środa, 7 grudnia 2016 r.

Lublin

Wyprowadzeni hurtem ze szpitala

Dodano: 15 stycznia 2002, 09:06

250 pracowników Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy
al. Kraśnickiej w Lublinie znajduje się na liście osób przeznaczonych
do grupowego zwolnienia. Wczoraj dyrekcja szpitala powiadomiła o tym fakcie związki zawodowe.

Nie wiadomo jeszcze, według jakiego klucza będą prowadzone redukcje, ale wiadomo – przynajmniej nieoficjalnie – że wśród zwalnianych znajdą się przedstawiciele wszystkich grup zawodowych. Najliczniej ma być reprezentowany personel pomocniczy i techniczny. Za kulisami mówi się, że redukcje dotkną też samą górę, czyli stanowiska zastępców dyrektorów (jest ich trzech). – Myślę nad swoimi zastępcami. Jeszcze nie wiem, jak zadecyduję – mówi enigmatycznie Dziennikowi Ryszard Sekrecki, dyrektor szpitala.
Zwolnienia to jeden ze sposobów na wyciagnięcie szpitala z zapaści finansowej. Tegoroczny kontrakt z Lubelską Regionalną Kasą Chorych jest tylko nieznacznie większy od ubiegłorocznego. Nie wystarczy na pokrycie bieżących potrzeb i spłatę 20-milionowego długu, który wciąż rośnie. Zwolnienie 250 pracowników z 1570-osobowej załogi dałoby w skali roku 2,5–3 mln oszczędności. Czy to pomoże szpitalowi? – Między innymi pomoże – uściśla R. Sekrecki.
O redukcjach dyrekcja poinformowała wczoraj związki zawodowe, które mają dwa tygodnie na pisemne ustosunkowanie się do zawiadomienia.
– Wiemy, że będzie to 250 osób, ale nie wiemy, jak będą rozłożone proporcje na poszczególne grupy zawodowe – mówi Mariola Orłowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w szpitalu. – Zgodzimy się na nieznaczne redukcje wśród pielęgniarek i położnych w wieku emerytalnym i na rencie. Jeżeli będą to duże zwolnienia dotyczące osób w sile wieku, wtedy zaprotestujemy.
Dr Wojciech Kosikowski, przewodniczący szpitalnego Związku Zawodowego Lekarzy, czeka, aż dyrekcja zaprezentuje kryteria kwalifikacji do zwolnień oraz liczby w poszczególnych grupach zawodowych. – Wtedy związek zajmie stanowisko – zapowiada.
W drugiej połowie ubiegłego roku cały szpital zastanawiał się nad propozycją dyrekcji dotyczącą pomocy zadłużonemu szpitalowi. Przejście na trzy czwarte etatu, darowizna lub bezpłatny urlop – każdy stanął przed indywidualną i dobrowolną decyzją. Gdyby wszyscy się zgodzili, byłaby to jakaś alternatywa dla zwolnień. A jak to wyszło? – Tylko pojedyncze osoby decydowały się – przyznaje dyr. Sekrecki. – Zdania wśród pracowników co do przejścia na okrojone etaty były podzielone. Jedni chcieli, drudzy nie. Propozycje wspomożenie szpitala są aktualne, ale trzeba powiedzieć, że są jedynie półśrodkami.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO