wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Wypadek w Stock Polska: Pracownik nie żyje, a winnych nie ma

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lipca 2010, 19:17

Gracjan Burek, ciężko ranny przed rokiem podczas pracy w fabryce wódek Stock Polska w Lublinie, nie żyje. Rodzice nie mogą pogodzić się ze stratą. Zapowiadają walkę z byłym pracodawcą syna.

– Rdzeń kręgowy, który przejął funkcje mózgu, nie wytrzymał – opowiada ze łzami w oczach Teresa Burek, matka zmarłego. Od kilku dni łóżko, gdzie leżał ich syn, jest puste. W minioną sobotę odbył się pogrzeb 26-latka. Gracjan do śmierci był w domu. Od momentu wyjścia ze szpitala opiekowali się nim rodzice. – Nie było z nim żadnego kontaktu, mogłam go przytulić i mówić do niego, jednak nie reagował na to – dodaje pani Teresa.

W lipcu ubiegłego roku w fabryce Stock w Lublinie Gracjana przygniotła maszyna do pakowania butelek, miażdżąc mu szczękę i kręgi szyjne. W firmie przeprowadzono kontrolę, która ujawniła nieprawidłowości.

Na podstawie ustaleń inspekcji pracy śledztwo wszczęła prokuratura. Sprawa zakończyła się oskarżeniem prezesa Stock Polska Evana M. o niedopełnienie obowiązku i narażenie pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

- Ubolewamy i czujemy ogromny żal z powodu nieszczęśliwego wypadku, do którego doszło w ubiegłym roku w fabryce. Deklarujemy naszą pomoc jeżeli tylko w tym trudnym czasie rodzina zechce wznowić z nami kontakt – komentuje Diana Kopycka, rzecznik Stock Polska.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Anonm
Gość
generation_next
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Anonm
Anonm (1 listopada 2010 o 19:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Winnych nie ma bo winny nie żyje -.-
Rozwiń
Gość
Gość (24 lipca 2010 o 08:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Olo' date='02 lipiec 2010 - 17:48 ' timestamp='1278085727' post='311212']
Nie masz pojęcia o wypadkach przy pracy. Jeśli udławi się fasolką w pracy, lub w drodze do niej to też wypadek przy pracy. Ale czasami za taki wypadek ukarany może być pracownik, np. można mu zabrać premię na pół roku.
[/quote
po mojej premii 50 zl miesięcznie nie płakałbym wcale, bo i tak orze za grosze
Rozwiń
generation_next
generation_next (2 lipca 2010 o 19:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Olo napisał:
Nie masz pojęcia o wypadkach przy pracy. Jeśli udławi się fasolką w pracy, lub w drodze do niej to też wypadek przy pracy. Ale czasami za taki wypadek ukarany może być pracownik, np. można mu zabrać premię na pół roku.


Wypadek przy pracy - definicja ustawowa.

Za wypadek przy pracy uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w związku z pracą
*podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności albo poleceń przełożonych,
*podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy nawet bez polecenia,
*czasie pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy.

Proponuje poczytać trochę ustawy i orzecznictwo w tym temacie to może pogadamy. A jeśli dalej uważasz że przykład z fasolką to jest wypadek przy pracy to weź w domu młotek stuknij się kilka razy w główkę a nie żałuj sobie! Następnie zgłoś to pracodawcy jako wypadek przy pracy. Przykład z udławieniem się fasolka możnaby uznać jako wypadek przy pracy tylko wtedy, kiedy byłby "degustatorem fasolki" i konsumpcja należałaby do jego obowiązków.
Rozwiń
Olo
Olo (2 lipca 2010 o 17:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
generation_next napisał:
Jesli dojdzie do poważnego wypadku przy pracy to od wyjaśniania przyczyn i winnych (albo ich braku) jest komisja powypadkowa: poszkodowany albo jego rodzina jesli pracownik nie żyje może wnieść swoje uwagi - jesli się nie zgadza z ustaleniami. To wszystko jest uregulowane przepisami prawa i wystarczy poczytać. Zaznaczam, że pojęcie wypadku przy pracy jest ściśle zdefiniowane w przepisach. PS. Podany przykład z udławieniem sie fasolką przy śniadaniu moim skromnym zdaniem nie spełnia kryteriów, zatem jest poprostu nieszczęśliwym wypadkim.

Nie masz pojęcia o wypadkach przy pracy. Jeśli udławi się fasolką w pracy, lub w drodze do niej to też wypadek przy pracy. Ale czasami za taki wypadek ukarany może być pracownik, np. można mu zabrać premię na pół roku.
Rozwiń
generation_next
generation_next (2 lipca 2010 o 17:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Beret napisał:
Aha, czyli jednak zawsze trzeba jakiegoś kozła ofiarnego, nawet jeśli wypadek był przez nikogo nie zawiniony? Tak tylko pytam - nie wiem jak było w tym przypadku. A jeśli pracownik udławi się fasolką po bretońsku podczas śniadania, to kto będzie musiał beknąć? Dyrektor czy kucharka, bo za dużą wkładkę mięsną dała?


Jesli dojdzie do poważnego wypadku przy pracy to od wyjaśniania przyczyn i winnych (albo ich braku) jest komisja powypadkowa: poszkodowany albo jego rodzina jesli pracownik nie żyje może wnieść swoje uwagi - jesli się nie zgadza z ustaleniami. To wszystko jest uregulowane przepisami prawa i wystarczy poczytać. Zaznaczam, że pojęcie wypadku przy pracy jest ściśle zdefiniowane w przepisach. PS. Podany przykład z udławieniem sie fasolką przy śniadaniu moim skromnym zdaniem nie spełnia kryteriów, zatem jest poprostu nieszczęśliwym wypadkim.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!