czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Wyzywała, szarpała, groziła że rozbierze do naga? Przemoc w Pogotowiu Opiekuńczym

Dodano: 5 grudnia 2017, 09:36

Szarpanie, rozbieranie i poniżanie. Tak wychowawczyni z lubelskiego Pogotowia Opiekuńczego miała traktować swoich podopiecznych. Sprawę bada prokuratura. To, że dzieci padały ofiarą przemocy psychicznej, potwierdzili już kontrolerzy wojewody

Anonimowe zawiadomienie dotyczące przemocy w pogotowiu trafiło do lubelskich śledczych pod koniec listopada. Autor wskazuje na jedną z pracownic, która opiekuje się najmłodszymi dziećmi. Ma ona regularnie się nad nimi znęcać.

– Wyzywała dzieci, szarpała je. Groziła, że rozbierze je do naga i postawi na korytarzu. Kąpała razem chłopców i dziewczynki, a one się wstydziły i płakały – czytamy w liście do prokuratury. – Wychowawczyni położyła się na dziecku i przyduszała je, a to był mały chłopiec. Dzieci boją się tej pani i płaczą kiedy ma przyjść na dyżur.

Do skandalicznych zachowań ma dochodzić od lat. Teraz praktykom stosowanym przez wychowawców z pogotowia przyjrzy się prokurator.

– Właśnie otrzymaliśmy zawiadomienie w tej sprawie – informuje Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Przekazaliśmy je już do Prokuratury Rejonowej w Lublinie. W najbliższych dniach zapadnie decyzja co do dalszych czynności w sprawie.

Z pisma, jakie trafiło do śledczych wynika, że wychowankowie bali się głośno mówić o skandalicznych zachowaniach wychowawczyni. Dzieci żyły w strachu, że kobieta doprowadzi do ich wyrzucenia z pogotowia. A podopieczni placówki nie chcieli wracać do swoich domów, gdzie była przemoc i alkohol.

To, że w pogotowiu znęcano się nad wychowankami, już latem stwierdzili kontrolerzy wojewody. W ich ocenie dochodziło tam do „sytuacji, w których pracownicy stosują wobec wychowanków przemoc psychiczną”. Jakie były tego oznaki?

– Wyzwiska, podniesiony głos, komentarze dotyczące wychowanków – wylicza Radosław Brzózka, rzecznik wojewody. – Zdarzały się sytuacje, gdy jeden z wychowawców zachowywał się w niewłaściwy sposób w stosunku do wychowanków.

Brzózka wspomina także o nierównym traktowaniu jednego z wychowanków przez personel oraz o „przekraczaniu kompetencji” przez dwóch wychowawców.

Obecnie w Pogotowiu Opiekuńczym trwa kolejna kontrola prowadzona na zlecenie wojewody. Zaczęła się po listopadowych doniesieniach Gazety Wyborczej o tym, że na terenie placówki dwóch wychowanków zgwałciło 9-latka, a dyrektor nie zgłosił tego sądowi rodzinnemu. Dziś nie kieruje już placówką. – W postępowaniu kontrolnym inspektorzy wezmą pod uwagę również kwestie poruszone w zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa z dnia 28 listopada – zapowiada rzecznik wojewody.

Z zawiadomienia wynika również, że podopieczni pogotowia alarmowali o przemocy przedstawicieli opieki społecznej. Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie kontrolował placówkę, ale niczego podejrzanego nie zauważył.

– Nasi kontrolerzy nie rozmawiali z dziećmi, nie są do tego uprawnieni – tłumaczy Magdalena Suduł, rzecznik MOPR. – Dzieci też nie zgłaszały naszym kontrolerom takich sygnałów.

Czytaj więcej o: Lublin Pogotowie Opiekuńcze
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
aa
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 grudnia 2017 o 05:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Robii sie niedobrze jak sie to czyta biedne dzieci dane pod opieke ludziom z psychicznymi problemami ktorzy powinny byc w zakladach zamknietych leczeni ,caly personel zakladu powinien byc pociagniety do odpowiedzialnosci gdzie jest dyrektor/ka oraz inne pracownice, nie widzialy nie slyszaly trudno uwierzyc. nie udzielenie pomocy slabszym potrzebiujacym jest karalne.
Rozwiń
Gość
Gość (5 grudnia 2017 o 23:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
MOPR nigdy niczego nie zauważa
Rozwiń
aa
aa (5 grudnia 2017 o 23:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten wasaty to per H...j WŁODEK
Rozwiń
Gość
Gość (5 grudnia 2017 o 23:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeszcze jak by się zajeli Per wychowawcą Panem WŁODKIEM 2 razy dostałem i to z pięscią w ryj raz mając 10 l 2x mając 13 l drugi na liście to Pan Szafraniec ale ten już pewnie jest na emeryturze hehe miał cela potrafił kluczami rzucać w dzieciaków na odległość . Niestety to były jeszcze lata 90 komuna i wszystko zamiecione pod dywan .
Rozwiń
Gość
Gość (5 grudnia 2017 o 16:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ano można pomóc biedniejszym rodzinom, by nie odbierać dzieci rodzicom, czy dziadkom. Ale od roku kręci się tutaj taki społeczny pasożyt, któremu kołkiem w gardle stoi 500+. I trzeba przyznać, że ulżono milionom rodzin. A wystarczyło nie kraść, by utrzymać ten program. Obecnie również nie wolno odbierać dzieci rodzinie... ze względu na ubóstwo. Gmina jest zobowiązana do pomocy. Nie tylko finansowej, ale także w znalezieniu lepiej płatnej pracy. Jeżeli odbierają dzieci ze względu na zaniedbanie to musi być jaskrawie rażący powód. Co do placówki... PATOLOGIA. Pewnie pracownicy myślą o podwyżce, a nie o robocie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!