sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

Wyprzedaże kuszą niskimi cenami. Jak nie dać się zwariować?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 grudnia 2009, 17:39

Spodnie za 60 zł, kozaki za 100 zł. A będzie jeszcze taniej. Ruszyły wyprzedaże. Na pierwszy ogień poszła odzież i obuwie.

Prawdziwe szaleństwo zakupów zacznie się w styczniu, gdy ceny spadną także w sklepach RTV i AGD.

– Wyprzedaże to świetna rzecz, zawsze z nich korzystam. Najczęściej kupuję bluzki i torebki. Warto poczekać, żeby kupić upatrzoną rzecz za dużo niższą cenę – uśmiecha się Monika Kłysiak, uczennica z Lublina.

W większości lubelskich sklepów odzieżowych i obuwniczych można już korzystać z wyprzedaży. Na razie obniżki sięgają 30–50 proc. Kozaki, które kosztowały 250 zł można kupić za 125 zł. Nie brakuje też innych okazji: za 60 zł kupimy spodnie damskie, za które zapłacilibyśmy wcześniej 120 zł. Za 150 zł kupimy buty na wysokim obcasie, które kosztowały 270 zł.

– Mamy promocję na ubrania, akcesoria, buty. Musimy sprzedać wszystko z poprzedniej kolekcji. Później ceny na artykuły, które cieszyły się mniejszym zainteresowaniem, spadną nawet o 75 proc. – wyjaśnia Weronika, sprzedawca w sklepie Cropp Town w Centrum Handlowym Corner.

Sklepy ze sprzętem RTV i AGD jeszcze czekają. W hipermarketach E. Leclerc i Tesco wyprzedaże też zaczną się dopiero w styczniu.

Podobnie jest w innych miastach Lubelszczyzny. W Chełmie i Zamościu obniżki dotyczą głównie branży odzieżowej. Większość handlowców zapowiada jednak, że wyprzedaże ruszą na całego po Nowym Roku.

Tymczasem, specjaliści od praw konsumenckich przypominają, że najważniejszy jest zdrowy rozsądek.

– Przede wszystkim należy się zastanowić, czy dany towar jest nam naprawdę potrzebny. A jeśli tak, to sprawdzić, czy w innym sklepie taki sam produkt nie jest przypadkiem jeszcze tańszy – mówi Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Koniec roku to idealny moment dla handlowców, żeby pozbyć się towaru. – Coraz więcej osób woli przeczekać świąteczną gorączkę i zrobić zakupy trochę później. A przy okazji oszczędzić – mówi Paweł Majtkowski, główny analityk Expandera.

Nie zawsze towar z wyprzedaży rzeczywiście kosztuje mniej niż wcześniej. Na takich praktykach w poprzednich latach UOKiK przyłapał m.in. hipermarket Real i Leclerca z ul. Zana.

– Cena promocyjna była wyższa niż przed promocją. A tuż przed reklamowaną obniżką cena nagle była podnoszona tak, by można było później wykazać, że produkt staniał – przypomina Wiszniowska.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ja
~gość~
Chłop Polski
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ja
ja (31 grudnia 2009 o 13:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W media to przed wielka wyprzedaza podnosza ceny by na wyprzedazy pogonic towar za cene, ktora byla z miesiac wczesniej przed podniesieniem
Rozwiń
~gość~
~gość~ (31 grudnia 2009 o 13:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Te same a może i lepsze ciuszki możecie kupić na jednym lub drugim bazarze pod Zamkiem w o wiele niższych cenach bez głupawych promocji.W galeriach nie będzie taniej jak płacą po 30 euro/m dzierżawy.....niestety......
Rozwiń
Chłop Polski
Chłop Polski (31 grudnia 2009 o 12:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Byłem w niektórych placówkach handlowych zapowiadających wielkie przeceny-Nic bardziej złudnego ...Np. praktyki niektórych butików -w PLAZY
-windowali ceny w górę by teraz je opuścić do tych sprzed miesiąca.To nie jest żadna obniżka a jedynie manipulacyjny zabieg dla naiwnych.
Bo jak wytłumaczyć fakt kiedy moja żona przed miesiącem kupiła bluzkę za 150 zł ,dzisiaj kosztuje tyle samo z tym że przy niej widnieje napis
"PRZECENA 50%"
Rozwiń
Gość
Gość (31 grudnia 2009 o 11:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lalo dobre wieści
------------------------
Co do artykułu to żniwa dla galerianek hehe
Rozwiń
lala
lala (31 grudnia 2009 o 11:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pracowałam kiedyś w tzw. dobrym sklepie z markową odzieżą. Mechanizm wygląda tak: dostawca przywozi spodnie po 70 zł za sztukę, drukujemy etykietę z dwoma cenami - na górze przekreślone 250 zł poniżej właściwa cena 180 zł i na drzwiach obowiązkowo WYPRZEDAŻ DO 50% TANIEJ! I zawsze jakiś nowobogacki burak się trafi. Jak spodenki za małe mówimy że po praniu się rozejdą, jak za duże - że po praniu się zbiegną. Jak za długie że można skrócić, jak za krótkie - że to teraz obowiązkowo modny fason. Przy takich marżach wystarczy sprzedać kilka sztuk dziennie i jakoś się kręci ....
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!