wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wyścigi pomocy z głupotą

Dodano: 6 marca 2006, 19:52

Sobotni wieczór. W wieżowcu na Czechowie pali się piwnica. Mieszkańcy wzywają straż. Przyjeżdża po 7 minutach. Ale drogi do budynku są zablokowane. Jedną zagrodziła słupkiem wspólnota pobliskiego wieżowca, drugą zastawiły
samochody.

- Wóz strażacki długo krążył po osiedlu, zanim zdołał podjechać trochę bliżej. Byliśmy bezradni, choć czas uciekał, a ogień był coraz większy - opowiada jeden ze świadków zdarzenia, który wczoraj zadzwonił do naszej redakcji.
Strażacy musieli wjechać na chodnik, przejechali po trawniku. Ale i tak nie udało im się dotrzeć pod sam wieżowiec. Choć wiodą do niego dwie szerokie drogi. Obie były nieprzejezdne.
- Z takimi przypadkami spotykamy się przynajmniej kilka razy w miesiącu - przyznaje Michał Badach, rzecznik komendy miejskiej straży pożarnej w Lublinie. - Tutaj paliła się piwnica, ale równie dobrze mogło to być mieszkanie. Każda minuta jest wtedy bezcenna.
Największym utrudnieniem dla wozów strażackich są źle zaparkowane samochody. W weekendy i w nocy auta stoją nie tylko na spacerowych uliczkach, pod samymi oknami bloków, ale nawet na trawnikach, czy placach zabaw.
Straż może przestawić samochód, który zastawia dojazd do budynków. - Ale jeśli tych samochodów jest kilkanaście, tak jak to było na Lipińskiego, to stracilibyśmy nie tylko minuty, ale całe godziny - wyjaśnia Badach.
Zablokowany dojazd to także zmora pogotowia ratunkowego. - Wielokrotnie apelowałem do prezesów spółdzielni mieszkaniowych, żeby w jakiś sposób rozwiązali ten problem. Przecież tu chodzi o ludzkie bezpieczeństwo - mówi Zdzisław Kulesza, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. Interweniował już w Ratuszu. 20 marca ma odbyć się specjalne spotkanie w tej sprawie. - Musimy sobie z tym poradzić - dodaje Kulesza.
Sygnały o blokujących dojazd samochodach trafiają do Straży Miejskiej i policji. - Mamy mnóstwo takich zgłoszeń - mówi Robert Gogola, rzecznik lubelskiej Straży Miejskiej. - Kara za złe parkowanie to mandat do 500 zł, sprawa w Sądzie Grodzkim albo odholowanie pojazdu.
Problemem dla straży pożarnej i pogotowia są też słupki blokujące osiedlowe uliczki. - Zarządca bloku może je ustawić tylko wtedy, gdy istnieje drugi dogodny dojazd do budynku - dodaje Gogola.
- Kierownicy osiedli mają nakazane, żeby tego pilnować. Ale nie mamy żadnych sygnałów, żeby z dojazdem do bloków był jakiś problem - bagatelizuje sprawę Piotr Toruń, zastępca prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej "Czechów”. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!