należy do parafii prawosławnej. Duchowni starali się o pozwolenie na wycięcie drzew. Za pierwszym razem tłumaczyli to planowaną inwestycją. Przy drugim (i skutecznym) podejściu motywowali swój wniosek złym stanem drzew. Taki powód pozwolił uniknąć ok. 2 mln zł opłaty za wycinkę.

Pod koniec 2011 roku Marian S. wydał pozwolenie na wycinkę. Zrobił to dzień przed swoim odejściem z urzędu miasta. W decyzji wyjaśniono, że została ona wydana na podstawie wizji lokalnej i analizy stanu drzew. Miała ona dowieść, że są one w złej kondycji i zagrażają przechodniom. Z późniejszych ustaleń śledczych i społeczników wynika, że tylko dwa drzewa obumarły, a kolejne dwa były obumierające. Co więcej, przed wydaniem zgody na miejscu nie było żadnej wizji lokalnej.

– Dyrektor kazał wydać decyzję niezwłocznie, zgodnie z wnioskiem. Nie było nawet czasu na oględziny – przyznała w sądzie urzędniczka, była podwładna Mariana S.

Zdaniem prokuratury dyrektor wiedział, że drzew nikt nie badał, a mimo to wydał zgodę na ich wycięcie. Były dyrektor nie przyznaje się zarówno do przekroczenia uprawnień, jak i poświadczenia nieprawdy.

– Gdybym wątpił w prawdziwość informacji zawartych w projekcie decyzji, to bym jej nie podpisał – zapewniał sąd na ostatniej rozprawie. – Nigdy nie byłem na miejscu. Inwentaryzację dendrologiczną przyjąłem tylko jako załącznik, bo nie jestem specjalistą.

Z wyjaśnień dyrektora wynika, że odpowiedzialność za treść decyzji ponoszą jego byli podwładni. On sam, skoro rzekomo nie wiedział o nieprawidłowościach, to nie mógł poświadczyć nieprawdy.

Gość
Gość
Gość
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (14 grudnia 2015 o 13:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
POSADZIĆ SK_SYNA - ŁAPÓWKARZA DO PIERDLA - WYCWELOWAĆ - NIECH PRAWO ZNACZY PRAWO, A SPRAWIEDLIWOŚĆ, SPRAWIEDLIWOŚĆ.
Rozwiń
Gość
Gość (14 grudnia 2015 o 10:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Miejski Konserwator Zabytków w Lublinie,stwierdził oficjalnie w 2012 r.,że "Stary cmentarz unicki" Unicka/Walecznych w Lublinie,jest wyjątkowym,historycznym cmentarzem wyznaniowym,ponieważ jest jedynym w mieście,gdzie na tym samym terenie,na tej samej działce,pochowani są obok siebie wyznawcy trzech wyznań:unici,rzymscy katolicy i prawosławni.Natomiast Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków stwierdził,że cmentarz ten jest jednym z symboli wielokulturowości Lublina.I zarówno WKZ jak i MKZ od 4 lat,nie są w stanie wyegzekwować prawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami,w stosunku do proboszcza Parafii prawosławnej Andrzeja Ł.,by ten ogrodził i oznaczył cmentarz,ponieważ jest to łamanie przepisów Ustawy nakazującej opiekę nad zabytkiem w stosunku do właściciela zabytku i przewidującej sankcje karne za :'niezabezpieczenie zabytku przed zniszczeniem '(Art.110.Ustawy O ochronie zabytków i opiece nad abytkami).Ponadto proboszcz Andrzej Ł.złamał 4 lutego 2012 r.zakaz WKZ wycinania drzew z dnia 8 kwietnia 2011 r.zawarty w Postanowieniu o nieuzgodnieniu warunków zabudowy (forma ochrony zabytków),łamiąc tym Art.108.Ustawy !!!("Kto niszczy lub uszkadza zabytek,podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat").
Rozwiń
Gość
Gość (14 grudnia 2015 o 09:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Drodzy Oburzeni A pieski jak srają tak srają na waszym byłym cmentarzu. Wcześniej wśród drzew nie było ich widać tak samo jak meneli raczących się nalewkami-i komu to wcześniej przeszkadzało? Raczej nie wam. Teraz za to widać jak na dłoni i was z piesakami i to jak zaśmiecacie z balkonów wasz ukochany cmentarz.
Rozwiń
Gość
Gość (14 grudnia 2015 o 08:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Śmieszna to jest Twoja ignorancja ! Zabytkiem,wg.Ustawy O ochronie zabytków i opiece nad zabytkami,jest taki obiekt - mówiąc najogólniej - jaki służby konserwacji zabytków uznają za wartościowy i godny zachowania (ochrony i opieki),ze względu na wartości jakie posiada dla społeczeństwa (historyczne,kulturowe).W odniesieniu do drzew rosnących na zabytkowej nekropolii,jaką jest "Stary cmentarz unicki" w Lublinie, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków;ul.Archidiakońska 4,dokonał w 2011 r.formalnej oceny wartości kulturowych drzewostanu.Stwierdzono w niej,że drzewa te mają dużą wartość przyrodniczą,ekologiczną i kulturową.Dlatego LWKZ zakazał budowania supermarketu,co jak uzasadniał,oznaczałoby zniszczenie drzew.Proboszcz,by ominąć ten zakaz LWKZ,wycofał pierwszy wniosek do WOŚ UM Lublin o wycięcie drzew pod supermarket i złożył drugi - kłamliwy,że drzewa są chore i zagrażają bezpieczeństwu ludzi i mienia !!! Kłamliwy,bo dołączył jednocześnie inwentaryzację dendrologiczną która stwierdzała,że tylko dwa drzewa są martwe i dwa obumierające !!!!!!
Rozwiń
Gość
Gość (14 grudnia 2015 o 08:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Pod koniec 2011 roku Marian S. wydał pozwolenie na wycinkę.

Zrobił to dzień przed swoim odejściem z urzędu miasta.

W decyzji wyjaśniono, że została ona wydana na podstawie wizji lokalnej i analizy stanu drzew. Miała ona dowieść, że są one w złej kondycji i zagrażają przechodniom.

Z późniejszych ustaleń śledczych i społeczników wynika, że tylko dwa drzewa obumarły, a kolejne dwa były obumierające.

Co więcej, przed wydaniem zgody na miejscu nie było żadnej wizji lokalnej."

... bez komentarza.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!