poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Z grzańcem do Europy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 maja 2002, 20:17

Smalec hrubieszowski, buraczaki wilkowskie i grzaniec Marcina
z Urzędowa to od wczoraj najlepsze specjały kulinarne regionu. Do Muzeum Wsi Lubelskiej przybyły tłumy lublinian i nikt nie wyszedł
z festynu głodny.

- Zaprosiliśmy przedstawicieli gospodarstw agroturystycznych, twórców ludowych, rzemieślników, twórców potraw, kapele i zespoły śpiewacze, by wspólnie zastanowić się nad zasobami dziedzictwa kulinarnego Lubelszczyzny i wykreować lokalny produkt markowy, z którym wejdziemy do unii - mówi Jadwiga Tatara z Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli.
O godzinie 12 wielki staw w sektorze "Powiśle” zewsząd otoczony był stoiskami, na których rozdawano i sprzedawano kilkanaście rodzajów pierogów, kulebiaki, kartacze (placki z cebulą), chłopskie zapiekanki, lemieszki z kwaszoną kapustą. Komunikację pomiędzy dwoma stronami stawu zapewnili flisacy w wiejskich dłubankach, którzy wozili zgłodniałych lublinian ze stoiska do stoiska. Woda niosła gwar rozmów, dźwięki kapel z Gościeradowa, Karczmisk i Niedrzwicy i tęskny śpiew Kowalanek, zespołu z Kopyłowa, Bogdanki.
Ciężką pracę miało jury. Najpierw wielką szynką sławinkowską z kością, pieczoną w dworskiej kuchni kusił Mieczysław Kseniak, gospodarz skansenu.
- Bierzcie i jedzcie, bo lepszego dziś nie zjecie - zachwalał sławinkowską szynkę, wyprodukowaną z wychowanej w skansenie świnki zgodnie ze stuletnią tradycją.
W kategorii produktów i przetworów pochodzenia zwierzęcego wygrał jednak smalec z Hrubieszowa. Drugie miejsce przyznano serowi koziemu z podlubelskiego Wierzchoniowa.
W kategorii produktów i przetworów roślinnych najwięcej było pierogów z kaszą gryczaną i serem, pierogów z soczewicy, kulebiaków, kaszaczków, kartoflańców i innych gryczano-serowych cudów. Wygrał buraczak z Wilkowa (placek z buraka cukrowego) o centymetr wyprzedzając gryczak godziszowski (placek z kaszy gryczanej pieczony w piecu chlebowym).
W kategorii napojów bezapelacyjnie zwyciężył grzaniec Michała z Urzędowa, robiony wedle kilkusetletniej receptury.
- Pił go mój dziad, pił ojciec, piję ja z synem, a i wnuk próbuje się do tego specjału dobierać - żartował szczęśliwy Roman Surdacki z Urzędowa, który zwycięski napój przygotował.
Choć najsmaczniejsze potrawy, w tym ogromne prosię z rożna mistrza Włodzimierza Czernieca z Wojciechowa, poszły przed 15, to lublinianie bawili się do późnego wieczora, zgodnie twierdząc, że takiej imprezy w skansenie i całym mieście dawno nie było.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!