sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lublin

Z bólem serca tną kwitnące drzewa

Dodano: 20 maja 2003, 15:10

Setki kwitnących drzew owocowych i krzewów masowo idą pod topór. Dotychczasowi użytkownicy działek ze łzami w oczach własnoręcznie rozbierają altanki.

Od początku kwietnia trwa likwidacja 90 działek należących do Rolniczego Zakładu Doświadczalnego "Kępa” w Puławach. Jest wczesne popołudnie. Kilkunastu emerytów i rencistów z mozołem demontuje drewniane altany. Deski i listewki nadające się do użycia pakują na małe wózki. Niektórzy wyciągają z nich powykrzywiane gwoździe. Młodsi chwycili za piły. Tną metr od ziemi kwitnące jabłonie, grusze, śliwy. Pnie z korzeniami przyjedzie wyrwać ciężki sprzęt. Na kilkunastu metrach kwadratowych pokotem leżą krzewy czarnej i czerwonej porzeczki. - Zdaję sobie sprawę z tego, że dla części dzierżawców wypowiedzenia były trudne do zaakceptowania. Jednak po kilku latach wahań uznałem taką decyzję za konieczną - mówił Dziennikowi Leszek Telec, dyr. RZD "Kępa”.
Przyczyną likwidacji 4,5-hektarowego ogrodu jest renowacja starorzecza Wisły, tzw. łachy. Wczesną wiosną wjechał ciężki sprzęt. Ze względu na uciążliwości terenu i zabytkowe otoczenie, renowacja może potrwać nawet kilka lat. Park Czartoryskich łącznie ze starorzeczem nadzorowi służb ochrony zabytków i przyrody.
Pod koniec września ub.r. dyr. RZD "Kępa” wręczył użytkownikom działek półroczne wypowiedzenia. Każdy z nich wiedział, że kiedyś ich działki zostaną zlikwidowane. Jednak przez kilka lat żyli złudną nadzieją, że nie dojdzie do likwidacji ogródków.
Jedną z altanek zamieszkuje "małżeństwo” bezdomnych. Cały ich majątek mieści się na kilku metrach kwadratowych. Są przygnębieni. Za żadne skarby nie chcą iść do schroniska Brata Alberta. On by mógł. Ona nie. Schronisko w Puławach jest bowiem tylko dla mężczyzn. Kobieta, choć nie wie, co będzie dalej, szczerze wyznaje, że nie widzi możliwości ich rozłączenia. A zresztą gdzie tu iść skoro urodziły się im kocięta! Dyrektor Telec ostrzega żeby jak najszybciej opuścili altanę. Nie chce by doszło do tragedii jak przyjedzie ciężki sprzęt. Mogliby przecież wtedy spać.
Niektórym działkowiczom pozwolono w zamian za materiał zdemontować altany administrowane przez RZD "Kępa”. Skorzystał z tego Tadeusz Banaszek z pobliskich Włostowic. Mimo swoich 68 lat żwawo zabrał się do rozbiórki altany nr 37. - Zobowiązałem się do 10 maja uporządkować teren wokół. Sporo rzeczy przyda mi się w gospodarstwie - mówi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO