niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Z biedy próbowała napaść na bank z zabawką w ręku. Nadal tonie w długach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 sierpnia 2009, 20:42

Wkrótce miną dwa lata od dnia, kiedy pani Bożena z dziecięcym karabinkiem próbowała napaść na bank w Krzczonowie. Dziś zrozpaczona kobieta tonie w długach, a pieniędzy brakuje jej nawet na jedzenie.

– Co ja ma zrobić? Całe życie pracowałam na gospodarce. Teraz nie mogę, jestem po operacji kręgosłupa. Innej pracy w okolicy nie ma, pytałam wójta – płacze pani Bożena z podlubelskiego Krzczonowa. Kobieta mieszka ze schorowanymi rodzicami i 8-letnią córką. Dostaje na nią 400 zł alimentów miesięcznie od byłego męża. I to wszystko. Dlatego pani Bożena wzięła kilka pożyczek, których teraz nie może spłacić.

– Do lutego muszę spłacać 83 zł miesięcznie kredytu w jednym banku, w innym już powinnam oddać 2400 zł. Boję się, że lada dzień przyjdzie do mnie komornik. A w portfelu 10 zł. I za to do połowy miesiąca musimy przeżyć – załamuje ręce kobieta. Ma także zaległości w opłatach za prąd (600 zł) i wodę (300 zł). Łącznie jej długi wynoszą prawie 4 tys. zł.

– Dostawałam 64 zł z opieki społecznej, ale mi zabrali, bo mam zapisane 3 hektary pola i przez to mam o 20 zł za wysoki dochód na osobę – mówi pani Bożena. – A przecież z tego pola nic nie mam, oprócz ziemniaków i warzyw. Córka idzie teraz do II klasy podstawówki, a ja nie mam na książki dla niej, ani na ubrania.

Kobieta chciałaby podjąć pracę. Może sprzątać, świetnie piecze ciasta i gotuje. – Jedyne, co mi się w życiu udało, to moje dziecko. Jest bardzo zdolne, pięknie maluje. A ja nic jej nie mogę dać. Jej koleżanki mają komputery, zabawki, a ona nie ma nic. Ale za co jej kupię? – rozkłada bezradnie ręce.

W sprawie pani Bożeny rozmawialiśmy w Urzędzie Gminy w Krzczonowie. – Zapraszam ją do siebie, postaramy się jej pomóc. Na pewno nie zostawimy jej samej – obiecuje Katarzyna Bryda, zastępca wójta gminy Krzczonów.

– Niech przyjdzie do mnie, chętnie z nią porozmawiam i może coś poradzimy – dodaje ks. Jarosław Wójcik, proboszcz parafii w Krzczonowie.

Napad na bank z zabawką w ręku

20 sierpnia 2007 roku pani Bożena przyjechała do Banku Spółdzielczego w Krzczonowie. Ubrana w ciemną kurtkę moro, czapkę bejsbolówkę i wyposażona w dziecięcy karabinek do banku weszła od zaplecza. Spotkanej na schodach pracownicy rozkazała: "Do środka!”.

Ta ją jednak rozpoznała. "Bożena, co ty robisz!” – krzyknęła. Wtedy napastniczka uciekła. Karabinek wyrzuciła na cmentarzu. Policja zatrzymała ją jeszcze tego samego dnia. Tłumaczyła, że zrobiła to z biedy. Proces był krótki. Kobieta dobrowolnie poddała się karze dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć, bez wymierzania grzywny i opłat sądowych.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
Gość
(35) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (26 sierpnia 2009 o 21:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bożenka od wczesnej młodości była osobą "waleczną" a nie bezradną. Wszyscy pamiętają we wsi jak pod figurą własnoręcznie pobiła niespełna 60-letnią Panią. A w niedługim czasie motyką kolejną mieszkankę wsi. Awantury z mieszkańcami wsi są jej na rękę po to aby nie oddawać wcześniej pożyczonych pieniędzy.
Rozwiń
Gość
Gość (26 sierpnia 2009 o 10:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moi drodzy, ci którzy współczujecie naszej biednej Bozence....
w gminie w której mieszka p.Bozenka jest naprawde duzo rodzin w gorszej sytuacji niz ona ale maja swój honor i nie napadaja na bank!!!!! to prawda z pracy na roli nie ma duzo pieniedzy... ale napewno nie powoduje to ze ma sie takie duze zadluzenie nie tyklo u ludzi ale i w okolicznych bankach?????p.bozenka miala takie zadluzenie ze zyla by godnie przez kilka lat...tyle ze te pieniadze ginely w dziwnych okolicznosciach. Na co potrzebne były jej tak duże kwoty??? To wie tylko ona sama bo jej rodzice ( z którymi mieszka) nic nie wiedzieli. Co do kwestii mieszkaniowej to zamieszkuje ona bardzo ładny piętrowy dom wraz z rodzicami którzy posiadają emerytury
(a skoro jest aż tak chora- to pewnie sama posiada rente) i rodzina siostry, która ma dobrze prosperujące gospodarstwo (w końcu nie wszyscy maja kombajn) napewno jej pomagaja. Co do córki, która rzekomo nie ma na kredki- niech matka nie kupi jednego dnia papierosów a wystarczy na kredki i jeszcze na zeszyt.
Nie ma komputera? siostrzenica Bożenki ma komputer. W Polsce nie ma jeszcze tak dobrze żeby kazdy z domowników miał własny sprzet elektroniczny. Grzeczna i miła siostra cioteczna napewno udostepni biednemu dziecku komputer. A swoja droga to mala uczy sie pisac dopiero literki w zeszycie wiec chyba jej nie potrzebny tak bardzo komputer.

Niektórzy ludzie pisza ze może sie najac do pracy u sasiadów... tylko z którymi sasiadami zyje ona w zgodzie???? Z jej charakterem od kilku lat jest pokłucona z wiekszoscia mieszkanców spokojnej wsi Walentynów. Pragne jeszcze dodac cos na temat nie sprawiedliwych osadzen mieszkanców Walentynowa ze sa zazdrosni i podli. Czego mozna jej zazdroscic? Chyba głupoty i dobrej gry aktorskiej. Jesli szuka pracy niech spróbuje w Teatrze OSTERWY...

Wielu moze powiedziec, ze wszyscy sa madrzy na anonimowym forum a nikt nie chcial by udzielic komentarza gdzie napisane bylo by imie i nazwisko tyle, ze nikt nie chce sprawiac przykrosci jej rodzinie. Mówiąc prosto w oczy jak jest.

Pani bożence napewno przyda sie pomoc ale nie materialna tylko psychiatryczna dla tych, którzy chca jej pomóc indywidualnie proponuje modlitwe o to zeby ta kobieta w koncu zmądrzała i poczula skruche a nie dumnie woziła sie samochodem w ta i spowrotem!
Rozwiń
Gość
Gość (20 sierpnia 2009 o 09:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie chcesz oddać-nie pożyczaj
Rozwiń
Życzliwa
Życzliwa (17 sierpnia 2009 o 13:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak tak, gdzie wy wszyscy macie rozum??? Nie znacie jej... czy kobieta która nie ma pieniędzy jeździła by samochodem- nie sądzę. Bo robi to bez potrzeby... kilka razy dziennie kurs do Krzczonowa tylko po co??? Może papierosy się skończyły albo coś słodkiego do żołądka nie doleciało... Żenada!!!!!!!! Myśli że wszyscy będą się nad nią litować bo jaka ona to jest biedna... tylko, że nie ma za grosz kultury i wstydu. Manna sama z nieba nie spadnie trzeba się ruszyć a nie czekać aż ktoś litościwy wyciągnie rękę z kilkoma tysiącami, żebracy maja większe poszanowanie bo oni chociaż wyjdą z domu i nie siedzą tak jak ona. HE HE HE w czwartek był odpust parafialny może znowu szukała karabinka Pomyślcie nad tym czy warto skupiać swoja uwagę na tak żałosnej osobie...
Rozwiń
~gość~
~gość~ (6 sierpnia 2009 o 23:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kurcze jestem tępy i naiwny -po przeczytaniu tego artykułu chciałem jechać do tego Krzczonowa i szukać Tej kobiety by jej pomóc /nie mówie o kasie ale jakaś żywnośći i wyprawka do szkoły dla małej/. Po komętarzach załapałem: identyczną sytuacje mam w rodzinie też ludzie soie nie radzą - gdy się budowałem" poprosiłem o pmoc "w uprzątnięciu terenu /oczywiście nie za dziekuje/ i przez 2 tygodnie nie mogli znnaleść 3 dni -bo tyle zajeła ta praca jednemu człowiekowi który chciał zarobić
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (35)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!