sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wykładowca KUL: Uczelnie nie walczą o najlepszych, wystarczą mierni. Wolę się wycofać

Dodano: 20 listopada 2013, 20:19
Autor: j, gazeta.pl

Nie walczymy już o najlepszych maturzystów, walczymy o każdego, kto zapisze się na nasze zajęcia – pisze w jednym z wątków artykułu na portalu Gazeta.pl Lech Trzcionkowski, wieloletni wykładowca KUL.

Autor, przytaczając medialne opinie, że niski poziom studiów związany jest z cechami osobowości nauczycieli akademickich, przekonuje, że problem jest głębszy i ma charakter systemowy.

"Chroniczne niedofinansowanie uczelni sprzężone z zasadą łączącą wysokość dotacji z liczbą studentów sprawia, że władze uniwersytetów szukają oszczędności w zwiększaniu grup ćwiczeniowych” – zauważa.

Tymczasem na dobrych uniwersytetach ustala się górne limity wielkości grupy, co – zdaniem Trzcionkowskiego – daje gwarancję aktywnego współuczestnictwa, na słabych – minima, co prowadzi do powstawania grup liczących 30 studentów.

Systemowa patologia

"Jeśli mamy rywalizować z czołowymi uczelniami świata, musimy stworzyć warunki, w których praca w małych grupach nie będzie problemem finansowym dla uniwersytetu” – postuluje autor.

Zauważa jednak, że podstawą zatrudnienia uczonych są godziny dydaktyczne (pensum). Dlatego też konsekwencją likwidacji zajęć z powodu braku minimum uczestników może być likwidacja etatu naukowo-dydaktycznego.

Wtedy zaczyna się systemowa patologia, pogłębiana przez niż demograficzny oraz pogorszenie się klimatu wokół humanistyki.

"Nie walczymy o najlepszych"

"Nie walczymy już o najlepszych maturzystów, walczymy o każdego, kto zapisze się na nasze zajęcia, nawet gdy będzie to maturzysta z oceną dopuszczającą. Raz zdobytego studenta nie oddamy, wszak od niego zależy nasze przeżycie” – stwierdza Lech Trzcionkowski.

Jego zdaniem dochodzi nawet do tego, że same instytuty wywierają nacisk na pracowników, aby nie byli zbyt wymagający, bo grozi to utratą źródła finansowania.

Co gorsza, gdy zmniejsza się liczba studentów, nauczyciele akademiccy zaczynają walczyć o opinię "łatwego do zaliczenia”. I mają w tym potężnego sojusznika – Ministerstwo, które w oficjalnych wytycznych określających układanie programów, stwierdza, że "efekty kształcenia nie powinny odzwierciedlać ambicji kadry, lecz realne możliwości osiągnięcia tych efektów przez najsłabszego studenta, który powinien zaliczyć przedmiot”. Takie zalecenie ma katastrofalne skutki dla poziomu studiów. Zwłaszcza w sytuacji, gdy wiele uniwersytetów musi przyjmować wszystkich chętnych, którzy posiadają świadectwo maturalne.

"Wybrałem wyjście najbardziej radykalne – uznałem, że mam jedno nazwisko i nie mogę firmować zaliczenia przedmiotu osobom, które nie powinny ukończyć gimnazjum. Wolę się wycofać z akademii niż współuczestniczyć w organizowanej przez Ministerstwo fikcji. Mimo wszystko mam swoje ambicje” – pisze Trzcionkowski, dziś naukowiec niezależny, który m.in. przez 23 lata związany był z Katedrą Historii Starożytnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Cały wpis na Gazeta.pl
Czytaj więcej o:
Gucio
lolo
kul
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gucio
Gucio (22 listopada 2013 o 16:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pan Doktor wskazał winnych : przede wszystkim rektora i senat KUL. A na wyborczej piękny tytuł: "Rektor KUL alarmuje: Humanistyka umiera. To już jest fakt " Przepraszam, ale to już zwykła obłuda. To nie Rektor alarmuje tylko doktor Trzcionkowski.  Pan Trzcionkowski postawił konkretne zarzuty senatowi i rektorowi ( ktoś na tym forum dał link do całego listu -  wystarczy poczytać).

To rektor nie przedłużył umowy z Panem doktorem. Pisanie, że on alarmuje jest po prostu żenujące. Gazeta zrobiła się od pewnego czasu tubą reklamową ks. Dębińskiego. Śliczne zdjęcia i same pochwały.    

Rozwiń
lolo
lolo (21 listopada 2013 o 16:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

e tam

ten list Pana Doktora jest lepszy

Zamieszczony na stronie

http://www.academia.edu/4730889/List_otwarty

Ten list porusza kilka kwestii, w tym tego co dzieje sie obecnie na KULu. Cytat z listu:

"

Drogie Koleżanki, Drodzy Koledzy,

 od czerwca J.M. Rektor KUL zwodzi mnie za pośrednictwem swoich urzędników. Z jednej strony twierdzi się, że podjął decyzję o podpisaniu umowy na

kolejny rok, z drugiejstrony tejże umowy nie przedkłada do podpisu. Na pytanie wprost, czy w przyszłym roku będę prowadził zajęcia, kompetentne osoby odpowiadają, że nie wiadomo. To jest niepoważne i nie mam ochoty w tym dłużej uczestniczyć i rezygnuję z dalszych zabiegów o pracę w Instytucie Historii.

(...)

5Aneks 1.

Istnieje jedno słowo, które określa działania KUL jako pracodawcy – wyzysk  pracowników. "

Rozwiń
kul
kul (21 listopada 2013 o 14:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

to wszystko prawda, studja na kulu to hujnia, żeby dostać dyplom tej uczelni nie trzeba robić nic, jeszcze gorzej jest na umcs i up, tam to już jest jakaś kpina, kumpel na zarządzaniu ma tylko 11 godzin zajęć, odrabia to w jeden dzień i to mają być ku*** studja dzienne? polskie wyższe szkolnictwo to bagno, brak perspektyw, poziom szkoły podstawowej itp. powinno się  w pizdu większość tych je***ych uczelni zamknąć, dodatkowo zaczeli jakiś pojebów na te uczelnie przyjmować, chorych psychicznie i upośledzonych, mam wrażenie że niżej upaść sie nie da.

Tak same przekleństwa w tekście, nowe zdanie od małej litery, studia przez j. Poziom szkolnictwa jest żałosny.

Rozwiń
Bob
Bob (21 listopada 2013 o 12:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zgadzam się, że wiele lubelskich uczelni to ściema, a nie studiowanie. Znajoma na UP miała na obronę podane ok 50 pytań, z tego promotor kazał jej sobie wybrać 5, z których bedzie pytana, a na obronie dostała tylko jedno pytanie! Druga koleżanka na UMCSie pisała pracę licencjacką i gdy skończyła nie mogła dać promotorowi, bo ten wyjechał gdzieś, a za 2 miesiące miały zacząć się dla niej magisterskie. I wyobraźcie sobie, że przyjęli ją na magisterkę!
Na Politechnice Lub. tylko teraz się oderwali, bo od kilku lat robią najpierw egzamin z całości studiów (z puli ok. 180 pytań losuje się 5 trzeba na 4 dać pełną , wyczerpującą odpowiedz, żeby zdać. Nie ma lania wody, muszą być konkretne, rzeczowe odpowiedzi), po zdanym pisemnym jest obrona ustna, to już pikuś, bo tylko opowiada się o pracy i pytania są również dotyczące pracy.
Niestety, żeby mieć zwykłe 3,5 czy 4,0 na dyplomie trzeba się dużo namęczyć i dużo włożyć nauki, by to osiągnąć, a potem gdy idzie się na magisterskie robią konkurs świadectw i wygrywają tu "studenci" z Chełma i Siedlec, bo na tamtych uczelniach nie ma problemu by dostać 4 czy 5. Dzięki temu oni dostają się na lepsze kierunki, a nam zostały "ochłapy". Tak nie powinno być. Dlaczego  władze uczelni nie wprowadzą egzaminów wstępnych dla studentów spoza Politechniki Lubelskiej, tak jak to jest np na Politechnice Warszawskiej?

Rozwiń
Mika
Mika (21 listopada 2013 o 12:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ma rację ten Pan. To co się dzieje to wina rządu, nie inaczej i tych regulacji, które wymyslili. Dla przykładu Politechnika Lubelska, gdzie geometrii wykreślnej uczyła mnie bardzo wymagająca i sroga dla nieuków pani ( ale też bardzo miła ;) ) Na politechnice męczyliśmy z projektami, z zaliczeniami, z egzaminami. Nie było mowy o ściąganiu, bo jak kogoś złapała to miała go na oku i miał przerypane do końca studiów (nie chodzi o żadną zemstę). Ta sama osoba uczyła również na jednej z uczelni w Siedlcach. Wiele osób, które poodpadały na Politechnice Lubelskiej poszło właśnie do Siedlec, bo tam bez problemów mogły te osoby zdać. Co ciekawe ucząca tam pani z PL również dużo wymagała od tamtejszych studentów, dzięki czemu zdawała tylko niewielka ilość osób. Więc ta pani dostała upomnienie od władz uczelni, że ma obniżyć poprzeczkę tak, by wszyscy mogli zdać.
Podobnie było w Chełmie na PWSZ (jak jest teraz nie wiem), że dla przykładu z mechaniki chełmscy studenci mieli o wiele wiele łatwiejsze projekty do zrobienia (zaliczenia i egzaminy również) niż my na Politechnice Lubelskiej (udzielając korków widzę jaki gdzie jest poziom).

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!