czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Wylosowani na złodzieja

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 czerwca 2004, 21:06

Monitoring, kamery uruchamiające się na podczerwień, detektywi po cywilnemu i ochroniarze. Wszystko po to, by nikt nie ukradł bułki albo dezodorantu. Jednak coraz częściej ofiarami walki ze sklepowymi złodziejami padają zwykli klienci.

– W środę robiłam zakupy w Realu. Ale już ostatni raz, bo potraktowano mnie jak złodziejkę – opowiada Jadwiga Kowalczuk z Lublina.
Pani Jadwiga kupiła kawałek polędwicy i boczek. – Do obu paczek na stoisku wędliniarskim włożono mi kilkucentymetrowy kawałek plastiku. Przy kasie okazało się, że te przedmioty zawierają kody. Gdy wychodziłam z siatkami, bramki zaczęły piszczeć. Paski włożono, by sygnalizowały próbę kradzieży. Zbulwersowana spytałam, dlaczego zakłada się, że jestem złodziejką. Odpowiedziano mi drwiąco, że te urządzenia wrzuca się losowo podejrzanym o nieuczciwość.
– Pracownicy stoiska z wędlinami nie zajmują się ocenianiem klientów. Mają jedynie obowiązek wkładania specjalnych zabezpieczeń do co 10 paczki – odpowiada Jarosław Moc, dyrektor Reala. – Odbywa się to losowo i wygląd klienta ani jego zachowanie nie ma żadnego znaczenia.
To, że traktuje się nas jak potencjalnych złodziei, powoli staje się normą. – Na dziale z kosmetykami ochroniarz chodził za mną krok w krok – opowiada Marcin Tkaczyk, student. – Chyba tylko dlatego, że mam długie włosy. Pewnie od razu założył, że przyszedłem kraść.
Według ochroniarzy, każdy może być złodziejem. – Łapaliśmy już księży, policjanta czy bogatego biznesmena. Jedni kradną drogie perfumy, a inni piłeczkę pingpongową. Ale czasami naszą „ofiarą” jest niewinny klient – przyznaje ochroniarz lubelskiego hipermarketu.
W niektórych sklepach działają, oprócz zwykłego monitoringu, kamery uruchamiane na podczerwień. Są zainstalowane w ustronnych miejscach. Jeżeli ktoś tam wejdzie, to od razu uruchamia się kamera. I w takich przypadkach ofiarą może być zwykły klient, który stanął na boku, żeby np. zadzwonić.
Czy rzeczywiście musimy być tak inwigilowani? Szefowie supermarketów twierdzą, że tylko tak mogą powstrzymać plagę kradzieży. – Najczęściej giną rzeczy „łatwochowalne”, czyli chemia i kosmetyki – dodaje Tomasz Pawluk, dyrektor ds. operacyjnych sieci „Stokrotka”.
– A to, że czasami trafiamy na zwykłych klientów, to po prostu zwykły przypadek – przekonuje ochroniarz z hipermarketu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!