czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Wykopać kartofla do Mołdawii

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 września 2004, 20:50
Autor: Beata Malczuk

Region lubelski ma przed sobą ziemniaczaną przyszłość – uważają naukowcy. To za jakiś czas. A już w tym roku po raz pierwszy od siedmiu sezonów będzie naprawdę dobry ziemniaczany plon.

– Przekroczy 200 kwintali z hektara, prognozuje Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Jad-wisinie pod Warszawą. –Wprawdzie w starej unii zbiór waha się od 300 do 400, ale jak na polskie warunki, to nieźle – ocenia dr Wojciech Nowacki z instytutu.
W tym roku wzrosła również powierzchnia uprawy ziemniaków. Ma to związek z unijnymi dopłatami. Aby dostać pieniądze za powierzchnię uprawy, rolnicy zaorali wszystko, co się dało.
– Co z tego, że ziemniaki obrodziły. Będą tanie, a tanie mięso psy jedzą. Jesienią wszystkie trzeba będzie sprzedać, bo nie ma ich gdzie przechowywać – narzeka Andrzej Bubak, rolnik z powiatu bialskiego. Mówi że pośrednicy płacą zaledwie od 20 do 30 groszy za kilogram. Na targu można dostać od 40 do 60 groszy.
– Nawet do drobnych producentów dociera już, że tylko mając miejsce do przechowywania ziemniaków, mogą naprawdę zarobić. Zimą są najdroższe w hurcie i w detalu – dodaje dr Nowacki.
Naukowiec uważa, że region lubelski ma przed sobą ziemniaczaną przyszłość. Opracowuje projekt rozwoju produkcji ziemniaków w naszym województwie i będzie przekonywał do współpracy Akademię Rolniczą w Lublinie, Wojewódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego i Izbę Rolniczą. Mówi że najważniejsze to zadbać o rynki zbytu za granicą i wybudować przetwórnie.
Program może być strzałem w dziesiątkę, bo na południu Europy, z uwagi na coraz gorętsze i suchsze lata, spada produkcja lubiącej wilgoć i umiarkowane temperatury rośliny. Kupowaniem ziemniaków są zainteresowani Azjaci. – Ostatnio odebrałem z Mołdawii wiadomość: każdą ilość ziemniaka kupię. I jest problem. W Polsce, a wybitnie na Lubelszczyźnie, przeważają drobni producenci. Trudno znaleźć na tym terenie większą ilość produktu pochodzącego z jednej uprawy – mówi dr Nowacki, jednocześnie założyciel i prezes Stowarzyszenia „Polski Ziemniak”. Organizacja dąży do przełamania stereotypu kojarzenia ziemniaka z biedą. – Nie ma się czego wstydzić. Nasz ziemniak jest ceniony z Europie Zachodniej za smak, a spirytus z polskiego ziemniaka jest uważany za szlachetny – podkreśla prezes.

Ziemniaczane grzechy i grzeszki

Według agrospecjalistów największym grzechem producentów ziemniaków jest czarny rynek nasiennictwa. Rolnicy nie korzystają ze sprawdzonych „nasienniaków”, tylko jeden od drugiego kupują bulwy do sadzenia. Przez to ryzyko występowania chorób tej rośliny jest wciąż duże. Rolnicy obawiają się też rejestrowania produkcji w inspektoracie ochrony roślin, a to jest przepustka do sprzedawania płodów ziemi za granicę. Poza tym pomaga likwidować anonimowość produkcji i sprzedaży, co jest magnesem dla konsumentów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!