poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Wynosimy w torebkach szpitalne zarazki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 marca 2006, 20:31
Autor: Ewa Stępień

Szatnia w szpitalu przy ul. Jaczewskiego w Lublinie. Kilka osób ubiera się. Zdejmują ochraniacze z butów, wkładają do torebek i kieszeni. Przy następnej wizycie założą je znowu. - W ten sposób szpitalne zarazki można przynieść do domu - ostrzega sanepid.

Bez ochraniaczy wstęp na oddział zabroniony. Takie komunikaty wiszą w szpitalach. To nadużycie. - Bo w przepisach sanitarnych nic nie ma o obowiązku noszenia ochraniaczy na terenie szpitala - twierdzi Jerzy Kowalczyk, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. - Szpitale same wprowadziły taki nakaz. A wystarczyłoby zmyć podłogę po odwiedzinach.
Sanepid podkreśla, że szpitalne zarazki można przynieść na ochraniaczach do własnego domu. - Po odwiedzinach ludzie chowają je do toreb i kieszeni. Jednej pary używają aż do zdarcia - dodaje Kowalczyk. - Nie stać ich na płacenie 1 zł lub 2 zł przy każdej wizycie.
Zdaniem epidemiologów zużyte ochraniacze powinno się od razu wyrzucać i dokładnie myć ręce po ich zdjęciu. A tego nie robi nikt. Za to wiele osób grzebie w koszach, żeby znaleźć dla siebie jakąś mało zużytą parę.
W szpitalu przy ul. Jaczewskiego w Lublinie, podobnie jak w innych placówkach, kupuje się je w automatach.
• Jaki jest sens stosowania ochraniaczy? - zapytaliśmy Krzysztofa Skubisa, dyrektora ds. ekonomiczno-administracyjnych tego szpitala.
- Odwiedzający nie nanoszą brudu do szpitala.
• Czy nie prościej byłoby przejechać szmatą po podłodze?
- Jesienią i zimą ktoś musiałby non stop myć podłogi.
• Ludzie do szpitala brudu nie nanoszą, ale ten szpitalny przenoszą do swoich domów.
- Faktycznie, nie zdają sobie sprawy z tego co robią. Ochraniacze są do jednorazowego użytku.
Ich sprzedaż to niezłe pieniądze. Płyną do Adrich Vending International z Ciechanowa, właściciela automatów. A także do szpitala, który ma 25 proc. udziału. - W skali roku mamy kilkanaście tysięcy złotych - dodaje dyrektor Skubis z Jaczewskiego.
- Zarzut, że na workach wynosi się ze szpitala zarazki, jest mało przekonujący - mówi Jerzy Piątek, prezes firmy z Ciechanowa. - Równie dobrze można wynieść zarazki na ubraniu. Celem zastosowania ochraniaczy nie jest ochrona przed bakteriami lecz oszczędność szpitala na sprzątaniu. •

Dr med. Wojciech Lubiński, rzecznik prasowy szpitala przy ul. Szaserów w Warszawie

- Zamierzamy zrezygnować z ochraniaczy. Ludzie używają ich w sposób niebezpieczny dla zdrowia. Bakterie, które wnoszą na butach do szpitala są mniej szkodliwe od tych, które zabierają ze sobą do domów. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!