czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Lublin

Z grzańcem do Europy

Dodano: 19 maja 2002, 20:17

Smalec hrubieszowski, buraczaki wilkowskie i grzaniec Marcina
z Urzędowa to od wczoraj najlepsze specjały kulinarne regionu. Do Muzeum Wsi Lubelskiej przybyły tłumy lublinian i nikt nie wyszedł
z festynu głodny.

- Zaprosiliśmy przedstawicieli gospodarstw agroturystycznych, twórców ludowych, rzemieślników, twórców potraw, kapele i zespoły śpiewacze, by wspólnie zastanowić się nad zasobami dziedzictwa kulinarnego Lubelszczyzny i wykreować lokalny produkt markowy, z którym wejdziemy do unii - mówi Jadwiga Tatara z Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli.
O godzinie 12 wielki staw w sektorze "Powiśle” zewsząd otoczony był stoiskami, na których rozdawano i sprzedawano kilkanaście rodzajów pierogów, kulebiaki, kartacze (placki z cebulą), chłopskie zapiekanki, lemieszki z kwaszoną kapustą. Komunikację pomiędzy dwoma stronami stawu zapewnili flisacy w wiejskich dłubankach, którzy wozili zgłodniałych lublinian ze stoiska do stoiska. Woda niosła gwar rozmów, dźwięki kapel z Gościeradowa, Karczmisk i Niedrzwicy i tęskny śpiew Kowalanek, zespołu z Kopyłowa, Bogdanki.
Ciężką pracę miało jury. Najpierw wielką szynką sławinkowską z kością, pieczoną w dworskiej kuchni kusił Mieczysław Kseniak, gospodarz skansenu.
- Bierzcie i jedzcie, bo lepszego dziś nie zjecie - zachwalał sławinkowską szynkę, wyprodukowaną z wychowanej w skansenie świnki zgodnie ze stuletnią tradycją.
W kategorii produktów i przetworów pochodzenia zwierzęcego wygrał jednak smalec z Hrubieszowa. Drugie miejsce przyznano serowi koziemu z podlubelskiego Wierzchoniowa.
W kategorii produktów i przetworów roślinnych najwięcej było pierogów z kaszą gryczaną i serem, pierogów z soczewicy, kulebiaków, kaszaczków, kartoflańców i innych gryczano-serowych cudów. Wygrał buraczak z Wilkowa (placek z buraka cukrowego) o centymetr wyprzedzając gryczak godziszowski (placek z kaszy gryczanej pieczony w piecu chlebowym).
W kategorii napojów bezapelacyjnie zwyciężył grzaniec Michała z Urzędowa, robiony wedle kilkusetletniej receptury.
- Pił go mój dziad, pił ojciec, piję ja z synem, a i wnuk próbuje się do tego specjału dobierać - żartował szczęśliwy Roman Surdacki z Urzędowa, który zwycięski napój przygotował.
Choć najsmaczniejsze potrawy, w tym ogromne prosię z rożna mistrza Włodzimierza Czernieca z Wojciechowa, poszły przed 15, to lublinianie bawili się do późnego wieczora, zgodnie twierdząc, że takiej imprezy w skansenie i całym mieście dawno nie było.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO